ANALIZA
«FAUSTA»
“Faust” -
Johanna Wolfganga Goethego stanowi dokładne studium psychologiczne człowieka
znajdującego się w schyłkowym okresie opisywanej przeze mnie drogi duchowej.
Człowieka o wielkich, nienasyconych, ciągle niezaspokojonych pragnieniach i
dążeniach oraz olbrzymich i niepohamowanych ambicjach.
Już we wstępie - DEYKACJI
autor zaznacza, swą wyjątkowość i związaną z nią samotność oraz
niezrozumienie przez innych, lecz zdaje sobie również sprawę z tego, że nie
jest z tym jedyny:
Ból mój się niesie tłumom nieznajomym
Aż ich poklaskiem trwożę się nieśmiało,
Ci zaś, co pieśnią mą byli wzruszeni,
Jeśli żyją, w
świecie błądzą rozproszeni.
W PROLOGU W
NIEBIE Mefistofeles podaje
następującą charakterystykę Fausta:
Nieziemskie głupca tego strawa i napoje,
W dal go wciąż gnają nowe niepokoje;
Z błazeństw tych po części zdaje sobie sprawę,
Gwiazd żąda, co pięknie na niebiosach świecą,
Na ziemi zaś największych rozkoszy, zabawy,
Lecz ani bliskość, ni czar oddalenia
Piersi niespokojnej nie da ukojenia.
Usprawiedliwia go PAN:
Przez całe jego na ziemi istnienie
Możesz próbować go pogrążyć,
Bo błądzi człowiek, póki dąży.
Scenę NOC rozpoczyna monolog Fausta:
Filozofię, ach przestudiowałem,
Prawo i medycynę znam.
I teologię też poznałem
Niestety pośród żmudnych prac.
Lecz głupcem jestem tak jak byłem,
Żadnej mądrości nie zdobyłem.
Choć jestem magistrem i doktorem
I od dziesiątków lat z uporem
Ścieżką nauki poplątaną
Studentów moich wodzę za nos,
Widzę, że nasza wiedza na nic
I właśnie to me serce rani.
Choć mądrzejszy jestem od całej gromady
Doktorów, magistrów, klechów od parady,
Nie dręczą mnie skrupuły, wątpliwości,
Lecz za to mi jednej radości nie dano,
Bym cieszył się prawdą istotnie poznaną,
Nie wierzę, bym czegoś mógł nauczyć,
Ludzi poprawić lub nawrócić,
Nie mam pieniędzy, posiadłości,
Honorów i świata wspaniałości,
Nawet i pies tak żyć by nie chciał dłużej,
Dlatego magii się oddałem w służbę,
(...)
Abym mógł poznać, jaka siła
Świat cały w sobie zespoliła,
Bym ujrzał nasienie mocy sprawczej
A nie w słowach grzebał się jak zawsze.
Gdy osoba o wielkich, wręcz absolutnych i ostatecznych pragnieniach i
ambicjach traci złudzenia co do możliwości zbawienia całej ludzkości, wówczas
często kieruje swoje nienasycone dążenia w stronę poznania odwiecznych prawd i
tajemnic boskich. Ludzi zaczyna traktować jak nierozumne zwierzątka, które żyją
bez sensu (Edward Stachura - “Pogodzić się ze światem”).
Później mamy wyraźną aluzję do Jezusa jako do osoby, która wiedziała
więcej niż inni:
Ci, którzy wiedzieli nieco więcej
I pełni serca, myśli nie ukryli,
Gawiedzi swą myśl, swój sąd objawili,
Ginęli na krzyżu, czy w stosów płomieniu.
Pod koniec sceny Faust, nie mogąc zaspokoić swych nienasyconych dążeń i
znaleźć celu w życiu, usiłuje popełnić samobójstwo.
Nienasycone pragnienia objawiają się również na całkiem przyziemnej
płaszczyźnie, zwłaszcza, że w kwestii poznania odwiecznych boskich tajemnic nic
się nie dzieje.
