Strona główna

 

 

DIALOG - CIĄG DALSZY

 

Ewolucja jest ślepa niczym bogini sprawiedliwości. Bardziej ceni sobie okoliczności przetrwania i ekspansji genów oraz szczęśliwy traf mutacji niż osiągnięcia jednostki. Ludzkość przeciwstawiła się tym jej preferencjom, ludzie nabrali świadomości siebie i teraz nie mamy już wyboru. Tylko od jednostki zależy jej klasa i przed nikim nie da się usprawiedliwić omyłki zaniechania bycia tym, kim można być.

prof. Kazimierz Obuchowski1

 

Po przeczytaniu podanego mu tekstu profesor Maruszewski powiedział:

Inaczej mówiąc, profesor Maruszewski radził mi, abym udał się do psychologa lub psychiatry. Dalszy przebieg rozmowy był następujący:

Aczkolwiek niechętnie, to jednak profesor Maruszewski odparł:

Następnie na poparcie swojego oświadczenia dorzucił do przedstawionej przeze mnie listy nazwisk jeszcze jedno, czy dwa, których niestety nie zapamiętałem (ze względu na szok, w który wprowadził mnie swoim oświadczeniem).

Kontynuowałem rozmowę:

Profesor Maruszewski ożywił się na chwilę. Ja natomiast dodałem:

Na wskutek moich nalegań na skontaktowanie mnie z naukowcami podał mi listę, na której znajdowały się nazwiska magistrów: Jerzego Gościniaka, Błażeja Smykowskiego i Andrzeja Pankalli oraz profesora Kazimierza Obuchowskiego2.

Pierwszą osobą, do której udałem się, był Jerzy Gościniak. Nie mógł zrozumieć, w jakim celu zwracam się z tym do naukowców i czego właściwie chcę. Zapytałem go:

Poprosiłem go o ponowne przeczytanie poniższego ustępu tekstu3:

O prawdziwości przytoczonej przeze mnie teorii świadczy wiele podobieństw z twórczości, głoszonych poglądów i zachowań wspomnianych na wstępie osób. Chciałbym również zwrócić uwagę na to, że w sposób szczególny swoje podobieństwo do tych osób zauważa człowiek, który podąża tą drogą, co oni (zauważył to Edward Stachura w « Fabula rasa» : “... tylko człowiek - nikt może rozpoznać drugiego człowieka - nikt”). Poza słowami i czynami dostrzega to szczególne podobieństwo również w atmosferze, sposobie wypowiedzi, nastroju. Niektóre z wymienionych osób otwarcie głosiły swoją szczególną bliskość duchową z pozostałymi: Stachura - z Jezusem, Buddą i Lao-Tse; Wells - z Jezusem i Platonem; Bach - z Jezusem i Buddą; Anthony de Mello - z Jezusem, Buddą, Lao-Tse, Goethe - z Jezusem. Twierdzili, że tylko oni w pełni rozumieją naukę pozostałych. Inni jej nie zrozumieli i przekręcili ją.

Gdy to uczynił, powiedział:

Zrezygnowałem z dalszej rozmowy z panem Gościniakiem.

Pan Andrzej Pankalla skwitował całą sprawę stwierdzeniem:

Poradził mi też lekturę książki “Wspomnienia, sny, myśli” Karola Gustawa Junga, jako osoby, która przeszła, jego zdaniem, podobną drogę rozwoju duchowego, jak ja.

Kolejnym naukowcem, którego zapoznałem z “tym tematem” był profesor Kazimierz Obuchowski. Zgłosił on pod moim adresem pretensję, że tekst jest napisany odręcznie i niewyraźnie. Po bardzo pobieżnym zapoznaniu się z nim nie zgodził się z moimi konkluzjami.

