Krytyczne uwagi dotyczące strony opracowanie.eu

 

 

 

 

od:          Grzegorz

do:          Leszek Nowak

data:       31 stycznia 2012

temat:    feedback

 

Witam,

 

Przypadkowo natknąłem się na pańską stronę i przeczytałem pańskie komentarze Ewangelii. Na początku pomyślałem sobie, że jeśli ktoś nie zna Pisma Świętego, to mógłby uwierzyć w to co Pan napisał, ale im bardziej się wgłębiałem w pańskie wywody, tym bardziej byłem przekonany, że nawet osoba, która nie zna Biblii nie mogłaby traktować poważnie tych argumentów.

 

Pozdrawiam serdecznie i służę pomocą w razie potrzeby,

Grzegorz

 


 

od:          Leszek Nowak

do:          Grzegorz

data:       1 lutego 2012

temat:    Re: feedback

 

Witam

A może by tak jakieś uzasadnienie tej tezy?

 

Serdecznie pozdrawiam

Leszek Nowak

 


 

od:          Grzegorz

do:          Leszek Nowak

data:       1 lutego 2012

temat:    SV: feedback

 

Na komentowanie wszystkiego nie mam dzisiaj czasu, zacznijmy od kilku tez:

 

- Jan napisał o wskrzeszeniu Łazarza, bo jako najmłodszy nie był wprowadzany w niektóre tajemnice.

 

Odp: Jeśli się zna nawet pobieżnie Pismo Św. To wiadomo że właśnie Jan z bratem i Piotr byli najbardziej "wtajemniczeni". Jezus czasem zabierał tylko

ich trzech np. podczas przemienienia - jeśli już jesteśmy przy temacie Przemienienia, to chyba zdaje Pan sobie sprawę, że izraelskie "góry" to tak naprawdę niewysokie wzniesienia. Zjawisko halucynacji dotyczy naprawdę dużych wysokości. Poza tym halucynacje o tej samej treści nie przytrafiają się trzem osobom na raz.

 

Czy mógłby Pan mi wytłumaczyć pańską koncepcję spiskowej teorii dot. Jezusa. Jeśli opisane cuda ze zmartwychwstaniem włącznie były tylko sztuczkami przygotowanymi z udziałem niektórych apostołów, to dlaczego Ci apostołowie oddali za to swoje życie (nie osiągając jakichś korzyści materialnych). Co było ich motywacją? Jak Pan wytłumaczy nawrócenie się Szawła?

 

O każdej pańskiej tezie mógłbym dyskutować, ale nie wszystko na raz, bo pisanie zajmuje trochę czasu. Niemniej jestem otwarty.

 

Pozdrawiam serdecznie

Grzegorz

 


 

od:          Leszek Nowak

do:          Grzegorz

data:       2 lutego 2012

temat:    Re: feedback

 

Witam i odpowiadam.

 

> Na komentowanie wszystkiego nie mam dzisiaj czasu, zacznijmy od kilku tez:

>

> - Jan napisał o wskrzeszeniu Łazarza, bo jako najmłodszy nie był wprowadzany

> w niektóre tajemnice.

> Odp: Jeśli się zna nawet pobieżnie Pismo Św. To wiadomo że właśnie Jan z

> bratem i Piotr byli najbardziej "wtajemniczeni". Jezus czasem zabierał tylko

> ich trzech np. podczas przemienienia

 

Nie jest Pan tu oryginalny. Ja również to samo napisałem (w rozdziale "Zapowiedź zaparcia się Piotra"):

 

Jan był najukochańszym i najwierniejszym uczniem Jezusa. Uczniem, którego Jezus zawsze trzymał przy sobie. To właśnie Janowi zawdzięczamy jedyną relację z nocnej wizyty Nikodema u Jezusa (J 3,1-21), to dzięki Janowi znamy przebieg rozmowy Jezusa z Samarytanką (J 4,1-26), która miała miejsce, gdy:

 

J 4,8

Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności.

 

To właśnie Jana zabrał ze sobą Jezus na Święto Namiotów, na które to święto:

 

J 7,10b

poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie.

 

I właśnie w ewangelii Jana mamy szczegółowy opis pobytu Jezusa w Jerozolimie w czasie Święta Namiotów. Osoby, które znały i widziały Jezusa, musiały widzieć przy nim Jana!

 

Tyle cytat z rozdziału "Zapowiedź zaparcia się Piotra". Ale to wcale nie przeszkadza, by Jezus mógł obawiać się, że Jan jako najmłodszy niechcący czy chcący wypapla komuś "jak było naprawdę".

