Poniżej
przytaczam fragmenty wywiadu z Andrzejem Boberem*, który został opublikowany w Gazecie Wyborczej w dniach 7-8 stycznia
2012 r. Tytuł wywiadu: „Jak bogowie dorzynają Koreę”.
(…)
Marcin Kowalski, Piotr Głuchowski:
Informacja o śmierci Kim Dżong Ila została ujawniona 51 godzin po zgonie.
Andrzej Bober: Ten czas był potrzebny nie tylko do opanowania aparatu władzy. Trzeba było też ułożyć szczegółowy plan publicznej rozpaczy. Kiedy scenariusz był już gotowy, tragiczna wiadomość popłynęła z telewizyjnych odbiorników i głośników fabrycznych radiowęzłów do trzeciej, najliczniejszej grupy – zwykłych Koreańczyków wychowanych, wytresowanych przez reżim. Tym ludziom zmarł Ojciec, Opiekun, Obrońca. Zmarł Najwybitniejszy Człowiek Świata.
W oczach większości Koreańczyków klan Kimów to nie tylko pomazańcy boży, ale bogowie – wprost. Kim Ir Sen przez większość rodaków był utożsamiany z Jedynym Bogiem. Dzięki boskim przymiotom, zacytuję tu oficjalne podręczniki szkolne: „Uwolnił kraj spod okupacji japońskiej, zagwarantował suwerenność i dostatek”. W przypadku Kim Dżong Ila propaganda doliczyła się jeszcze większej liczby cech nadprzyrodzonych. Choć przyszedł na świat na Syberii, oficjalnie funkcjonuje wersja o narodzinach na świętej górze Pektu. Posiadał dar bilokacji – przenoszenia się w czasie i przestrzeni, kontrolowania zjawisk pogodowych, uzdrawiania.
24 listopada 1996 roku pojawił się w okolicach wioski Panmundżon w strefie granicznej z Koreą Południową. Sprawdzał pozycje zajęte przez wroga. Żeby nie zostać dostrzeżonym przez „marionetkowe siły Południa”, skorzystał z pomocy natury. Teren momentalnie spowiła tak gęsta mgła, że nie można było dostrzec czubka własnego nosa. Kim dokonał inspekcji, pozostając niezauważonym. Inny przykład. Leje deszcz, wichura łamie gałęzie. Kim Dżong Il przyjeżdża z wizytą do koszar. Rozkłada mapę regionu, momentalnie cichnie wiatr.
Jak Jezus, który uspokaja fale na jeziorze?
– Analogii do chrześcijaństwa jest więcej. Na ścianach wielu domów wiszą obok siebie trzy obrazy: Kim Ir Sena, Kim Dżong Ila i jego matki Kim Dżong Suk. Kiedy na nie patrzę, mam jedno skojarzenie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Matka Najświętsza. Tak jak gwiazda betlejemska wskazywała miejsce narodzin Jezusa, tak podwójna tęcza rozpościerała się nad chatką, w której na świat przyszedł Ukochany Przywódca Kim Dżong Il. Wskazówką dla chrześcijan jest Biblia. Koreańczycy z Północy mają swoje przykazania spisane przez Wielkiego Wodza, to jakby Stary Testament, i przez jego syna, Ukochanego Przywódcę, to koreańska Dobra Nowina. Idźmy dalej: Mojżesz otrzymał od Boga Dekalog, Kim Ir Sen w wyniku olśnienia stworzył dżucze, ideę samowystarczalności, jedyną drogę do osiągnięcia szczęścia i niezależności kraju.
(…)
Czyli można chodzić do reżimowego kościoła,
ale wierzyć w Boga – już nie.
– Wyznawcy poddani Kima doświadczają nieba za życia, obcują ze swoim Bogiem na co dzień. Nie potrzeba im innego. Nie trzeba im życia wiecznego. Dynastia jest wieczna – i to wystarczy. Kim Ir Sen tak bardzo ukochał swój naród, że kiedy odchodził, zesłał Koreańczykom syna. On też był tak wspaniałomyślny, że choć sam odszedł z przepracowania, to dał narodowi kolejnego Boga: Kim Dżong Una. Sam się zastanawiam: na ile oni w to naprawdę wierzą? Czy można wierzyć w informacje o smokach grasujących w dorzeczu rzeki Taedong ujarzmionych przez Kim Dżong Ila? Albo w depeszę z okazji 67. urodzin Ukochanego Przywódcy, według której pokrywa śnieżna na górze Paktu zmalała dokładnie o 67 centymetrów?
Spójrzmy na doniesienia z ostatnich dni. Sroki, które zleciały się do Pjongjangu po śmierci wodza w geście żałoby, cały festiwal anomalii pogodowych. Przypuszczam, że jeżeli ktoś w to wierzy, to prosty człowiek, bez wykształcenia, za to poddany totalnej obróbce.
Bo przecież Korea to jeden wielki eksperyment psychologiczny. Początkiem ich kalendarza jest data narodzin Kim Ir Sena. Dzisiaj mamy więc w Pjongjangu końcówkę roku 99, a nie początek 2012.
(…)
* ANDRZEJ BOBER
ur. W 1984, ekspert do spraw Korei Północnej, pracownik Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego, należy do Associaton for Korean Studies In Europe, gościł w obu Koreach, jest autorem ponad 70 tekstów naukowych i publicystycznych o tematyce koreańskiej.