Strona główna

 

NIEOCZEKIWANE  ZAKOŃCZENIE

 

 

Tym, czego nie sposób było przewidzieć, tym, czego nie można było oczekiwać, był fakt, że koniec nie okazał się końcem. Ci, którzy przez wizję i przykład Jezusa doświadczyli mocy boskiej, doświadczali jej w dalszym ciągu po jego śmierci - może nawet wyraźniej, teraz bowiem ich doświadczenia nie ograniczał ani czas, ani miejsce.

John Dominic Crossan, “Historyczny Jezus” 1

 

 

Dalszych wydarzeń Jezus nie przewidział. Kobiety pragnące w niedzielę rano namaścić jego ciało zastają pusty grób2. Odwalony od wejścia do grobu kamień oraz płótna, w które było zawinięte ciało Jezusa, leżące w grobie wskazywały na to, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał i wyszedł z grobu, dzięki boskiej mocy, którą rzekomo posiadał. W tamtych czasach wśród ludu, wśród prostych ludzi, a takimi byli przecież jego uczniowie, często rozchodziły się wieści o zmartwychwstaniach ludzi uznawanych za wybranych przez Boga. O Jezusie też mówiono, że jest zmartwychwstałym Janem Chrzcicielem, Eliaszem lub którymś z dawnych proroków (Łk 9,7-8; 9,19). Relacje z wydarzeń zachodzących po rzekomym zmartwychwstaniu są wzajemnie sprzeczne. Według Ewangelii Mateusza, Marka i Łukasza aniołowie oznajmili niewiastom przy grobie o zmartwychwstaniu Jezusa, według Ewangelii Mateusza Jezus ukazał się im nawet (była wśród nich Maria Magdalena) gdy wracały od grobu do jego uczniów. Według Ewangelii Jana natomiast Maria Magdalena udała się do grobu sama, a następnie przybiegła do uczniów ze słowami:

J 20,2b

«Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».

Według Ewangelii Mateusza uczniowie mieli udać się do Galilei i tam go zobaczyli (Mt 28,16-17), natomiast według pozostałych Ewangelistów ukazał się uczniom w Jerozolimie (Mk 16,14; Łk 24,33-36; J 20,19-26).

Powtarza się w tych relacjach motyw niepoznawania Jezusa:

Wygląda to tak, jakby w uczniach odżywało wspomnienie Jezusa po pewnych charakterystycznych dla niego słowach i gestach, wykonywanych przez inne osoby:

To ostatnie zdanie wydaje się być kluczem do całego problemu zmartwychwstania - były to wydarzenia, które uczniowie Jezusa odczytywali jako znaki3 - dowody, dawane im przez niego, a świadczące o tym, że on jednak jest z nimi, że jednak żyje:

Mt 28,18-20

Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

Dz 1,3a

Im też po swojej męce dał wiele dowodów, że żyje...

Były to wspomnienia, reminiscencje jego słów, czynów, zachowań, gestów itp., które wlewały w uczniów ponownie radość życia i chęć działania. Nie potrafili już w życiu obejść się bez niego. Nie widzieli już żadnego innego sensu życia, niż głoszenie królestwa Bożego. Tak bardzo go potrzebowali, że każde, nawet najdrobniejsze zdarzenie, najdrobniejszy szczegół, przypominający im Jezusa, każde nawet wspomnienie o nim, traktowali jako jego rzeczywistą obecność. Świadczy o tym ta oto, rzekoma wypowiedź, rzekomo zmartwychwstałego Jezusa, skierowana do uczniów:

Łk 24,44

«To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach».

W tym miejscu Łukasz nieświadomie zdradza uczniów Jezusa. Włożyli mu oni w usta tę wypowiedź, dlatego brzmi ona w ten sposób. Te słowa nie mogły być wypowiedziane w bezpośredniej rozmowie! Nie padłoby wtedy stwierdzenie: “gdy byłem jeszcze z wami”. To nie była rzeczywista rozmowa, a jedynie wspomnienia, odczucie obecności żywego Jezusa.