 

> - jeśli już jesteśmy przy temacie Przemienienia, to chyba zdaje Pan sobie

> sprawę, że izraelskie "góry" to tak naprawdę niewysokie wzniesienia.

> Zjawisko halucynacji dotyczy naprawdę dużych wysokości.

 

Jedno z miejsc wskazywanych jako "góra przemienienia" jest Hermon (2814 m n.p.m.). W Wikipedii ("Hermon") można przeczytać:

 

"Ewangelie opowiadają o Jezusie i jego uczniach podróżujących na północ od Betsaidy nad Jeziorem Tyberiadzkim do miasta Cezarea Filipia u podnóża góry Hermon (Ewangelia Mateusza 16:13; Ewangelia Marka 8:27)."

 

Mk 8,27

Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: "Za kogo uważają Mnie ludzie?"

 

Wersy 8,28-9,1 zawierają jedynie nauczanie Jezusa, a potem mamy:

 

Mk 9,2

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę WYSOKĄ. Tam przemienił się wobec nich.

 

Dodam, że Jezus z uczniami mieszkali i przebywali głównie nad brzegami Jeziora Tyberiadzkiego (209 m poniżej poziomu morza).

 

> Poza tym halucynacje

> o tej samej treści nie przytrafiają się trzem osobom na raz.

 

Czyżby? Nie miałem zbyt dużo czasu na szukanie w sieci. Przytaczam to, co znalazłem:

 

Podczas wyprawy w 1981 r. prof. Lech Korniszewski, lekarz i himalaista, wspinał się z partnerem aż do wysokości 7700 m n.p.m. - zawrócili 400 metrów od szczytu. Obaj wyraźnie słyszeli, jak łącząca ich lina... śpiewała. I to jeszcze co! Lina śpiewała przebój Donny Summer. Co ciekawe, obydwaj słyszeli ten sam utwór królowej dyskotek lat 70.! (http://www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/szczyty-zludzen/)

 

Konsumowana w nadmiarze kawa może wywoływać słuchowe omamy – twierdzą naukowcy z australijskiego uniwersytetu La Trobe w Melbourne.

Badania z udziałem 92 ochotników pokazały, że ci spośród nich, którzy wypili pięć i więcej filiżanek w ciągu dnia, słyszeli nieistniejące melodie - informują brytyjskie media. Wolontariuszom polecono, by słuchali kakofonii rozmytych dźwięków znanej jako tzw. biały hałas. Powiedziano im, że są w nim elementy znanego przeboju Binga Crosby'ego "White Christmas". Za każdym razem, gdy mieli wrażenie, że je słyszą, nakazano im naciśnięcie guzika (tak naprawdę w odtworzonym hałasie nie było żadnych elementów przeboju). Z zaobserwowanej liczby przyciśnięć wynika, że muzykę częściej słyszały osoby zestresowane z wysokim poziomem kofeiny.

(http://wyborcza.pl/1,75476,9747408,Kawa_wywoluje_halucynacje_.html)

 

Zrozumieć tłum - zrozumieć sektę

Gustaw Le Bon (1841 - 1931), francuski lekarz, filozof, socjolog i psycholog, uważany za jednego z inicjatorów psychologii społecznej. "Psychologia tłumu" (1895). Autor świadomie nadużywa terminu tłum, nazywając nim wszystkie zbiorowości. Stawiał znak równości np. pomiędzy tłumem ulicznym, a zbiorowością parlamentarną. (...) Zaraźliwość. Tłum wykazuje nadzwyczajną łatwość ulegania wpływowi słów i obrazów. Sugestię ułatwia "pozycja wyczekującej uwagi", jaką zwykle przyjmuje tłum. Pewne idee i uczucia rozchodzą się więc z bardzo dużą szybkością, jak epidemia zaraźliwej choroby (stąd termin "zaraźliwość"). Tłum kieruje się uczuciami a nie rozumem, stąd brak mu krytycyzmu, jest nadzwyczaj łatwowierny, nie odróżnia rzeczywistych faktów od sugestii. Niejasność i nagłość zdarzenia dodatkowo przyczynia się do tego, że tłum jest podatny na wszelkie sugestie przyczyniające się do wyjaśnienia sytuacji. Zawsze znajdzie się człowiek, który pierwszy zabierze głos, może nią być osoba o przeszłości kryminalnej lub psychiatrycznej. Fakty szerzą się w tłumie tak jak przedstawi je pierwsza jednostka, częste są tak zwane zbiorowe halucynacje. Jeżeli osoba doznająca halucynacji wypowie się pierwsza, może "zarazić" innych, szczególnie jeśli jest to coś, co inni chcą usłyszeć. Osoby później się wypowiadające zostaną  zakrzyczane. Dla tłumu niedostępne są wątpliwości, każde podejrzenie, choćby nic nie znacząca przesłanka może stać się dla tłumu nie do odparcia. Sugerowane poglądy są dla tłumu oczywistą prawdą lub oczywistą nieprawdą. Tłum nigdy nie słucha przeciwstawnych argumentów.

