DIALOG - CIĄG DALSZY
Ewolucja
jest ślepa niczym bogini sprawiedliwości. Bardziej ceni sobie okoliczności
przetrwania i ekspansji genów oraz szczęśliwy traf mutacji niż osiągnięcia jednostki.
Ludzkość przeciwstawiła się tym jej preferencjom, ludzie nabrali świadomości
siebie i teraz nie mamy już wyboru. Tylko od jednostki zależy jej klasa i przed
nikim nie da się usprawiedliwić omyłki zaniechania bycia tym, kim można być.
prof. Kazimierz Obuchowski1
Po przeczytaniu podanego mu tekstu profesor
Maruszewski powiedział:
Inaczej mówiąc, profesor Maruszewski radził
mi, abym udał się do psychologa lub psychiatry. Dalszy przebieg rozmowy był
następujący:
Aczkolwiek niechętnie, to jednak profesor
Maruszewski odparł:
Następnie na poparcie swojego oświadczenia
dorzucił do przedstawionej przeze mnie listy nazwisk jeszcze jedno, czy dwa,
których niestety nie zapamiętałem (ze względu na szok, w który wprowadził mnie
swoim oświadczeniem).
Kontynuowałem rozmowę:
Profesor Maruszewski ożywił się na chwilę.
Ja natomiast dodałem:
Na wskutek moich nalegań na skontaktowanie
mnie z naukowcami podał mi listę, na której znajdowały się nazwiska magistrów:
Jerzego Gościniaka, Błażeja Smykowskiego i Andrzeja Pankalli oraz profesora
Kazimierza Obuchowskiego2.
Pierwszą osobą, do której udałem się, był
Jerzy Gościniak. Nie mógł zrozumieć, w jakim celu zwracam się z tym do
naukowców i czego właściwie chcę. Zapytałem go:
Poprosiłem go o ponowne przeczytanie
poniższego ustępu tekstu3:
O prawdziwości przytoczonej przeze mnie teorii świadczy wiele podobieństw z twórczości, głoszonych poglądów i zachowań wspomnianych na wstępie osób. Chciałbym również zwrócić uwagę na to, że w sposób szczególny swoje podobieństwo do tych osób zauważa człowiek, który podąża tą drogą, co oni (zauważył to Edward Stachura w « Fabula rasa» : “... tylko człowiek - nikt może rozpoznać drugiego człowieka - nikt”). Poza słowami i czynami dostrzega to szczególne podobieństwo również w atmosferze, sposobie wypowiedzi, nastroju. Niektóre z wymienionych osób otwarcie głosiły swoją szczególną bliskość duchową z pozostałymi: Stachura - z Jezusem, Buddą i Lao-Tse; Wells - z Jezusem i Platonem; Bach - z Jezusem i Buddą; Anthony de Mello - z Jezusem, Buddą, Lao-Tse, Goethe - z Jezusem. Twierdzili, że tylko oni w pełni rozumieją naukę pozostałych. Inni jej nie zrozumieli i przekręcili ją.
Gdy to uczynił, powiedział:
Zrezygnowałem z dalszej rozmowy z panem
Gościniakiem.
Pan Andrzej Pankalla skwitował całą sprawę
stwierdzeniem:
Poradził mi też lekturę książki
“Wspomnienia, sny, myśli” Karola Gustawa Junga, jako osoby, która przeszła,
jego zdaniem, podobną drogę rozwoju duchowego, jak ja.
Kolejnym naukowcem, którego zapoznałem z
“tym tematem” był profesor Kazimierz Obuchowski. Zgłosił on pod moim adresem
pretensję, że tekst jest napisany odręcznie i niewyraźnie. Po bardzo pobieżnym
zapoznaniu się z nim nie zgodził się z moimi konkluzjami.