Uczniowie, którzy w obecności Jezusa, jeszcze gdy on żył, czuli ogromny przypływ mocy i optymizmu, po jego śmierci, po przejściu przez dno rozpaczy, każde uspokojenie, każdy przypływ mocy, radości i nadziei odczuwali jako jego obecność. Sprawił to bardzo specyficzny charakter Jezusa, wyrażający się w jego działalności oraz wypowiedziach, szczególnie w okresie wzlotu. To właśnie te tak wyjątkowe cechy charakteru Jezusa stały się jedną z istotnych przyczyn jego specyficznego pośmiertnego triumfu. Trafnie ujął to John Dominic Crossan4:

Istota ruchu Królestwa polegała na udzielaniu mandatu do działania, a nie na dominacji jego założyciela. Historyczny Jezus nie rozsyłał innych po to, by opowiadali o nim, lub by sprowadzali ludzi do niego. Mówił im, że potrafią i mogą robić to samo, co on robi. Mogą uzdrawiać się nawzajem, dzielić jedzeniem i w ten sposób spowodować uobecnienie się pośród siebie Królestwa. W przeciwieństwie do cezara, którego imperium opierało się na panowaniu nad ludźmi, Bóg tego Królestwa obdarzał ludzi mocą i swobodą działania. Inaczej mówiąc, ruch Królestwa nie był ruchem Jezusa, a usunięcie Jezusa nie oznaczało likwidacji ruchu. Po straceniu Jezusa jego towarzysze stracili panowanie nad sobą, wpadli w panikę i uciekli. Nie stracili jednak wiary i nie zrezygnowali. Tym, co odkryli już po straceniu Jezusa, był fakt, że obdarzające ludzi siłą i swobodą działania Królestwo nadal istnieje, dzieje się, pozostaje z nimi. Co więcej, jakkolwiek by to wyrażano, jako źródło mocy i swobody działania odczuwano obecność Jezusa. Czuli to nie tylko ci, którzy znali go wcześniej, lecz także ci, którzy dopiero teraz usłyszeli o nim po raz pierwszy. Wiara wielkanocna nie jest ani bardziej ani mniej tajemnicza niż jakakolwiek inna wiara, lecz nie zaczęła się ona w niedzielę wielkanocną. Zaczęła się pośród pierwszych wyznawców Jezusa w Dolnej Galilei na długo, nim umarł, i właśnie dlatego, że jej istotę stanowiło poczucie mocy i swobody działania, a nie dominacji i panowania, mogła przetrwać, a nawet zanegować egzekucję samego Jezusa.

Tak o tym po latach pisał uczestnik tamtych wydarzeń - Szymon Piotr do pierwszych Chrześcijan:

1 P 1,3-4

Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei: do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego, które jest zachowane dla was w niebie.

Oni go nie widzieli, ale wierzyli, że nadal żyje. Opowieść o niewiernym Tomaszu, z jej pointą:

J 20,29

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

pochodzi zapewne od kogoś, kto był uczestnikiem tamtych wydarzeń, kto po śmierci Jezusa nie widział go, ale uwierzył, że on nadal żyje5. A potem miał pretensje do innych, że musi wymyślać dla nich historie o jego zmartwychwstaniu duchem i ciałem, o ukazywaniu się uczniom, z przebitymi rękami, nogami i bokiem ( Łk 24,39; J 20,20; 20,27), bo inaczej nie uwierzą, że on jednak żyje.

Patrząc na ostatnie wydarzenia z perspektywy Jezusa, dalszy, zaplanowany przez niego przebieg wypadków wydaje się łatwy do realizacji. W wyniku udzielonych uczniom instrukcji, ci po jego śmierci, wśród prześladowań (Mk 10,30; 13,9-13), prowadzą dalej zaplanowaną przecież przez wszechmocnego Boga misję pozyskiwania wiernych oczekujących jego rychłego powrotu “na obłoku” i sprawiedliwej zapłaty za wiarę w jego specjalny status i życie według jego wskazań. A:

Mt 19,28b

«Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc6 dwanaście pokoleń Izraela.»

Jezusowi nawet przez chwilę nie mogła przyjść do głowy myśl o zmartwychwstaniu. Przede wszystkim nie zapowiadały tego Pisma, a one były przecież dla niego wyrocznią, słowami Boga - ojca skierowanymi do narodu izraelskiego, a między wierszami również do niego samego. Poza tym jego zmartwychwstanie było przecież, patrząc z jego punktu widzenia, zupełnie niepotrzebne, nie miało wręcz żadnego sensu. Umierając szedł do swojego wszechmocnego ojca7 i tam, w niebie, mógł przecież poprzez niego interweniować, umacniając swoich umiłowanych uczniów. Takie interwencje zapowiadał im, gdy przygotowywał ich na nadchodzące czasy, kiedy nie będzie im towarzyszył w doczesny, ziemski sposób:

Łk 12,11-12

«Kiedy was ciągnąć będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć».