Po pewnym czasie skontaktowałem się telefonicznie z profesorem Maruszewskim, wyrażając chęć ponownego spotkania z nim. Profesor odmówił, tłumacząc to możliwością rychłego odejścia ze stanowiska dyrektora Instytutu. Skierował mnie jednak do profesor Heleny Sęk4. Osoba ta po przeczytaniu podanego jej tekstu wyrażała jedynie troskę o mój stan psychiczny. Podejmowane przeze mnie próby skierowania dyskusji na właściwe tory nie powiodły się. Pani profesor sprawiała wrażenie, jakby rzeczywiście nie rozumiała, w czym rzecz. Na moje stwierdzenie, że Jezusa demaskuje zdanie “Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by mógł głowę oprzeć”, odpowiedziała:

Rozstałem się z panią profesor Sęk, pozostawiając jej mój tekst i umawiając się na kontakt telefoniczny po dwóch tygodniach, w nadziei, że przez ten czas dotrze do jej świadomości właściwe jego znaczenie.

Po dwóch tygodniach zadzwoniłem do pani profesor. Niestety nasza rozmowa przypominała dialog ślepego z głuchym. Pani profesor usiłowała skierować mnie do Laboratorium Psychoedukacji Wojciecha Eichelbergera. Dalszy przebieg rozmowy był następujący:

Następnym moim krokiem było przepisanie tekstu na maszynie.

Udałem się z nim, po telefonicznym umówieniu, do prof. Leszka Nowaka5. Wybrałem akurat jego spośród filozofów, ponieważ ma to samo imię i nazwisko, co ja. Nasze spotkanie odbyło się w pokoju profesora w budynku Instytutu Filozofii UAM. Podając profesorowi Leszkowi Nowakowi tekst do przeczytania, poinformowałem go, że uprzednio zwróciłem się z nim do naukowców z Instytutu Psychologii, jednak nie wykazali oni zainteresowania tym tematem. Oto wypowiedź profesora po przeczytaniu tekstu:

Ja natomiast jako komentarz do tego tekstu (ponownie zwracam uwagę, że nosi on obecnie tytuł “Omówienie”) oraz interesującą ciekawostkę przedstawiłem fakt, że podczas, gdy współczesny Kościół bardzo duży nacisk kładzie na więzi rodzinne, jego założyciel - Jezus z Nazaretu - był bardzo “antyrodzinny”. Profesor Leszek Nowak zgodził się z moim stwierdzeniem. Następnie zadałem mu pytanie:

Profesor odpowiedział:

Zauważyłem, że to dzieło, będące opisem ostatnich chwil życia Sokratesa, w znacznej swej części jest poświęcone wyliczaniem korzyści płynących z odejścia z tego nędznego padołu, jakim jest realny świat. Niejeden człowiek po przeczytaniu “Fedona” odebrał sobie życie; między innymi Seneka. Profesor Leszek Nowak milcząco zgodził się z tym.

Następnie profesor podarował mi książkę, której jest autorem U podstaw teorii socjalizmu, tom III - Dynamika władzy, polecając szczególnie lekturę rozdziału I w części I, noszącego tytuł Założenia antropologiczne: nieewangeliczny model człowieka (Wydawnictwo Nakom; Poznań 1991) - nadal posiadam tę książkę - i poprosił o wyjście na kilka chwil na korytarz. Po poproszeniu mnie ponownie do siebie powiedział, że właśnie skontaktował się telefonicznie ze znawcą osoby i twórczości Edwarda Stachury, autorem książki “Nie-Ja Edwarda Stachury” (Wydawnictwo A; Wrocław 1995), podał mi jego telefon domowy i poprosił o kontakt telefoniczny w celu spotkania się z nim.

Spotkałem się z panem Andrzejem Falkiewiczem w jego mieszkaniu. Zgodził się on ze mną, odnośnie diagnozy dotyczącej osoby Jezusa oraz podobieństwa jego psychiki z psychiką Edwarda Stachury. Poradził mi opisać swoje przeżycia bardziej szczegółowo, “aby to, co obecnie znajduje się w sferze subiektywnej, przenieść do sfery obiektywnej”. Profesor Leszek Nowak nie był zainteresowany dalszym kontaktem ze mną i tym tematem. Okazało się, że “ten temat” przerósł również i jego.