Po pewnym czasie skontaktowałem się
telefonicznie z profesorem Maruszewskim, wyrażając chęć ponownego spotkania z
nim. Profesor odmówił, tłumacząc to możliwością rychłego odejścia ze stanowiska
dyrektora Instytutu. Skierował mnie jednak do profesor Heleny Sęk4. Osoba ta po przeczytaniu podanego jej tekstu
wyrażała jedynie troskę o mój stan psychiczny. Podejmowane przeze mnie próby
skierowania dyskusji na właściwe tory nie powiodły się. Pani profesor sprawiała
wrażenie, jakby rzeczywiście nie rozumiała, w czym rzecz. Na moje stwierdzenie,
że Jezusa demaskuje zdanie “Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz
Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by mógł głowę oprzeć”, odpowiedziała:
Rozstałem się z panią profesor Sęk,
pozostawiając jej mój tekst i umawiając się na kontakt telefoniczny po dwóch
tygodniach, w nadziei, że przez ten czas dotrze do jej świadomości właściwe
jego znaczenie.
Po dwóch tygodniach zadzwoniłem do pani
profesor. Niestety nasza rozmowa przypominała dialog ślepego z głuchym. Pani
profesor usiłowała skierować mnie do Laboratorium Psychoedukacji Wojciecha
Eichelbergera. Dalszy przebieg rozmowy był następujący:
Następnym moim krokiem było przepisanie
tekstu na maszynie.
Udałem się z nim, po telefonicznym
umówieniu, do prof. Leszka Nowaka5. Wybrałem akurat jego spośród filozofów, ponieważ ma to samo imię i
nazwisko, co ja. Nasze spotkanie odbyło się w pokoju profesora w budynku
Instytutu Filozofii UAM. Podając profesorowi Leszkowi Nowakowi tekst do
przeczytania, poinformowałem go, że uprzednio zwróciłem się z nim do naukowców
z Instytutu Psychologii, jednak nie wykazali oni zainteresowania tym tematem.
Oto wypowiedź profesora po przeczytaniu tekstu:
Ja natomiast jako komentarz do tego tekstu
(ponownie zwracam uwagę, że nosi on obecnie tytuł “Omówienie”)
oraz interesującą ciekawostkę przedstawiłem fakt, że podczas, gdy współczesny
Kościół bardzo duży nacisk kładzie na więzi rodzinne, jego założyciel - Jezus z
Nazaretu - był bardzo “antyrodzinny”. Profesor Leszek Nowak zgodził się z moim
stwierdzeniem. Następnie zadałem mu pytanie:
Profesor odpowiedział:
Zauważyłem, że to dzieło, będące opisem
ostatnich chwil życia Sokratesa, w znacznej swej części jest poświęcone
wyliczaniem korzyści płynących z odejścia z tego nędznego padołu, jakim jest
realny świat. Niejeden człowiek po przeczytaniu “Fedona” odebrał sobie życie;
między innymi Seneka. Profesor Leszek Nowak milcząco zgodził się z tym.
Następnie profesor podarował mi książkę,
której jest autorem U podstaw teorii socjalizmu, tom III - Dynamika
władzy, polecając szczególnie lekturę rozdziału I w części I, noszącego
tytuł Założenia antropologiczne: nieewangeliczny model człowieka
(Wydawnictwo Nakom; Poznań 1991) - nadal posiadam tę książkę - i poprosił o wyjście
na kilka chwil na korytarz. Po poproszeniu mnie ponownie do siebie powiedział,
że właśnie skontaktował się telefonicznie ze znawcą osoby i twórczości Edwarda
Stachury, autorem książki “Nie-Ja Edwarda Stachury” (Wydawnictwo A; Wrocław
1995), podał mi jego telefon domowy i poprosił o kontakt telefoniczny w celu
spotkania się z nim.
Spotkałem się z panem Andrzejem Falkiewiczem
w jego mieszkaniu. Zgodził się on ze mną, odnośnie diagnozy dotyczącej osoby
Jezusa oraz podobieństwa jego psychiki z psychiką Edwarda Stachury. Poradził mi
opisać swoje przeżycia bardziej szczegółowo, “aby to, co obecnie znajduje się w
sferze subiektywnej, przenieść do sfery obiektywnej”. Profesor Leszek Nowak nie
był zainteresowany dalszym kontaktem ze mną i tym tematem. Okazało się, że “ten
temat” przerósł również i jego.