(http://pbryzi.fm.interia.pl/W/Tlum.htm)

 

Nie mogę się nadziwić, jak prawie wszystkim mediom umknęła sensacyjna wiadomość, że 30 procent Polaków wierzy, że polska reprezentacja w piłkę nożną może odegrać ważna rolę na mundialu w RPA (Polska tam nie grała - LN). 3 procent zaś jest przekonanych, że wrócimy stamtąd ze złotym medalem. Badania nie były przeprowadzane w przedszkolu, żłobku ani w innym zakładzie zamkniętym. Wykonała je poważna pracownia Gemius dla tygodnika "Newsweek". Artykuł o tym epokowym badaniu ukazał się 6 czerwca i nikt go nie przedrukował na pierwszych stronach. To oczywista zmowa mediów. Przecież to pierwszy dowód no właśnie na co? Na zbiorową halucynację, brak zainteresowania futbolem czy siłę wiary? Zbiorowa halucynacja jest możliwa. Od dwóch miesięcy słyszę w telewizji publicznej, że katastrofa komunikacyjna jest wszystkim tylko nie katastrofą komunikacyjną, sam już prawie w to uwierzyłem, jako naród mamy takie zdolności. Brak zainteresowania futbolem wykluczam. Na piłce w Polsce znają się wszyscy. Od premiera po kampanie piwowarskie. Zostaje siła wiary. Nie będę z tym dyskutował, to się zawsze źle w Polsce kończy, ale żeby aż 30 proc. wierzyło, że jesteśmy na mundialu To musi być coś głębszego, bardziej skomplikowanego niż wiara.

(http://wyborcza.pl/1,76842,8012313,30_proc__wierzy.html)

 

> Czy mógłby Pan mi wytłumaczyć pańską koncepcję spiskowej teorii dot. Jezusa.

> Jeśli opisane cuda ze zmartwychwstaniem włącznie były tylko sztuczkami

> przygotowanymi z udziałem niektórych apostołów,

 

Czytał Pan "Opracowanie"? Proszę przeczytać rozdział "Piłat". Poza tym moja sugestia dotycząca "sztuczki przygotowanej z udziałem niektórych apostołów" dotyczy jedynie "wskrzeszenia" Łazarza.

 

> to dlaczego Ci apostołowie

> oddali za to swoje życie (nie osiągając jakichś korzyści materialnych).

 

Wie pan ilu ludzi oddało swoje życia za Hitlera czy Stalina? Oczywiście nie osiągając jakichś korzyści materialnych.

 

> Co było ich motywacją?

 

Opisałem to szczegółowo w rozdziale "Nieoczekiwane zakończenie". Nie będę tu tego przytaczał, bo jest dosyć obszerne. Zaczyna się od słów "Zupełnie inaczej wyglądało to z perspektywy uczniów". Zapraszam do lektury.

 

> Jak Pan wytłumaczy nawrócenie się Szawła?

 

To akurat nie moja "działka". Nie interesowałem się tym do tej pory zbytnio. Ale zobaczmy, co na ten temat pisze np. Jan Turnau:

 

Jego powołanie to zdarzenie niebywałe. Ktoś twierdził, że ową zmianę poglądów o 180 stopni można tłumaczyć czynnikami naturalnymi: byłby to po prostu wylew krwi do mózgu spowodowany upałem. Słysząc to, zareagowałem kiedyś oburzeniem, chyba jednak niesłusznie. Bóg działa poprzez "przyczyny wtórne": wylew krwi mógł być drogą dla działania Ducha. W każdym razie zmiana przekonań była zaiste radykalna.