Faust poznawszy Małgorzatę, chce ją mieć natychmiast, za wszelką cenę.
Skutki tego są opłakane - 4 trupy: matka i brat Małgorzaty, dziecko, które urodziło
się w wyniku upojnej nocy i wreszcie sama Małgorzata.
Później Faust odbywa podróż do Matek. “Jest to we współczesnym ujęciu
penetracja podświadomości, wyjście poza tabu w celu odszukania archetypicznych
prawd, koniecznych dla spełnienia artystycznego procesu”1. Spotyka tam najpiękniejszą kobietę - Helenę
(Trojańską). Oczywiście teraz jej zdobycie staje się celem działań Fausta:
Tak jak upragniona jawiła się mi;
I całym jestestwem mej osoby
Nad życie ją, nad życie pragnę zdobyć.
Aby zdobyć Helenę Faust odbywa podróż do świata Antyku.
“Podróż jest równocześnie jedynie stylistycznym kostiumem, greckim i
antycznym, w który odziane zostają pytania ponadczasowe, dotyczące praw
historii, procesów geologicznych, społecznych i biologicznych. Goethe, przez całe
życie zajmujący się nie tylko literaturą, lecz również całą dostępną wówczas
wiedzą, zawarł w Klasycznej Nocy Walpurgii sumę swoich przemyśleń
dotyczących natury wszechrzeczy”2.
Później “Faust pragnie wykorzystać siły żywiołów dla dobra ludzkości:
Faust otrzymuje w lenno brzeg morski wraz z terenami, które zdoła
osuszyć. (...) W niepojęty sposób wydziera on morzu rozległe tereny, wkracza w
dotychczasowy ład przy pomocy niepojętych środków. (...) Faust jest stuletnim
starcem i równocześnie potężnym kolonizatorem, którego statki (...) docierają
do najdalszych zakątków świata. Wydawałoby się zatem, że osiągnął wszystko.
Jednak sen z powiek spędza mu widok idyllicznej zagrody Filemona i Baucis; tam
właśnie chciałby zamieszkać. Czyżby była to tęsknota do świata zamkniętego,
uporządkowanego?”3 (wytł.
moje)
Tuż przed śmiercią w dialogu z troską (!) Faust wypowiada następujące
słowa:
Pędziłem tylko przez ten świat,
Uchwycić każdą rozkosz chciałem,
Co nie syciło porzucałem,
Co umykało, słałem precz.
Pragnąłem tylko, zwyciężałem,
Znów pożądając z całej mocy,
Szedłem jak burza poprzez życie,
Lecz teraz nadszedł czas mądrości.
Ziemię poznałem należycie,
Zaświatów nie widzą nasze oczy,
Głupiec tam tylko myśl kieruje,
Podobnych siebie w niebie upatruje.
Niech dookoła raczej się rozejrzy,
Do odważnych świat ten wszak należy,
Po co rozmyślać o wieczności,
Lepiej dostrzegać możliwości,
W ten sposób przejść można czas żywota,
Duchami się wcale nie kłopotać,
W dal krocząc w szczęściu i cierpieniu
W pożądań swych nienasyceniu.
Po śmierci walkę o duszę Fausta, prowadzoną z Mefistofelesem, wygrywają
aniołowie. Unosząc się z nią do nieba śpiewają:
Oto szlachetna ducha część
Od zła jest wyzwolona
K t o w i e c z n i e d ą ż ą c t r u d z i s i ę,
T e n m o ż e
b y ć z b a w i o n
y.4
I kiedy z wyżyn miłość mu
Pomoże w tym zmaganiu,
Wnet przyjmie go szczęśliwy chór
Serdecznym
powitaniem.
Przypisy:
1 Krzysztof Lipiński - Wstęp do “Fausta”, (Wydawnictwo Miniatura), s.16
2 Krzysztof Lipiński - Tamże, s. 17
3 Krzysztof Lipiński - Tamże, s. 20-21
4 Rozstrzelenie druku oryginalne