W styczniu 1998 roku napisałem (na maszynie)
list i wraz z tekstem wysłałem go do profesora Obuchowskiego, na adres
Instytutu Psychologii Uniwersytetu Poznańskiego. Dowiedziałem się w
międzyczasie, że profesor Obuchowski nie jest już pracownikiem Instytutu, lecz
odwiedza go i listy napływające do niego na adres Instytutu są mu przekazywane.
Po upływie dłuższego czasu zatelefonowałem do domu profesora. Potwierdził, że
nie pracuje już w Instytucie i utrzymywał, że listu nie dostał. W czasie
rozmowy miałem jednak wrażenie, że jednak zmienił zdanie na temat mojego tekstu
i rozumie jego znaczenie. Tłumaczył mimo to, że nie może zająć się tą sprawą,
gdyż ma sporo innej pracy naukowej. Gdy poprosiłem go o skierowanie do osoby,
która mogłaby zainteresować się “tym tematem”, powiedział, że niedawno był u
niego ktoś, kogo interesowała psychika Jezusa, ale to był ksiądz. Nie wyraziłem
zainteresowania tym kontaktem, co profesor Obuchowski przyjął ze zrozumieniem.
Dalszy ciąg naszej rozmowy przedstawia się w sposób następujący:
Następnie skierował mnie do profesora
Ryszarda Stachowskiego6 jako do
specjalisty od psychologii w ujęciu historycznym.
Profesor Stachowski w rozmowie telefonicznej
poinformował mnie, że zajmuje się wyłącznie historią psychologii. Tę
specjalność, która mnie interesuje, tzn. psychobiografistykę7, reprezentuje profesor Teresa Rzepa8.
Po telefonicznym skontaktowaniu się z
profesor Rzepą, przesłałem jej faxem mój tekst. Po zapoznaniu się z nim
sprawiała ona wrażenie osoby zainteresowanej tym tematem. Zapytała mnie, ile
mam lat, a następnie pochwaliła się, że pomyliła się tylko o rok. Uzgodniliśmy,
że po przemyśleniu tematu skontaktuje się ze mną. Odezwała się po dwóch
tygodniach, aby zaproponować mi bliższe zapoznanie się z moją osobą i tematem
przez jej studentkę. Wyraziłem sugestię, że temat ten jest zbyt poważny, by
zajmowała się nim studentka. Pani profesor jednak podtrzymała swoją propozycję.
Nie mając innej możliwości wyboru i tracąc powoli cierpliwość przeciąganiem się
tej sprawy (była już wiosna 1998 roku), zgodziłem się na jej propozycję,
traktując ją jednocześnie jedynie jako wstęp do dalszego rozwoju prac
badawczych w tym zakresie.
Niebawem spotkałem się ze wspomnianą
studentką. Nasza rozmowa była przez nią nagrywana, po wyrażeniu przeze mnie na
to zgody. Przedstawiłem jej moje propozycje związane z pracą badawczą, którą
moim zdaniem należało wykonać. Polegać by to miało na szczegółowym zbadaniu
mojej psychiki i drogi rozwoju, jaką odbyła do chwili obecnej. Oświadczyłem, że
jestem gotów na pełną współpracę w celu jak najbardziej dokładnego zbadania
tego tematu. Ze swej strony zgłosiłem jednocześnie postulat wynagrodzenia za
oddanie się do dyspozycji prowadzonych prac badawczych, nie określając jego
wysokości. Było to uzasadnione, gdyż ze zrozumiałych względów, opisanych w
tekście, miałem wtedy spore problemy w życiu prywatnym i pracy zawodowej.
Badania natomiast wymagały, abym znajdował się w sytuacji pewnego komfortu
psychicznego. Pomijam już kwestię znaczenia tych badań.