Łk 21,14-15

«Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani sprzeciwić».

J 14,12-14

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

Zupełnie inaczej wyglądało to z perspektywy uczniów. Oto zostawili oni wszystko, co mieli, swoje rodziny, swój dobytek, swoje domy, i poszli za nim (Mt 19,27). Ci prości, galilejscy wieśniacy zostali wyrwani przez Jezusa z ich codziennego, monotonnego, lecz spokojnego oraz w miarę bezpiecznego życia, i wprowadzeni w krąg spraw ogólnoludzkich, boskich, wiecznych i eschatologicznych. Całe swoje życie, całych siebie oparli na nim. Udzieliła im się jego siła psychiczna i niezachwiana wiara w boże poparcie dla tego, co czyni on i oni razem z nim. Przez ostatnie dwa lata był dla nich na co dzień potężnym oparciem. Mieli go zawsze przy sobie. Żyli dla niego. Wtedy wszystko wydawało się proste. Widzieli, jak zawsze zwyciężał: pokonywał ludzkie słabości, choroby, kalectwo, panował nad złymi duchami, wygrywał wszystkie starcia z przeciwnikami, nic i nikt nie mógł mu się oprzeć. Był zapowiadanym przez Boga mesjaszem, który zaprowadzi na świecie nowy ład. Stan umysłu tych ludzi, nie zmieniony nawet po upływie ponad trzydziestu lat znakomicie oddaje początek drugiego listu Szymona Piotra, pisanego do pierwszych Chrześcijan:

2 P 1,1-4

Szymon Piotr, sługa i apostoł Jezusa Chrystusa, do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, otrzymali wiarę równie godną czci jak i nasza: Łaska wam i pokój niech będą udzielone obficie przez poznanie Boga i Jezusa, Pana naszego!

Tak samo Boska Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego, co się odnosi do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który powołał nas swoją chwałą i doskonałością. Przez nie zostały nam udzielone drogocenne i największe obietnice, abyście się przez nie stali uczestnikami Boskiej natury, gdy już wyrwaliście się z zepsucia [wywołanego] żądzą na świecie.

Tym bardziej wydarzenia ostatnich godzin musiały być dla nich potężnym wstrząsem. Oto widzieli swojego mistrza pojmanego, związanego prowadzonego bezwolnie przed trybunały. Widzieli pewnych siebie jego przeciwników, którzy nie bali się go, którzy triumfowali. Widzieli jego rezygnację. Widzieli go opluwanego, bitego, ośmieszanego, biczowanego, katowanego. Niezdarnego, niezaradnego, małego człowieczka, który nie potrafił się obronić8. Widzieli go przewracającego się. Widzieli go wiszącego na krzyżu, pokrwawionego, wykrzywionego z bólu, wołającego:

Mk 15,34b

Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Widzieli, jak inni drwili z jego niemocy:

Mk 15,29-32

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: «Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!» Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli». Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Widzieli zsiniałe po śmierci jego ciało. Bezwładna kupa mięsa, w której nie było już życia. Widzieli to wszystko oni i tłumy Żydów przybyłych do Jerozolimy na święto paschy. I po tym wszystkim mieli iść do ludzi i głosić, że on niedługo przyjdzie z mocą, pełen chwały, na obłoku niebieskim i będzie sprawował sąd nad światem. Ta myśl im wtedy wcale nie przyszła do głowy. Następny dzień - szabat, dzień spoczynku, kiedy nie należy nic robić, kiedy w Izraelu zamiera życie, był najczarniejszym dniem w ich życiu. Pozostało im tego dnia tylko trwać w bezruchu i rozmyślać nad tym, co wydarzyło się przez ostatnie dwa lata, co wydarzyło się poprzedniego dnia, i co będzie dalej. Jezus nie żyje. Nie ma go już z nimi. Bóg najwyraźniej opuścił jego, a zatem i ich. Po tym wspaniałym dwuletnim wzlocie pozostało im co najwyżej wrócić teraz do swoich domów, swoich rodzin, żon, rodziców, dzieci, o ile ci raczą ich przyjąć, i żyć dalej codziennym, powszednim, pełnym udręki i niepewności jutra życiem. Zabiegać i walczyć o utrzymanie siebie i swoich rodzin. Jeszcze niedawno razem z Jezusem byli zbawicielami świata. Pogardzali tymi mróweczkami skrzętnie biegającymi wokół swych mrowisk. Oni nadawali temu światu sens. Realizowali z Jezusem dzieło budowy nowego, potężnego Izraela, wspaniałego wielkiego królestwa Bożego. Królestwa wiecznego szczęścia, radości i miłości wszystkich jego uczestników. Teraz te dwa lata ich wspaniałego życia trzeba uznać za stracone. Nie miały one żadnego sensu. Nic nie ma sensu. Pozostali bez niczego, bez nikogo. A te mróweczki teraz są górą. Mają swoje rodziny, swoich bliskich, znajomych, przyjaciół. Mają swój dobytek, są urządzone. Prowadzą spokojny, cichy, w miarę bezpieczny żywot.