(http://janturnau.blox.pl/2007/01/Pawel-Wielki.html)

 

Otóż oścień, który dopadł Pawła, był potężny. Spotkałem się kiedyś z hipotezą na pozór bliską bluźnierstwa, że Szaweł zmienił poglądy tak radykalnie z przyczyny zgoła naturalnej. Dostał mianowicie wylewu, jego mózg, zalany krwią, zaczął funkcjonować inaczej. Nie gorszę się jednak takim tłumaczeniem, bo wiem, że Bóg lubi działać przez "przyczyny wtóre". Jeśli zwykłe wyspanie się zmienia światopogląd, robi optymistę z człowieka w depresji, to mogło być i tak, że porażenie słońcem i zmęczenie podróżą dokonały zmiany w szałowym mózgu. Tyle że nie stępiły jego funkcjonowania, jak to bywa na ogół po wylewach, ale właśnie zaostrzyło. Znam jednak taki właśnie przypadek dzisiejszy, nie religijny, raczej polityczny: nastąpił obrót poglądów o 180 stopni, który można kojarzyć z faktem niewielkiego wylewu.

(http://janturnau.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?0,2010)

 

> O każdej pańskiej tezie mógłbym dyskutować,

 

W porządku, czekam.

 

> ale nie wszystko na raz, bo

> pisanie zajmuje trochę czasu. Niemniej jestem otwarty.

 

Ja również.

 

> Pozdrawiam serdecznie

> Grzegorz

 

Również pozdrawiam

Leszek Nowak

 


 

od:          Grzegorz

do:          Leszek Nowak

data:       3 lutego 2012

temat:    SV: feedback

 

Dziękuję za odpowiedź.

 

...krotko, bo już jest późno, a jestem zmęczony...

 

Czy udar mózgu (chodzi o Pawła) może mieć tak długotrwale objawy? Chodzi mi o to, ze jeśli nawet na pustyni w wyniku udaru miał jakieś omamy, to dlaczego one nie ustąpiły później, a zamiast tego On tylko utwierdził się w wierze w zmartwychwstanie Jezusa i poza tym miał potem liczne wizje. A jego listy są bardzo logiczne i spójne. A co z utrata wzroku i odzyskaniem wzroku u Ananiasza. Skąd Paweł wiedział, ze ma się udać do Ananiasza pod wskazany adres? Skąd późniejsze cuda Pawła? Czy to też wynik udaru?

 

- proszę mi podać przykłady halucynacji, które występowały na wysokości 3000 mnpm. Musiałoby to być bardzo powszechne w Tatrach. Halucynacje nie biorą się od różnicy wysokości tylko od rozrzedzonego powietrza, więc nie ma znaczenia skąd przyszli.

 

Jutro postaram się więcej napisać.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odpowiedź.

Grzegorz

 


 

od:          Leszek Nowak

do:          Grzegorz

data:       3 lutego 2012

temat:    Re: feedback

 

Witam

 

> Dziękuję za odpowiedź.

 

I ja dziękuję.

 

> ...krotko, bo już jest późno, a jestem zmęczony...

> Czy udar mózgu (chodzi o Pawła) może mieć tak długotrwale objawy? Chodzi mi

> o to, ze jeśli nawet na pustyni w wyniku udaru miał jakieś omamy, to

> dlaczego one nie ustąpiły później, a zamiast tego On tylko utwierdził się w

> wierze w zmartwychwstanie Jezusa i poza tym miał potem liczne wizje. A jego

> listy są bardzo logiczne i spójne.

 

Jak już zaznaczyłem, to nie moja "działka". Przytoczyłem jedynie, co pisał katolik Jan Turnau. Wizje może i miał, najlepiej to o nim nie świadczy - zapraszam do lektury przytoczonego nieco poniżej fragmentu wywiadu z prof. Bogusławem Pawłowskim z Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Listy logiczne i spójne? Analizuję szczegółowo jeden z nich:

 

http://www.opracowanie.eu/listpawla.htm

 

Spójny to może i nawet on jest. Logiczny? "Logika (gr. logos - rozum, słowo) - wedle klasycznej definicji - nauka o sposobach jasnego i ścisłego formułowania myśli, o regułach poprawnego rozumowania i uzasadniania twierdzeń" (Wikipedia). Logiczny raczej nie.

 

> A co z utrata wzroku i odzyskaniem wzroku u Ananiasza. Skąd Paweł wiedział,

> ze ma się udać do Ananiasza pod wskazany adres?

 

To trochę nie tak było. Powinien Pan raczej zapytać: "Skąd Ananiasz wiedział, że ma się udać do Pawła pod wskazany adres?" (zob. Dz 9,10-11).