Po kilku miesiącach milczenia, w czerwcu
1998 roku, studentka odezwała się, informując mnie, że jedyna możliwość, jaką
ma mi do zaoferowania to przeprowadzenie przez nią serii wywiadów ze mną, w
żaden sposób nie finansowanych, będących jednocześnie materiałem dla jej pracy
dyplomowej. Nie mając żadnej innej możliwości wyboru i nie chcąc zrywać moich
kontaktów z naukowcami, zgodziłem się na to.
Z końcem czerwca 1998 roku rozpocząłem
pisanie Opracowania, które stanowi
zasadniczą treść “JEST”. Stało to możliwe
dzięki pożyczeniu przeze mnie komputera. W chwili, gdy miało ono objętość 22
stron9 wydruku komputerowego,
około 7 lipca przedstawiłem je w budynku Katedry Psychologii Uniwersytetu
Szczecińskiego pani profesor Rzepie. Po przebiegnięciu wzrokiem Opracowania
powiedziała, że potrzebuję sekretarki. W czasie naszej dalszej rozmowy wyraziła
ona zdziwienie moją niecierpliwością. Stwierdziła przy tym, że odkrycia naukowe
niejednokrotnie były uznawane dopiero po śmierci ich autorów. Powierzenie badań
studentce tłumaczyła koniecznością początkowego zbadania tematu przez
“wyrobnika”. Jest to według niej normalny tok postępowania. Stwierdziłem, że z
dotychczasowych moich rozmów z naukowcami wiem, że nie mają oni pojęcia o
funkcjonowaniu psychiki “zbawiciela ludzkości”. Jestem prawdopodobnie jedynym
człowiekiem, który wydostał się z tego i może to opisać. Jeżeli coś mi się
stanie, ta wiedza bezpowrotnie zginie. Następnie powiedziałem:
Co się zaś tyczy mojego opracowania,
zauważyła, że już coś podobnego na temat Jezusa z Nazaretu napisał Władysław
Witwicki. Książka ta nosi tytuł “Dobra
Nowina”, została wydana po II Wojnie Światowej i wzbudziła wtedy wiele
kontrowersji. Wracając do kwestii mojego Opracowania, stwierdziła:
Z Opracowaniem pani profesor Teresa
Rzepa zapoznała się pod koniec sierpnia 1998 roku. Wtedy też wypowiedziała się
na jego temat. Oto treść naszej rozmowy telefonicznej:
Niezwłocznie wysłałem, listem poleconym,
moje Opracowanie do pani profesor.
W tych dniach wpadła mi w ręce książka
napisana przez profesora Jana Szmyda14, zatytułowana “Psychologiczny obraz religijności i mistyki. Z badań
psychologów polskich”15.
Przesłałem również jemu, na adres domowy, Opracowanie. O fakcie tym poinformowałem
również panią profesor Rzepę. Po około tygodniu zatelefonowałem do profesora, z
pytaniem, czy Opracowanie otrzymał i jakie jest jego zdanie na ten
temat. Oto dalsza część naszej rozmowy, przeprowadzonej na początku września
1998 roku (rozpoczyna profesor Szmyd):
Czekałem na telefon od profesora do połowy
października. W tym czasie nie odezwała się również profesor Rzepa. Gdy
zadzwoniłem do profesora Szmyda, usłyszałem, że nie ma on na razie czasu, aby
zainteresować się tematyką Opracowania. Na moje pytanie, kiedy mogę do
niego zadzwonić, odpowiedział:
Mniej więcej w tym czasie wysłałem Opracowanie
na adres domowy prof. Aleksandra Krawczuka z prośbą o komentarz do tych jego
partii, w których jest ekspertem. Do dzisiaj nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Pod koniec października skomplikowała się
bardzo moja sytuacja w zakładzie pracy. Wszystko wskazywało na to, że niedługo
otrzymam wypowiedzenie. W tej sytuacji zadzwoniłem do profesor Rzepy:
Trzy dni później zadzwoniłem do profesora
Szmyda:
Tego samego dnia zadzwoniła do mnie
studentka. Zapytała, czy jestem gotowy spotkać się z nią w najbliższym czasie.