W styczniu 1998 roku napisałem (na maszynie) list i wraz z tekstem wysłałem go do profesora Obuchowskiego, na adres Instytutu Psychologii Uniwersytetu Poznańskiego. Dowiedziałem się w międzyczasie, że profesor Obuchowski nie jest już pracownikiem Instytutu, lecz odwiedza go i listy napływające do niego na adres Instytutu są mu przekazywane. Po upływie dłuższego czasu zatelefonowałem do domu profesora. Potwierdził, że nie pracuje już w Instytucie i utrzymywał, że listu nie dostał. W czasie rozmowy miałem jednak wrażenie, że jednak zmienił zdanie na temat mojego tekstu i rozumie jego znaczenie. Tłumaczył mimo to, że nie może zająć się tą sprawą, gdyż ma sporo innej pracy naukowej. Gdy poprosiłem go o skierowanie do osoby, która mogłaby zainteresować się “tym tematem”, powiedział, że niedawno był u niego ktoś, kogo interesowała psychika Jezusa, ale to był ksiądz. Nie wyraziłem zainteresowania tym kontaktem, co profesor Obuchowski przyjął ze zrozumieniem. Dalszy ciąg naszej rozmowy przedstawia się w sposób następujący:

Następnie skierował mnie do profesora Ryszarda Stachowskiego6 jako do specjalisty od psychologii w ujęciu historycznym.

Profesor Stachowski w rozmowie telefonicznej poinformował mnie, że zajmuje się wyłącznie historią psychologii. Tę specjalność, która mnie interesuje, tzn. psychobiografistykę7, reprezentuje profesor Teresa Rzepa8.

Po telefonicznym skontaktowaniu się z profesor Rzepą, przesłałem jej faxem mój tekst. Po zapoznaniu się z nim sprawiała ona wrażenie osoby zainteresowanej tym tematem. Zapytała mnie, ile mam lat, a następnie pochwaliła się, że pomyliła się tylko o rok. Uzgodniliśmy, że po przemyśleniu tematu skontaktuje się ze mną. Odezwała się po dwóch tygodniach, aby zaproponować mi bliższe zapoznanie się z moją osobą i tematem przez jej studentkę. Wyraziłem sugestię, że temat ten jest zbyt poważny, by zajmowała się nim studentka. Pani profesor jednak podtrzymała swoją propozycję. Nie mając innej możliwości wyboru i tracąc powoli cierpliwość przeciąganiem się tej sprawy (była już wiosna 1998 roku), zgodziłem się na jej propozycję, traktując ją jednocześnie jedynie jako wstęp do dalszego rozwoju prac badawczych w tym zakresie.

Niebawem spotkałem się ze wspomnianą studentką. Nasza rozmowa była przez nią nagrywana, po wyrażeniu przeze mnie na to zgody. Przedstawiłem jej moje propozycje związane z pracą badawczą, którą moim zdaniem należało wykonać. Polegać by to miało na szczegółowym zbadaniu mojej psychiki i drogi rozwoju, jaką odbyła do chwili obecnej. Oświadczyłem, że jestem gotów na pełną współpracę w celu jak najbardziej dokładnego zbadania tego tematu. Ze swej strony zgłosiłem jednocześnie postulat wynagrodzenia za oddanie się do dyspozycji prowadzonych prac badawczych, nie określając jego wysokości. Było to uzasadnione, gdyż ze zrozumiałych względów, opisanych w tekście, miałem wtedy spore problemy w życiu prywatnym i pracy zawodowej. Badania natomiast wymagały, abym znajdował się w sytuacji pewnego komfortu psychicznego. Pomijam już kwestię znaczenia tych badań.

