NIEURODZAJNE DRZEWO FIGOWE
(Mk 11,12-14; 11,20-25; Mt 21,18-22)
Mk
11,12-14
Nazajutrz, gdy wyszli oni z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niech nikt nigdy nie je owocu z ciebie!» Słyszeli to Jego uczniowie. (...)
Mk 11,20-24
Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: «Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło». Jezus im odpowiedział: «Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie» .
Wytłumaczenie tego “cudu” jest możliwe,
biorąc pod uwagę fakt, że Jezus w Jerozolimie, w okresie bezpośrednio
poprzedzającym jego śmierć, korzystał z pomocy ukrytych przyjaciół, o których
nie wiedzieli jego uczniowie. Świadczy o tym epizod z przygotowanym do jego
dyspozycji osiołkiem (Mk 11,1-6; patrz także: “Prowokator”)
oraz sala przygotowana do spożycia ostatniej wieczerzy (Mk 14,13-16; patrz
także: “Prowokator”). Miał on w tym czasie również skłonności do zakulisowych
przygotowań w celu manifestacji swej rzekomej mocy, o czym może świadczyć
“wskrzeszenie Łazarza”. Lubował się również w widowiskach typu “uroczysty wjazd
do Jerozolimy”, czy “wypędzenie przekupniów z świątyni”.
Aby drzewo szybko uschło, wystarczy w jego
korzeniach zakopać kilka kilogramów soli. Następuje wtedy odwrócenie kierunku
przepływu wody przez jego tkanki przewodzące. Przyjaciele Jezusa mogli to
uczynić nawet w nocy:
Szybkość strumienia wody w szerokich naczyniach
może osiągać 40 m na godzinę.1
Prawdopodobnie Jezus zainscenizował ten
“cud”, aby zamanifestować swoją moc i w ten sposób umocnić wiarę uczniów przed
swoją zaplanowaną śmiercią i zapowiedzią czekających ich prześladowań (Mk
13,9-11).
Jest to najbardziej kuriozalny “cud” Jezusa
i dlatego zawsze sprawiał wiele kłopotów teologom. Trzeba przyznać, że
zbawiciel świata przeklinający drzewo za to, że nie ma na nim owoców, ponieważ
nie mogło ich być (była to wiosna), wygląda co najmniej dziwnie. Może go
jedynie tłumaczyć właśnie owa chęć umocnienia wiary uczniów.
Dopisek z 2006 roku: Byłbym skłonny przyjąć wyjaśnienia teologów o
symbolicznym znaczeniu uschnięcia drzewa figowego – symbolizującego starą,
uschłą, formalistyczną wiarę faryzeuszy, która nie przynosi już owoców, ale
może w takim razie jakiś teolog wyjaśni mi, co Jezus chciał przekazać
potomności np. poprzez „cud” chodzenia po wodzie?
Władysław Witwicki w komentarzu do własnego,
oryginalnego tłumaczenia Ewangelii Mateusza i Marka2 wyraża w tym miejscu zdziwienie faktem, że Jezus
rano, wkrótce po wyjściu z domu swoich przyjaciół w Betanii - Marty, Marii i
“wskrzeszonego” niedawno Łazarza (patrz: J 12,1) - odczuwa głód. Według mnie
potwierdza to dodatkowo “teatralny” charakter całego epizodu.
Autor Ewangelii Mateusza przepisując tę
relację od Marka ponownie popełnił ewidentne kłamstwo:
Mt 21,18-19
Wracając rano do miasta, uczuł głód. A widząc
drzewo figowe przy drodze, podszedł ku niemu, lecz nic na nim nie znalazł
oprócz liści. I rzekł do niego: «Niechże już nigdy nie rodzi się z ciebie
owoc!» I drzewo figowe natychmiast uschło.
Przypisy:
1 Zygmunt Hejnowicz, “Anatomia rozwojowa drzew” (PWN, Warszawa 1973), s. 58
2 Władysław Witwicki, “Dobra Nowina według Mateusza i Marka” (PWN, Warszawa 1958)