Odpowiedziałem twierdząco. Obiecała zadzwonić w najbliższym czasie, w celu
ustalenia terminu i miejsca spotkania. Zadzwoniła po dwóch dniach. Powiedziała,
że dowiedziała się od profesor Rzepy o nieporozumieniach między nami i dała mi
wyraźnie do zrozumienia:
Zgodziłem się na te warunki.
Po paru dniach doszło do spotkania w bufecie
dworcowym PKP w Poznaniu. Wyjaśniłem wtedy powody mojego telefonu do profesor
Rzepy, przekazałem jej najnowsze wersje rozdziałów “Charakterystyka psychiki «zbawiciela ludzkości»” i “Próba rekonstrukcji
przebiegu wydarzeń”. Umówiliśmy się na następne spotkanie w dniu 9 listopada
1998 roku w budynku Instytutu Psychologii Uniwersytetu Poznańskiego.
W tym czasie zadzwoniłem również do pana
Andrzeja Falkiewicza, pragnąc spotkać się z nim i przedstawić napisane zgodnie
z jego sugestiami Opracowanie. Pan Falkiewicz poprosił mnie jedynie o
przesłanie Opracowania pocztą, sugerując jednocześnie, że spotkanie
nasze mogłoby odbyć się po przeczytaniu tegoż. Wysłałem pocztą Opracowanie
(pięćdziesiąt stron, nie licząc załączników) a po pewnym czasie zadzwoniłem do
niego ponownie. Pan Falkiewicz wydał mi się mocno zmieszany. Powiedział:
a następnie poinformował mnie o zamiarze
przesłania mi Opracowania pocztą wraz z listem od siebie. Wobec wyraźnej
niechęci pana Falkiewicza spotkania się ze mną zrezygnowałem z ponawiania mojej
propozycji. Poprosiłem jedynie, by nie przesyłał mi żadnej korespondencji (ze
względów “rodzinnych” mogłaby ona do mnie nie trafić), prosząc jednocześnie, by
zaznajomił z Opracowaniem prof. Leszka Nowaka. Gdy zaproponowałem, aby
zapisał mój numer telefonu, uczynił to skwapliwie.
Spotkanie ze studentką odbyło się tak, jak
zaplanowaliśmy. Rozmowa ponownie była nagrywana za moją zgodą. Głównym jej
tematem był bardzo ogólny opis mojego dzieciństwa oraz ogólna sytuacja rodzinna
i zawodowa. Studentka zdradzała zatroskanie zwłaszcza moją aktualną sytuacją
rodzinną. Przekazałem jej Opracowanie w formie wydruku i jego najnowszą
wersję na dyskietce (ponad pięćdziesiąt stron, nie licząc załączników).
Umówiliśmy się na następne spotkanie ponownie w budynku Instytutu za trzy
tygodnie, w dniu 30 listopada 1998 roku.
Nie doszło ono do skutku, gdyż dwa dni
wcześniej studentka zadzwoniła do mnie i odwołała je, tłumacząc to
uroczystością rodzinną. Umówiliśmy się za dwa tygodnie, w dniu 14 grudnia 1998
roku. W dniu tym nie mogłem wziąć urlopu (spotkanie było zaplanowane na godzinę
13.00) tak, jak wcześniej planowałem. Poinformowałem o tym studentkę. W
godzinach późniejszych nie chciała się spotkać, ze względu na zbyt późny powrót
do Szczecina. Umówiliśmy się, że zadzwoni po Nowym Roku. Zadzwoniła 2 marca
1999 roku, aby poinformować mnie, że ma problemy ze zorganizowaniem na czas
dwóch godzin odpowiedniego pokoju w budynku Instytutu Psychologii Uniwersytetu
Poznańskiego. Jednocześnie poinformowała mnie, że pracę na mój temat napisała i
może mi ją przysłać. Poprosiłem, aby tego nie czyniła.