Tak minął im ten dzień. Nadszedł dzień następny. Pierwszy dzień tygodnia. Cały Izrael, po dniu spoczynku i rozmyślań, budzi się do życia. Kobiety poszły do grobu Jezusa, aby namaścić jego ciało. Po niedługim czasie przybiegają zdyszane:

J 20,2

«Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».

Piotr i Jan biegną do grobu:

Łk 24,24

«... i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».

Łk 24,13

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus ...

Przybliżył się do nich nieznajomy:

Łk 24,17

«Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?»

Łk 24,18-23

«Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach tam stało. (...) To co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów9, którzy zapewniają, iż On żyje.»

Łk 24-35

Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił» . Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im.

(...)

«Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i pisma nam wyjaśniał?»

W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba. 10

A zatem Jezus żyje! Mają na to namacalne dowody. Gdy odczytali znaki, jakie im daje z nieba, zaraz poczuli się wyraźnie umocnieni. A on przecież zapowiadał im, że będzie ich umacniał po swojej śmierci. Wszystko przebiega zatem zgodnie z jego planem. Niedługo powróci i przeprowadzi sąd nad tym obojętnym wobec niego, oziębłym światem. Oni tymczasem mogą powrócić do ludzi, pełni mocy Jezusa, aby ich jak najwięcej nawrócić na wiarę w jego boską moc i przygotować na przyjście Pana. Mogą ponownie wypędzać złe duchy, uzdrawiać i budować królestwo Boże, tak, jak ich tego nauczył Jezus. Mają kogo kochać - Jezusa i tych, których przyciągną do siebie i jego.

Siedem tygodni później uczniowie Jezusa doznają zbiorowej egzaltacji, znanej jako zesłanie Ducha Świętego i zgodnie z, jak twierdzi Szymon Piotr (Dz 2,16), przepowiednią proroka Joela:

Dz 2,17

«W ostatnich dniach - mówi Bóg11 - wyleję ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy - sny.»

zaczynają wszystkim dookoła głosić zmartwychwstanie Jezusa:

Dz 2,24

Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy bóle śmierci, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim, bo Dawid mówił o Nim: ...

i przygotowywać ich na rychłe powtórne jego przyjście na obłokach niebieskich oraz związany z tym wydarzeniem dzień sądu12, tak, jak im to zapowiedział:

Dz 2,40b

«Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!»

Ten, kto uwierzy w to , że Jezus był zapowiedzianym mesjaszem i ochrzci się w jego imię, będzie miał odpuszczone grzechy i na sądzie ostatecznym znajdzie się w gronie wybranych, którzy będą zbawieni:

Mk 16,16

«Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony».

Dz 2,19-2113

I sprawię dziwy na górze - na niebie,

i znaki na dole - na ziemi.

Krew i ogień, i kłęby dymu,

słońce zamieni się w ciemności,

a księżyc w krew,

zanim nadejdzie dzień Pański,

wielki i wspaniały.

Każdy, kto wzywać będzie imienia Pańskiego,

będzie zbawiony.

Dz 2,39

«Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz».

Dz 13,38-41

«Niech więc będzie wam wiadomo, bracia, że zwiastuje się wam odpuszczenie grzechów przez Niego: Każdy, kto uwierzy, jest przez Niego usprawiedliwiony ze wszystkich [grzechów], z których nie mogliście zostać usprawiedliwieni w Prawie Mojżeszowym.