Po kilku miesiącach milczenia, w czerwcu 1998 roku, studentka odezwała się, informując mnie, że jedyna możliwość, jaką ma mi do zaoferowania to przeprowadzenie przez nią serii wywiadów ze mną, w żaden sposób nie finansowanych, będących jednocześnie materiałem dla jej pracy dyplomowej. Nie mając żadnej innej możliwości wyboru i nie chcąc zrywać moich kontaktów z naukowcami, zgodziłem się na to.

Z końcem czerwca 1998 roku rozpocząłem pisanie Opracowania, które stanowi zasadniczą treść “JEST”. Stało to możliwe dzięki pożyczeniu przeze mnie komputera. W chwili, gdy miało ono objętość 22 stron9 wydruku komputerowego, około 7 lipca przedstawiłem je w budynku Katedry Psychologii Uniwersytetu Szczecińskiego pani profesor Rzepie. Po przebiegnięciu wzrokiem Opracowania powiedziała, że potrzebuję sekretarki. W czasie naszej dalszej rozmowy wyraziła ona zdziwienie moją niecierpliwością. Stwierdziła przy tym, że odkrycia naukowe niejednokrotnie były uznawane dopiero po śmierci ich autorów. Powierzenie badań studentce tłumaczyła koniecznością początkowego zbadania tematu przez “wyrobnika”. Jest to według niej normalny tok postępowania. Stwierdziłem, że z dotychczasowych moich rozmów z naukowcami wiem, że nie mają oni pojęcia o funkcjonowaniu psychiki “zbawiciela ludzkości”. Jestem prawdopodobnie jedynym człowiekiem, który wydostał się z tego i może to opisać. Jeżeli coś mi się stanie, ta wiedza bezpowrotnie zginie. Następnie powiedziałem:

Co się zaś tyczy mojego opracowania, zauważyła, że już coś podobnego na temat Jezusa z Nazaretu napisał Władysław Witwicki. Książka ta nosi tytuł “Dobra Nowina”, została wydana po II Wojnie Światowej i wzbudziła wtedy wiele kontrowersji. Wracając do kwestii mojego Opracowania, stwierdziła:

Z Opracowaniem pani profesor Teresa Rzepa zapoznała się pod koniec sierpnia 1998 roku. Wtedy też wypowiedziała się na jego temat. Oto treść naszej rozmowy telefonicznej:

Niezwłocznie wysłałem, listem poleconym, moje Opracowanie do pani profesor.

W tych dniach wpadła mi w ręce książka napisana przez profesora Jana Szmyda14, zatytułowana “Psychologiczny obraz religijności i mistyki. Z badań psychologów polskich”15. Przesłałem również jemu, na adres domowy, Opracowanie. O fakcie tym poinformowałem również panią profesor Rzepę. Po około tygodniu zatelefonowałem do profesora, z pytaniem, czy Opracowanie otrzymał i jakie jest jego zdanie na ten temat. Oto dalsza część naszej rozmowy, przeprowadzonej na początku września 1998 roku (rozpoczyna profesor Szmyd):

Czekałem na telefon od profesora do połowy października. W tym czasie nie odezwała się również profesor Rzepa. Gdy zadzwoniłem do profesora Szmyda, usłyszałem, że nie ma on na razie czasu, aby zainteresować się tematyką Opracowania. Na moje pytanie, kiedy mogę do niego zadzwonić, odpowiedział:

Mniej więcej w tym czasie wysłałem Opracowanie na adres domowy prof. Aleksandra Krawczuka z prośbą o komentarz do tych jego partii, w których jest ekspertem. Do dzisiaj nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Pod koniec października skomplikowała się bardzo moja sytuacja w zakładzie pracy. Wszystko wskazywało na to, że niedługo otrzymam wypowiedzenie. W tej sytuacji zadzwoniłem do profesor Rzepy:

Trzy dni później zadzwoniłem do profesora Szmyda:

Tego samego dnia zadzwoniła do mnie studentka. Zapytała, czy jestem gotowy spotkać się z nią w najbliższym czasie. Odpowiedziałem twierdząco. Obiecała zadzwonić w najbliższym czasie, w celu ustalenia terminu i miejsca spotkania. Zadzwoniła po dwóch dniach. Powiedziała, że dowiedziała się od profesor Rzepy o nieporozumieniach między nami i dała mi wyraźnie do zrozumienia:

Zgodziłem się na te warunki.