W styczniu 1999 roku wysłałem Opracowanie
do profesora Stefana Opary16.
Ponieważ miałem w tym czasie problemy z drukowaniem, przesłałem prof. Oparze w
formie wydruku wcześniejszą, znacznie uboższą wersję Opracowania wraz z
dyskietką, na której znajdowała się wersja najnowsza (ok. 100 stron, nie licząc
załączników). W liście, który załączyłem do Opracowania, poinformowałem
profesora o podanych powyżej faktach.
Prof. Stefan Opara zatelefonował do mnie 3.
marca 1999 roku. Oto treść naszej rozmowy:
W dniu 11 lutego 1999 roku wysłałem do
profesora Krzysztofa Korzeniowskiego17 na adres Instytutu Psychologii PAN list polecony o następującej treści:
Poznań,
10.02.1999r.
Szanowny
Panie Profesorze
Z zagadnieniem, które jest tematem
załączonego do niniejszego listu opracowania, usiłuję bliżej zapoznać
psychologów - naukowców od września 1997 roku. Dotychczas bez rezultatu. Z
ogólnym opisem tego tematu, który zamieszczam we wstępie do opracowania,
zaznajomiłem profesorów Tomasza Maruszewskiego i Kazimierza Obuchowskiego. Z
wcześniejszymi wersjami opracowania zapoznałem profesor Teresę Rzepę oraz
profesora Jana Szmyda. Wszyscy ci profesorowie nie wykazali zainteresowania
dokładniejszym zbadaniem tego zagadnienia. Jednocześnie ze skąpych rozmów
przeprowadzonych z wymienionymi osobami wiem, że chociaż temat ten jest psychologom
- naukowcom znany, to jednak nie mają oni pojęcia o funkcjonowaniu psychiki
“zbawiciela ludzkości”. Profesor Maruszewski jedynie skierował mnie do trzech
magistrów i profesora Obuchowskiego, natomiast profesor Rzepa powierzyła
bliższe zbadanie tematu, poprzez przeprowadzenie wywiadów ze mną, studentce
(!).
Uprzejmie proszę Pana Profesora o
zainteresowanie się niniejszym opracowaniem i opisanym w nim zagadnieniem oraz
o jakąkolwiek odpowiedź, jedynie telefoniczną. Jednocześnie pragnę poinformować
Pana, że w przypadku dalszego braku zainteresowania tym tematem ze strony
psychologów zamierzam opublikować niniejsze opracowanie wraz ze szczegółowym
opisem moich dotychczasowych kontaktów z naukowcami.
Z
poważaniem
Leszek
Nowak
<telefony>
Do listu dołączyłem Opracowanie w
objętości 124 strony, nie licząc stron tytułowych i załączników.
Na “jakąkolwiek” odpowiedź od profesora
Korzeniowskiego czekałem do 15 marca 1999 roku. Nie otrzymawszy jej, zgodnie z
obietnicą zawartą w liście do profesora Korzeniowskiego, zwróciłem się kolejno
do dwóch wydawnictw (“Książka i Wiedza” - Warszawa oraz “Rebis” - Poznań) z
propozycją opublikowania Opracowania “wraz ze szczegółowym opisem moich
dotychczasowych kontaktów z naukowcami”. Nie uzyskałem nic więcej poza doprowadzeniem
do stanu przerażenia osób, które z nim się zetknęły (odpowiednio: Maria
Zwolakowa i Tomasz Szponder).
Podjąłem jeszcze jedną próbę kontaktu z
naukowcami. W dniu 6 maja 1999r. zadzwoniłem do profesora Wiesława
Łukaszewskiego18. Nasza
rozmowa była tak żenująca i tak nudna, że jej treści nie będę przytaczał. Pan
profesor uważał oczywiście, że to jest wyłącznie moja sprawa.
Tego samego dnia zdecydowałem się na
wysyłanie listów z dyskietkami zawierającymi Opracowanie oraz treści
zawarte obecnie w rozdziale “Dialog”.