 

Przecież "Dzieje apostolskie" były pisane co najmniej kilkanaście lat po tamtym wydarzeniu. Pisane z perspektywy tego, co się wydarzyło w międzyczasie. Nie byłem przy tym i nie jestem pewien "jak było" (w odróżnieniu od Pana), dlatego jedynie snuję przypuszczenia. Nieszczęście, które dotknęło Szawła pod Damaszkiem z pewnością musiało odbić się szerokim echem, szczególnie wśród chrześcijan. Może Ananiasz, wiedząc, że niedawny prześladowca chrześcijan teraz jest chory, cierpi, niedowidzi (jest zatem niegroźny), postąpił zgodnie z zaleceniem Jezusa "Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują" i poszedł do Szawła z dobrym sercem, dobrą nowiną, z miłością, itp.

 

> Skąd późniejsze cuda Pawła?

> Czy to też wynik udaru?

 

Jednym z "cudów" Pawła zainteresowałem się, ale jedynie mimochodem:

 

http://www.opracowanie.eu/corkajaira.htm

 

Pan naprawdę wierzy, że Paweł wskrzeszał umarłych? W inne jego rzekome "cuda" też? W to, że bóg mówił do Pawła, Ananiasza? Psychiatra Thomas Szasz twierdzi:

 

Kiedy modlisz się - mówisz do Boga. Kiedy Bóg mówi do Ciebie - cierpisz na schizofrenię.

 

> - proszę mi podać przykłady halucynacji, które występowały na wysokości 3000

> mnpm. Musiałoby to być bardzo powszechne w Tatrach. Halucynacje nie biorą

> się od różnicy wysokości tylko od rozrzedzonego powietrza, więc nie ma

> znaczenia skąd przyszli.

 

Spoko, to nie musiały być zaraz jakieś superhalucynacje, mity wokół tego mogły narosnąć później. Ja miałem uniesienia na wysokości 2000 m n.p.m. (rozdział "Szkoła podstawowa"). A oto proszę, co przeżywał Carl Gustav Jung na górze Rigi na wysokości niecałych 1800 m n.p.m. (!):

 

"... aż w końcu stanąłem na szczycie, w świeżym, nieznanym mi, rozrzedzonym powietrzu, w przestrzeni niewyobrażalnie rozległej: Tak - myślałem - to jest właśnie to, ten świat, mój świat, właściwy świat - tajemnica, gdzie nie ma nauczycieli, szkoły, pytań bez odpowiedzi, gdzie nie pytają już o nic. (...) Było odświętnie, trzeba było zachować uprzejmość i ciszę, gdyż gościło się w Bożym świecie, który właśnie tutaj był pełen życia." ("Wspomnienia, sny, myśli")

 

Poza tym Jezus mógł mieć skłonność do halucynacji. Oto zapowiadany fragment wywiadu z prof. Pawłowskim:

 

- A ten boski gen?

- Hamer wskazuje na jeden - VMAT2, który jest związany z szybkością uwalniania dopaminy. Twierdzi, że osoby z pewną jego mutacją są bardziej uduchowione, o wiele częściej popadają w fundamentalizm. To zresztą potwierdzają rozmaite niesamowite badania opisujące niektóre choroby. Na przykład u osób z parkinsonem, które cierpią z powodu problemów z układem motorycznym religijność mocno spada. Dlaczego? Bo mają obniżony poziom dopaminy. Z kolei schizofrenicy, którzy są na swego rodzaju "dopaminowym haju", mają widzenia, halucynacje. ("Gazeta Wyborcza" z dnia 31 grudnia 2011 - 1 stycznia 2012)

 

A potem to już może działać np. tak:

Jezus: Miałem widzenie, ujrzałem ....... Wy też to widzieliście?

Uczniowie: Ależ oczywiście.....

 

I już zaczynają prześcigać się w zapewnianiu, że nie są w żadnym stopniu upośledzeni, czy niedowierzający, by nie widzieć, że przecież Jezus rozmawiał z Mojżeszem i Eliaszem!. Do dzisiaj pamiętam dialog Klaudiusza z Kaligulą z serialu "Ja, Klaudiusz":

 

Kaligula: W czasie mojej choroby nastąpiła we mnie pewna przemiana, nie zauważyłeś tego?

Klaudiusz: Na czym ta przemiana miałaby polegać?

Kaligula: Stałem się bogiem.

Klaudiusz: Ależ tak! Jak mogłem tego od razu nie dostrzec! Przecież twoja twarz jakby jaśniała, bije od nie blask!

 

Pan naprawdę wierzy, że na górę zstąpili Mojżesz i Eliasz i rozmawiali z Jezusem?

 

> Jutro postaram się więcej napisać.

 

Ok, nie spieszy się.

 

> Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odpowiedź.

> Grzegorz

 

I ja serdecznie pozdrawiam

 

Leszek Nowak

 


 

 

 

Krytyczne uwagi dotyczące strony opracowanie.eu