Po paru dniach doszło do spotkania w bufecie dworcowym PKP w Poznaniu. Wyjaśniłem wtedy powody mojego telefonu do profesor Rzepy, przekazałem jej najnowsze wersje rozdziałów “Charakterystyka psychiki «zbawiciela ludzkości»” i “Próba rekonstrukcji przebiegu wydarzeń”. Umówiliśmy się na następne spotkanie w dniu 9 listopada 1998 roku w budynku Instytutu Psychologii Uniwersytetu Poznańskiego.

W tym czasie zadzwoniłem również do pana Andrzeja Falkiewicza, pragnąc spotkać się z nim i przedstawić napisane zgodnie z jego sugestiami Opracowanie. Pan Falkiewicz poprosił mnie jedynie o przesłanie Opracowania pocztą, sugerując jednocześnie, że spotkanie nasze mogłoby odbyć się po przeczytaniu tegoż. Wysłałem pocztą Opracowanie (pięćdziesiąt stron, nie licząc załączników) a po pewnym czasie zadzwoniłem do niego ponownie. Pan Falkiewicz wydał mi się mocno zmieszany. Powiedział:

a następnie poinformował mnie o zamiarze przesłania mi Opracowania pocztą wraz z listem od siebie. Wobec wyraźnej niechęci pana Falkiewicza spotkania się ze mną zrezygnowałem z ponawiania mojej propozycji. Poprosiłem jedynie, by nie przesyłał mi żadnej korespondencji (ze względów “rodzinnych” mogłaby ona do mnie nie trafić), prosząc jednocześnie, by zaznajomił z Opracowaniem prof. Leszka Nowaka. Gdy zaproponowałem, aby zapisał mój numer telefonu, uczynił to skwapliwie.

Spotkanie ze studentką odbyło się tak, jak zaplanowaliśmy. Rozmowa ponownie była nagrywana za moją zgodą. Głównym jej tematem był bardzo ogólny opis mojego dzieciństwa oraz ogólna sytuacja rodzinna i zawodowa. Studentka zdradzała zatroskanie zwłaszcza moją aktualną sytuacją rodzinną. Przekazałem jej Opracowanie w formie wydruku i jego najnowszą wersję na dyskietce (ponad pięćdziesiąt stron, nie licząc załączników). Umówiliśmy się na następne spotkanie ponownie w budynku Instytutu za trzy tygodnie, w dniu 30 listopada 1998 roku.

Nie doszło ono do skutku, gdyż dwa dni wcześniej studentka zadzwoniła do mnie i odwołała je, tłumacząc to uroczystością rodzinną. Umówiliśmy się za dwa tygodnie, w dniu 14 grudnia 1998 roku. W dniu tym nie mogłem wziąć urlopu (spotkanie było zaplanowane na godzinę 13.00) tak, jak wcześniej planowałem. Poinformowałem o tym studentkę. W godzinach późniejszych nie chciała się spotkać, ze względu na zbyt późny powrót do Szczecina. Umówiliśmy się, że zadzwoni po Nowym Roku. Zadzwoniła 2 marca 1999 roku, aby poinformować mnie, że ma problemy ze zorganizowaniem na czas dwóch godzin odpowiedniego pokoju w budynku Instytutu Psychologii Uniwersytetu Poznańskiego. Jednocześnie poinformowała mnie, że pracę na mój temat napisała i może mi ją przysłać. Poprosiłem, aby tego nie czyniła.