Poinformowałem o tym telefonicznie prezesa wydawnictwa “Rebis” - pana Tomasza
Szpondera. Uczyniłem tak dlatego, ponieważ poznał on treść opisu odkrycia i jednocześnie
wiedziałem, że ma możliwość nawiązania kontaktu z przynajmniej niektórymi
wymienionymi powyżej profesorami, gdyż studiował psychologię i jak sam
przyznał, są to osoby mu znane. Listy z dyskietkami wysyłałem w dniach 10 - 28
maja 1999r. W międzyczasie byłem osiągalny pod telefonem komórkowym, którego
numer niektórzy z profesorów i pan Szponder znali.
Po przeczytaniu artykułu prof. Józefa
Kozieleckiego w numerze 6(29) czasopisma “Charaktery”, zatytułowanego “Krok
przed sobą”, którego fragment cytuję poniżej,:
Teoretycy
zarządzania - tacy jak na przykład Witold Morawski - wyróżniają instytucje
reaktywne i proaktywne. Te pierwsze reagują na bodźce płynące ze świata
zewnętrznego. Głównym ich celem jest trwanie i obrona obecnego stanu
posiadania. Blokują działania twórcze i ekspansywne. Te drugie zaś - najlepsze
z nich można nazwać instytucjami transgresyjnymi - nastawione są na zmianę i
rozwój, na ciągłe “stawanie się”.
(...)
Wielu
specjalistów uważa, że najbardziej zbliżone do ideału instytucji transgresyjnej
są uniwersytety amerykańskie. W pewnej mierze transgresyjny jest również
Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, że wspomnę twórcze i
ekspansywne działania Jana Strelaua...
umówiłem się na spotkanie (8 czerwca 1999r.)
z prof. Janem Strelauem. Muszę przyznać, że reakcja jego po zrozumieniu, z czym
do niego przybyłem, była najbardziej paniczna i jednocześnie najszybsza ze
wszystkich do tej pory przedstawionych.
W dniu 9 czerwca dopisałem zakończenie
rozdziału “Wiara w Boga - realizacją archetypu ojca”
a następnie ponownie zacząłem wysyłać listy z załączonymi dyskietkami. Od 10
maja do 30 czerwca 1999r. wysłałem 51 dyskietek.
7 grudnia1999r. wysłałem listem poleconym do
pana Adama Michnika na adres “Gazety Wyborczej” dyskietkę z JEST (ponad
dwieście stron wydruku komputerowego, nie licząc załączników i stron
tytułowych), dopisując jednocześnie podziękowania za zamieszczenie przez
“Gazetę Wyborczą” (4-5 grudnia 1999r.) artykułu pani profesor Heleny Eilstein19
“Wariacje scjentystyczne”.
11 stycznia 2000r. wysłałem listem poleconym
na ręce dyrektora Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk pełny
wydruk JEST z załącznikami i dyskietką opatrzony listem o następującej
treści:
Poznań, dnia 8 stycznia 2000r.
Leszek Nowak
(adres)
Szanowny Panie Dyrektorze
Przesyłam na Pana ręce załączony tekst, aby uspokoić własne sumienie, że uczyniłem wszystko, co leżało w zakresie moich możliwości, aby skłonić naukowców do szczegółowego zbadania pewnego istotnego wycinka rzeczywistości.
Z poważaniem
Leszek Nowak
P.S. Ewentualny kontakt wyłącznie telefoniczny: (numery telefonów)
Proszę o zapoznanie z treścią tego tekstu również panią profesor Helenę Eilstein.
Około 10 dni później wysłałem na adres
redakcji “Charakterów” dyskietkę z listem, w którym napisałem:
Zastanawiam się
nad tym, jak długo można udawać, że nie ma tego, co jest.
