Strona główna

 

 

 

 

W tygodniku  NIE  (nr 33 z 16 sierpnia 2007) ukazał się interesujący wywiad z prof. Januszem Czapińskim. Poniżej zamieszczam jego najciekawsze fragmenty.

 

 

 

O tym, dlaczego najbliższe wybory może wygrać PiS, a kolejne przegra, „NIE” rozmawia z prof.  JANUSZEM  CZAPIŃSKIM,  wybitnym psychologiem społecznym, średnio co dwa lata badającym umysły rodaków. Ostatnie badanie (Diagnoza 2007) wkrótce zostanie opublikowane.

 

-        Wyniki najnowszych Pana badań są niezbyt korzystne dla partii rządzącej. Demaskują elektorat PiS. 40 proc. Polaków nie ma zdania, jaka forma rządów jest lepsza: demokratyczne czy nie.  Odważny z Pana gość...

-        Ale pod tym względem niewiele się zmieniło. Gorszy jest inny wynik, który może być źle przyjęty przez rządzący układ. Polacy lepiej dostrzegają mur nie do przekroczenia między życiem własnym a życiem polityków. Jeszcze kilka lat temu był tu jakiś związek, choćby taki, że gdy ludziom się pogarszało, to zdecydowanie obarczali za to odpowiedzialnością władze. Teraz nie ma już żadnego związku.

-        Traktują politykę jak serial?

-        Jak brazylijski serial, który może i jest pasjonujący, ale ma niewiele wspólnego z realnym życiem. Tylko 5 proc. Polaków dostrzega związek między jakością własnego życia, a tym, co robią władze.

 

(...)

 

-        Flagi wywieszamy z pogardy dla siebie nawzajem?

-        W pewnym sensie tak. To, że nie ufamy sąsiadom, nie przeszkadza, żeby kochać tego samego orła w koronie i Matkę Boską Częstochowską. PiS taką właśnie ofertę przedstawił Polakom. Stworzył złudzenie, że przywróci tradycyjną Polskę wspólnotową. Nie chodzi o to, że Polak zginął pod Grenoble, tylko zginął kawałek polskości. To się Polakom bardzo podoba.

 

(...)

 

-        (...) W przedterminowych wyborach wygra PiS?

-        Obalmy pewien mit. Mówi się, że Kaczory wzięły za pysk polskie społeczeństwo. Nie, Kaczory wzięły za pysk 7 proc. polskiego społeczeństwa. Cała reszta nie ma najmniejszych pretensji do PiS. PiS nie liczy się z pani ani z moim zdaniem, bo ani ja, ani pani nie jesteśmy ich wyborcami. Nie liczą się nawet ze zdaniem większości studentów i licealistów, bo to nie są ich wyborcy. Ich wyborcy to babcie tych studentów, a one chcą, żeby w szkołach znowu lano linijką, żeby była dyscyplina. Moim zdaniem PiS ma w kieszeni kolejną kadencję.

-        A rewolucja? Niektórzy mówią, że nadejdzie w Polsce taka chwila...

-        Nie ma mowy o żadnej rewolucji ani powstaniach. Ani o odrodzeniu żadnego politycznego układu. Dopóki PiS będzie schlebiał gustom patriotycznym i sprytnie pobudzał je w takich momentach jak wybory, a będzie to robił, nie ma mowy o zmianach.

-        Czyli nie jest tak, że babcie i zamordyści to w tym społeczeństwie mniejszość. Reszta to zniechęceni wyborcy lewicy, normalni ludzie, tylko zmęczeni już polityką. Nie wyszło to w Pana badaniach?

-        Polaków, których nie interesuje patriotyzm, bezpieczeństwo na ulicach i pogonienie wrogów polskości jest mniej, ok. 40 proc., a na dodatek są podzieleni. Jedni wolą Platformę, inni LiD. W poprzedniej edycji Diagnozy szacowałem za to potencjalnych zwolenników PiS. Było ich ok. 55-60 proc. Tylko że spora część tych ludzi nie chodzi na wybory, mimo że PiS im się podoba. Gdyby ich przystymulować...

-        PiS będzie rządził wiecznie...

-        Tylko do momentu, aż się ludziom oczy otworzą. To nastąpi dzięki wzmożonym kontaktom z Europą Zachodnią poprzez członkostwo w Unii. Polacy to jest specyficzny gatunek ludzkości, nikt ich nie namówi na fanatyzm. Może to i dobrze, że mamy tak niski kapitał społeczny. Zresztą ten rząd nie stworzył żadnej nowej mentalnej jakości, tylko odgrzał coś, co cały czas się w Polakach tliło. Ale wystarczy, że tąpnie gospodarka i już po nich. Wkrótce poważnie dotknie nas brak siły roboczej w dziedzinach, które gospodarkę napędzają.

 

(...)

 

-        A nawoływanie do pozostania w ojczyźnie w kościołach?

-        Nic z tego. W dalszym ciągu spada odsetek wierzących i praktykujących Polaków. Polaków blisko Kościoła trzyma już teraz tylko tradycja, Kościół broniący polskości. Do 2005 r. spadkowi praktykujących poprzez instytucję towarzyszył wzrost praktykujących indywidualnie, modlących się w domu. Teraz spada i jedno, i drugie.

-        To hasło „rekatolizacja” jest kłamstwem?

-        Po prostu wyraźniejsi są ludzie, zwłaszcza młodzież, wokół Kościoła zorganizowani, jest więcej inicjatyw. Są bardziej widoczni w mediach. Tylko tyle.

 

Rozmawiała  IZA  KOSMALA

 

 

 

 

Strona główna