W styczniu 1999 roku wysłałem Opracowanie do profesora Stefana Opary16. Ponieważ miałem w tym czasie problemy z drukowaniem, przesłałem prof. Oparze w formie wydruku wcześniejszą, znacznie uboższą wersję Opracowania wraz z dyskietką, na której znajdowała się wersja najnowsza (ok. 100 stron, nie licząc załączników). W liście, który załączyłem do Opracowania, poinformowałem profesora o podanych powyżej faktach.

Prof. Stefan Opara zatelefonował do mnie 3. marca 1999 roku. Oto treść naszej rozmowy:

W dniu 11 lutego 1999 roku wysłałem do profesora Krzysztofa Korzeniowskiego17 na adres Instytutu Psychologii PAN list polecony o następującej treści:

Poznań, 10.02.1999r.

 

Szanowny Panie Profesorze

 

Z zagadnieniem, które jest tematem załączonego do niniejszego listu opracowania, usiłuję bliżej zapoznać psychologów - naukowców od września 1997 roku. Dotychczas bez rezultatu. Z ogólnym opisem tego tematu, który zamieszczam we wstępie do opracowania, zaznajomiłem profesorów Tomasza Maruszewskiego i Kazimierza Obuchowskiego. Z wcześniejszymi wersjami opracowania zapoznałem profesor Teresę Rzepę oraz profesora Jana Szmyda. Wszyscy ci profesorowie nie wykazali zainteresowania dokładniejszym zbadaniem tego zagadnienia. Jednocześnie ze skąpych rozmów przeprowadzonych z wymienionymi osobami wiem, że chociaż temat ten jest psychologom - naukowcom znany, to jednak nie mają oni pojęcia o funkcjonowaniu psychiki “zbawiciela ludzkości”. Profesor Maruszewski jedynie skierował mnie do trzech magistrów i profesora Obuchowskiego, natomiast profesor Rzepa powierzyła bliższe zbadanie tematu, poprzez przeprowadzenie wywiadów ze mną, studentce (!).

Uprzejmie proszę Pana Profesora o zainteresowanie się niniejszym opracowaniem i opisanym w nim zagadnieniem oraz o jakąkolwiek odpowiedź, jedynie telefoniczną. Jednocześnie pragnę poinformować Pana, że w przypadku dalszego braku zainteresowania tym tematem ze strony psychologów zamierzam opublikować niniejsze opracowanie wraz ze szczegółowym opisem moich dotychczasowych kontaktów z naukowcami.

 

Z poważaniem

 

Leszek Nowak

<telefony>

 

Do listu dołączyłem Opracowanie w objętości 124 strony, nie licząc stron tytułowych i załączników.

Na “jakąkolwiek” odpowiedź od profesora Korzeniowskiego czekałem do 15 marca 1999 roku. Nie otrzymawszy jej, zgodnie z obietnicą zawartą w liście do profesora Korzeniowskiego, zwróciłem się kolejno do dwóch wydawnictw (“Książka i Wiedza” - Warszawa oraz “Rebis” - Poznań) z propozycją opublikowania Opracowania “wraz ze szczegółowym opisem moich dotychczasowych kontaktów z naukowcami”. Nie uzyskałem nic więcej poza doprowadzeniem do stanu przerażenia osób, które z nim się zetknęły (odpowiednio: Maria Zwolakowa i Tomasz Szponder).

Podjąłem jeszcze jedną próbę kontaktu z naukowcami. W dniu 6 maja 1999r. zadzwoniłem do profesora Wiesława Łukaszewskiego18. Nasza rozmowa była tak żenująca i tak nudna, że jej treści nie będę przytaczał. Pan profesor uważał oczywiście, że to jest wyłącznie moja sprawa.