Baczcie więc, aby nie sprawdziły się na was słowa Proroków:

Patrzcie, szydercy, zdumiewajcie się i odejdźcie,

bo za dni waszych dokonuję dzieła,

dzieła, któremu byście nie uwierzyli,

gdyby wam ktoś o nim mówił»14.

Jeszcze kilkadziesiąt lat później oni i ci, którzy nasłuchali się ich nauczania, będą pisać:

1 Tes 4,15-17

To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli. Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem.

1 Tes 5,23-24

Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona.

1 Kor 7,29a

Mówię, bracia, czas jest krótki.

1 Kor 10,10-11

Nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez dokonującego zagłady. A wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź rzeczy przyszłych, spisane zaś zostało ku pouczeniu nas, których dosięga kres czasów.

1 Kor 15,51-52

Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni.

Flp 4,5-6

Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!

Hbr 1,1-2

Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna.

Hbr 9,26b

A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie.

Hbr 10,36-37

Potrzebujecie bowiem wytrwałości, abyście spełniając wolę Bożą, dostąpili obietnicy.

Jeszcze bowiem za krótką, za bardzo krótką chwilę

przyjdzie Ten, który ma nadejść, i nie spóźni się.

Jk 4,7-9

Trwajcie więc cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd. Oto sędzia stoi przed drzwiami.

1 P 4,7a

Wszystkich zaś koniec jest bliski.

2 P 3,11-16a

Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, gdy oczekujecie i staracie się przyspieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo zapalone pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość. Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby [On] was zastał bez plamy i skazy - w pokoju, a cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną, jak to również umiłowany nasz brat Paweł według danej mu mądrości napisał do was, jak również we wszystkich listach, w których mówi o tym.

1 J 2,18

Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.

Jud 17-19

Wy zaś, umiłowani, przypomnijcie sobie te słowa, które były zapowiedziane przez Apostołów Pana naszego Jezusa Chrystusa, gdy mówili do was, że w ostatnich czasach pojawią się szydercy którzy będą postępowali według własnych pożądliwości. Oni to powodują podziały, [a sami] są cieleśni [i] Ducha nie mają.

Ap 22,6-7

I rzekł mi:

«Te słowa wiarygodne są i prawdziwe,

a Pan, Bóg duchów i proroków,

wysłał swojego anioła,

by sługom swoim ukazać, co musi stać się niebawem.

A oto niebawem przyjdę.

Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi».

Ap 22,12

«Oto przyjdę niebawem,

a moja zaplata jest ze mną,

by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca».

Ap 22,20

Mówi ten, który o tym świadczy:

«Zaiste, przyjdę niebawem».

Amen. Przyjdź, Panie Jezu!    

O rozmiarach megalomanii, która panowała w środowisku pierwszych Chrześcijan odnośnie roli, jaką odegrają w wydarzeniach związanych z końcem świata, świadczy ten oto fragment listu Pawła do Koryntian:

1 Kor 6,2-3

Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat będzie przez was sądzony, to czyż nie jesteście godni wyrokować w tak błahych sprawach? Czyż nie wiecie, że będziemy sądzili także aniołów? O ileż przeto więcej sprawy doczesne!

To przekonanie zostało oczywiście wyprowadzone z Pism (Dn 7,22; 7,27; patrz też “Upadek”) i wypowiedzi Jezusa (Mt 19,28; patrz wyżej).

A swoją drogą, trzeba przyznać, że pierwsi Chrześcijanie byli ludźmi konkretnymi i wiedzieli, czego chcą. Współcześni Chrześcijanie wypadają przy nich bardzo blado. Oni co najwyżej chcą dostać się po śmierci do nieba. Polskim intelektualistom chrześcijańskim marzy się nawet puste piekło. Poleciłbym tym panom uważną lekturę listów apostolskich, a w szczególności Apokalipsy Jana. To są przecież pisma, które oni uznają za natchnione przez Boga.

O pierwszych Chrześcijanach w ten sposób pisze Aleksander Krawczuk15:

Wiedziano też, że oczekują oni bliskiego końca świata i nadejścia króla, który wtrąci w otchłań potępienia całą ludzkość, prócz garstki wybranych. A kim będą owi wybrani? Ci, którzy gardzą wszystkim, co stanowi o radości i pięknie życia: miłością, zabawą, igrzyskami, nauką i sztuką, nawet ziemską ojczyzną. Wszystko to, wobec oczekiwania na dzień ostateczny, nie miało dla chrześcijan żadnego znaczenia; więcej, było złe, szkodliwe, grzeszne.