10 lutego zadzwoniła na mój telefon
komórkowy pani profesor Helena Eilstein. Zostawiła dla mnie wiadomość, w której
poprosiła o telefon do niej, podając jednocześnie swój numer. Zatelefonowałem
do pani profesor następnego dnia. Pani profesor przedstawiła mi w rozmowie
swoje uwagi po lekturze JEST. Nie zgodziła się z następującymi moimi
twierdzeniami:
Pani profesor stwierdziła również, że obraz
Jezusa w Ewangeliach jest niespójny (czyniąc zapewne aluzję do znanego mi
skądinąd jej poglądu, że postać Jezusa została wymyślona – w świetle powyższego
poglądu pani profesor Eilstein zrozumiałe stają się zamieszczone powyżej jej
uwagi) - odpowiedziałem w tym miejscu:
Pani profesor nie zgodziła się z moim
twierdzeniem, nie uzasadniając tego.
Jednocześnie pani profesor zgodziła się z
następującymi moimi tezami:
Pani profesor skończyła naszą rozmowę telefoniczną,
uważając sprawę za zamkniętą.
Gdy rozmawiałem z Panią Profesor Heleną
Eilstein, funkcjonowała już moja prywatna witryna internetowa. W drugiej
połowie lutego 2000r. umieściłem w niej “JEST”. Wkrótce potem poinformowałem o
niej pocztą elektroniczną ok. 100 polskich filozofów, wszystkie ośrodki
uniwersyteckie, poczynając od rektorów, poprzez wydziały psychologii,
filozofii, kończąc na studentach. Poza uniwersytetami poinformowałem Wyższą
Szkołę Pedagogiczną w Krakowie – również cały przekrój tej uczelni. Wysłałem
również e-maile do licznych mediów, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Wydziału
Nauk Społecznych Polskiej Akademii Nauk, Prezydenta RP. Z kolei o witrynie
poinformowałem liczne ośrodki polonijne, głównie w Stanach Zjednoczonych.
W międzyczasie przeprowadziłem interesującą
dyskusję z panem Lechem Stępniewskim, wyjaśniliśmy sobie sprawę “dokonywania
przeze mnie karygodnego gwałtu”, zdążył się zeszmacić prof. Leszek Nowak.
Jedna tylko sprawa pozostaje nadal nie
załatwiona – ta, od której to wszystko się zaczęło. Psychika “zbawiciela
ludzkości” jest ciągle nie zbadana. Ale jeżeli tak już zostanie, przynajmniej
będzie wiadomo, kto ponosi za to winę.
Przypisy:
1 cytat pochodzi z okładki książki tegoż autora “Przez galaktykę potrzeb - Psychologia dążeń ludzkich” (Zysk i S-ka Wydawnictwo s.c. - Poznań; Wydanie I).
2 Wszyscy czterej byli wówczas pracownikami Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obecnie profesor Kazimierz Obuchowski jest pracownikiem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy.
3 patrz: “Omówienie”
4 pracownik Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
5 pracownik Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, członek PAN
6 pracownik Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
7 specjalność zajmująca się budową portretów psychologicznych osób na podstawie ich wypowiedzi, pism, czynów oraz wypowiedzi i tekstów innych osób na ich temat
8 dyrektor Katedry Psychologii na Uniwersytecie Szczecińskim
9 nie licząc załączników
10 Pani profesor Rzepa natychmiast potwierdziła moje stwierdzenie. Proszę wyobrazić sobie Jezusa “zajmującego się sobą”. Poza tym, w świetle powyższej wypowiedzi, mam poważne obawy co do tego, czy pani profesor w ogóle zrozumiała treść “Omówienia”.
11 Obecnie rozdział ten jest „rozparcelowany” na rozdziały o wspólnym tytule „Przebieg wydarzeń”.
12 Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że komputer będę mógł zatrzymać dla siebie.
13 28 stron + załączniki
14 pracownik Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie
15 Wydawnictwo Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Kraków 1996
16 Profesor filozofii, zajmuje się filozofią współczesną, religioznawstwem, historią myśli społecznej. Jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika “Dziś”.
17 pracownik Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk
18 dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Opolskiego, profesor Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Warszawie, Przewodniczący Komitetu Nauk Psychologicznych PAN
19 emerytowany profesor filozofii