Tego samego dnia zdecydowałem się na wysyłanie listów z dyskietkami zawierającymi Opracowanie oraz treści zawarte obecnie w rozdziale “Dialog”. Poinformowałem o tym telefonicznie prezesa wydawnictwa “Rebis” - pana Tomasza Szpondera. Uczyniłem tak dlatego, ponieważ poznał on treść opisu odkrycia i jednocześnie wiedziałem, że ma możliwość nawiązania kontaktu z przynajmniej niektórymi wymienionymi powyżej profesorami, gdyż studiował psychologię i jak sam przyznał, są to osoby mu znane. Listy z dyskietkami wysyłałem w dniach 10 - 28 maja 1999r. W międzyczasie byłem osiągalny pod telefonem komórkowym, którego numer niektórzy z profesorów i pan Szponder znali.

Po przeczytaniu artykułu prof. Józefa Kozieleckiego w numerze 6(29) czasopisma “Charaktery”, zatytułowanego “Krok przed sobą”, którego fragment cytuję poniżej,:

Teoretycy zarządzania - tacy jak na przykład Witold Morawski - wyróżniają instytucje reaktywne i proaktywne. Te pierwsze reagują na bodźce płynące ze świata zewnętrznego. Głównym ich celem jest trwanie i obrona obecnego stanu posiadania. Blokują działania twórcze i ekspansywne. Te drugie zaś - najlepsze z nich można nazwać instytucjami transgresyjnymi - nastawione są na zmianę i rozwój, na ciągłe “stawanie się”.

(...)

Wielu specjalistów uważa, że najbardziej zbliżone do ideału instytucji transgresyjnej są uniwersytety amerykańskie. W pewnej mierze transgresyjny jest również Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, że wspomnę twórcze i ekspansywne działania Jana Strelaua...

umówiłem się na spotkanie (8 czerwca 1999r.) z prof. Janem Strelauem. Muszę przyznać, że reakcja jego po zrozumieniu, z czym do niego przybyłem, była najbardziej paniczna i jednocześnie najszybsza ze wszystkich do tej pory przedstawionych.

W dniu 9 czerwca dopisałem zakończenie rozdziału “Wiara w Boga - realizacją archetypu ojca” a następnie ponownie zacząłem wysyłać listy z załączonymi dyskietkami. Od 10 maja do 30 czerwca 1999r. wysłałem 51 dyskietek.

7 grudnia1999r. wysłałem listem poleconym do pana Adama Michnika na adres “Gazety Wyborczej” dyskietkę z JEST (ponad dwieście stron wydruku komputerowego, nie licząc załączników i stron tytułowych), dopisując jednocześnie podziękowania za zamieszczenie przez “Gazetę Wyborczą” (4-5 grudnia 1999r.) artykułu pani profesor Heleny Eilstein19 “Wariacje scjentystyczne”.

11 stycznia 2000r. wysłałem listem poleconym na ręce dyrektora Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk pełny wydruk JEST z załącznikami i dyskietką opatrzony listem o następującej treści:

Poznań, dnia 8 stycznia 2000r.

Leszek Nowak

(adres)

 

Szanowny Panie Dyrektorze

Przesyłam na Pana ręce załączony tekst, aby uspokoić własne sumienie, że uczyniłem wszystko, co leżało w zakresie moich możliwości, aby skłonić naukowców do szczegółowego zbadania pewnego istotnego wycinka rzeczywistości.

Z poważaniem

Leszek Nowak

P.S.     Ewentualny kontakt wyłącznie telefoniczny: (numery telefonów)

            Proszę o zapoznanie z treścią tego tekstu również panią profesor Helenę Eilstein.

Około 10 dni później wysłałem na adres redakcji “Charakterów” dyskietkę z listem, w którym napisałem:

Zastanawiam się nad tym, jak długo można udawać, że nie ma tego, co jest.