Fanatyzm i prymitywizm takich poglądów musiał przerażać każdego człowieka wykształconego i przywiązanego do wielkich osiągnięć ducha. Chrześcijaństwo w swej pierwotnej postaci groziło zagładą całemu dorobkowi cywilizacji.

W ciągu wieku drugiego, już po czasach Tacyta i Swetoniusza, zaczęła dokonywać się w tym ruchu religijnym stopniowa przemiana. Koniec świata i królestwo Mesjasza nie nadchodziły. Płomienna wiara i nieustępliwość przekonań pierwszych pokoleń musiały ustąpić wymogom życia. Trzeba było pogodzić się ze społeczeństwem i kulturą, dostosować ideały królestwa niebios do warunków ziemskiego bytowania.

Te przemiany, tak brzemienne w skutki, dokonywały się powoli. W pierwszym wieku, w czasach Nerona, nikt jeszcze nie mógł przewidzieć, że garstka prostaków i fanatyków da początek ruchowi, który kiedyś przekaże skarby antycznej myśli barbarzyńskim ludom nowej Europy.

Nie ma w tym nic dziwnego, że Chrześcijaństwo zwyciężyło w rywalizacji i innymi, tak licznymi religiami funkcjonującymi w Cesarstwie Rzymskim. Któż nie chciałby za cierpienia, jakich doznaje na ziemi otrzymać wiecznej nagrody w niebie i któż nie chciałby mieć Boga, który kocha go tak bardzo, że aż oddaje swoje życie za to, aby go zbawić. Tak daleko nie poszła żadna inna religia.


Przypisy:

1 Książka i Wiedza, Warszawa 1997, s. 11

2 Jest to jedyny pewny fakt, po złożeniu Jezusa do grobu, przytaczany zgodnie przez wszystkie Ewangelie kanoniczne oraz Ewangelię Piotra. Prawdziwość relacji o pustym grobie potwierdza zwinięta chusta (J 20,7), która nie pasuje do zmartwychwstania. Nie mogła być zatem wymyślona przez zwolenników zmartwychwstania.

3 Jak widać to na licznych przykładach z Ewangelii (Mk 8,10-12; Łk 11,16; 11,29; J 2,11; 2,18; 3,2; 4,54; 6,30; 7,31; 11,47; 12,18; 16,17; 16,20; 1 Kor 1,22; Ap 1,1b), Żydzi współcześni Jezusowi bardzo duże znaczenie przywiązywali do “znaków”, które w ich mniemaniu były dowodami boskiej interwencji.

4 John Dominic Crossan, “Kto zabił Jezusa” Książka i Wiedza, Warszawa 1998, s. 268-269

5 J 20,8:

Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.

6 W tym miejscu w Biblii Tysiąclecia znajduje się przypis o następującej treści:

"sądząc" - w Piśmie świętym to tyle, co "rządząc".

7 Patrz: J 16,5

8 Chociaż relacje z wydarzeń przebiegających między pojmaniem Jezusa a jego śmiercią są wzajemnie sprzeczne, to jednak widać postępującą z upływem czasu jego nieporadność i nieumiejętność obrony nawet swoich przekonań.

9 W Biblii, kiedy pojawiają się aniołowie, jest to bardzo często znak, że oto przekazuje się jakąś prawdę, która znajduje się poza zasięgiem zmysłów, czyli “objawienie”. Jest to jak gdyby odkrycie dokonane dzięki skokowi wyobraźni albo “natchnienia” poza granicę bezpośrednio dostępnych danych, odkrycie, które ma być potem potwierdzone doświadczeniem. (Charles Harold Dodd, “Założyciel Chrześcijaństwa”, Éditions du Dialogue Paryż 1978, s. 174).

10 Po tej przepięknej opowiastce okropnym zgrzytem są słowa rzekomo wypowiedziane przez zmartwychwstałego Jezusa. Zostały one wymyślone, aby wątpiących wiernych przekonać o jego materialnym istnieniu po śmierci. Oto co mówi zmartwychwstały Mesjasz w swej chwale:

Łk 24,41-43

«Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich.

11 Patrz: Jl 3,1

12 Patrz rozdział “Nadchodzi ...

13 Patrz: Jl 3,3-5a

14 Ha 1,5

15 Aleksander Krawczuk - “Neron”, s. 288-289 (Czytelnik, Warszawa 1984)

 

Strona główna