10 lutego zadzwoniła na mój telefon komórkowy pani profesor Helena Eilstein. Zostawiła dla mnie wiadomość, w której poprosiła o telefon do niej, podając jednocześnie swój numer. Zatelefonowałem do pani profesor następnego dnia. Pani profesor przedstawiła mi w rozmowie swoje uwagi po lekturze JEST. Nie zgodziła się z następującymi moimi twierdzeniami:

Pani profesor stwierdziła również, że obraz Jezusa w Ewangeliach jest niespójny (czyniąc zapewne aluzję do znanego mi skądinąd jej poglądu, że postać Jezusa została wymyślona – w świetle powyższego poglądu pani profesor Eilstein zrozumiałe stają się zamieszczone powyżej jej uwagi) - odpowiedziałem w tym miejscu:

Pani profesor nie zgodziła się z moim twierdzeniem, nie uzasadniając tego.

Jednocześnie pani profesor zgodziła się z następującymi moimi tezami:

Pani profesor skończyła naszą rozmowę telefoniczną, uważając sprawę za zamkniętą.

Gdy rozmawiałem z Panią Profesor Heleną Eilstein, funkcjonowała już moja prywatna witryna internetowa. W drugiej połowie lutego 2000r. umieściłem w niej “JEST”. Wkrótce potem poinformowałem o niej pocztą elektroniczną ok. 100 polskich filozofów, wszystkie ośrodki uniwersyteckie, poczynając od rektorów, poprzez wydziały psychologii, filozofii, kończąc na studentach. Poza uniwersytetami poinformowałem Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Krakowie – również cały przekrój tej uczelni. Wysłałem również e-maile do licznych mediów, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Wydziału Nauk Społecznych Polskiej Akademii Nauk, Prezydenta RP. Z kolei o witrynie poinformowałem liczne ośrodki polonijne, głównie w Stanach Zjednoczonych.

W międzyczasie przeprowadziłem interesującą dyskusję z panem Lechem Stępniewskim, wyjaśniliśmy sobie sprawę “dokonywania przeze mnie karygodnego gwałtu”, zdążył się zeszmacić prof. Leszek Nowak.

Jedna tylko sprawa pozostaje nadal nie załatwiona – ta, od której to wszystko się zaczęło. Psychika “zbawiciela ludzkości” jest ciągle nie zbadana. Ale jeżeli tak już zostanie, przynajmniej będzie wiadomo, kto ponosi za to winę.


Przypisy:

1 cytat pochodzi z okładki książki tegoż autora “Przez galaktykę potrzeb - Psychologia dążeń ludzkich” (Zysk i S-ka Wydawnictwo s.c. - Poznań; Wydanie I).

2 Wszyscy czterej byli wówczas pracownikami Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obecnie profesor Kazimierz Obuchowski jest pracownikiem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy.

3 patrz: “Omówienie

4 pracownik Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

5 pracownik Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, członek PAN

6 pracownik Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

7 specjalność zajmująca się budową portretów psychologicznych osób na podstawie ich wypowiedzi, pism, czynów oraz wypowiedzi i tekstów innych osób na ich temat

8 dyrektor Katedry Psychologii na Uniwersytecie Szczecińskim

9 nie licząc załączników

10 Pani profesor Rzepa natychmiast potwierdziła moje stwierdzenie. Proszę wyobrazić sobie Jezusa “zajmującego się sobą”. Poza tym, w świetle powyższej wypowiedzi, mam poważne obawy co do tego, czy pani profesor w ogóle zrozumiała treść “Omówienia”.

11 Obecnie rozdział ten jest „rozparcelowany” na rozdziały o wspólnym tytule „Przebieg wydarzeń”.

12 Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że komputer będę mógł zatrzymać dla siebie.

13 28 stron + załączniki

14 pracownik Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie

15 Wydawnictwo Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Kraków 1996

16 Profesor filozofii, zajmuje się filozofią współczesną, religioznawstwem, historią myśli społecznej. Jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika “Dziś”.

17 pracownik Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk

18 dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Opolskiego, profesor Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Warszawie, Przewodniczący Komitetu Nauk Psychologicznych PAN

19 emerytowany profesor filozofii

  

Strona główna