Krytyczne uwagi dotyczące strony opracowanie.eu

 

 

 

 

 

od:         Setareh

do:         Leszek Nowak

data:      18 grudnia 2011

temat:    Re: z serdecznymi pozdrowieniami

 

> Witam!

>

> Mam wrażenie, że my już tutaj w piętkę gonimy. Ja teraz napiszę, że

> epileptyk był epileptykiem - taki jest tytuł tego epizodu w BT,

> padaczek jest wiele (Wikipedia), napisałem "KRÓTKI, głęboki sen" -

> Pani napisze, że nie był, bo jednak krzyczał, i jeszcze coś.... Ja

> napiszę, że krew proroków można pomścić nie tylko przez wylanie krwi,

> że i tak to, co Jezus zapowiadał na swój powrót, wylałoby tony krwi,

> Pani napisze, że to nieprawda, bo ... Ja napiszę, że apostoł Mateusz

> nie był autorem Ewangelii Mateusza, bo nawet BT ostrożnie odnosi się

> do tej kwestii ("Tradycja wczesnochrześcijańska (...) PRZYPISUJE

> autorstwo pierwszej Ewangelii Mateuszowi."), Pani napisze, że był, bo

> tak podaje Papiasz. Ja napiszę, że Marta nie czuła, że Łazarz cuchnie,

> bo musiała Jezusowi tłumaczyć, dlaczego tak uważa ("Leży bowiem od

> czterech dni w grobie"), zamiast powiedzieć, że to przecież czuć; poza

> tym w Jerozolimie nie szło by wytrzymać od odoru rozkładających się

> zwłok ludzkich, pani napisze, że czuła, bo mówiła, że "cuchnie", a nie

> "cuchnęło"..... I tak dalej.

 

Ma Pan rację. Nic nie poradzę, że nie chce Pan uznać wyników badań egzegetycznych, tego, że może specjaliści (bibliści katoliccy i protestanccy) znają się na tym lepiej niż Pan...

 

> Proponuję zakończyć tę dyskusję. Proszę jeszcze o jedną wypowiedź, ale

> już jedynie tytułem podsumowania.

>

> Na koniec drobna refleksja. Jeszcze raz zaskoczyła mnie Pani in minus.

> Ale teraz nie przytaczaniem prostackich epitetów, lecz pewną

> niewiedzą.

>

> > To przykre, co Pan pisze, że Jezus "lubował się w widowiskach". To

> > przeciwne zupełnie duchowi Jego, który jest "cichy i pokorny sercem".

> > Sam wybór osiołka, a nie konia - odpowiadającego godności królewskiej,

> > wiele już tu mówi.

>

> Przecież Jezus wybrał osiołka, aby "spełnić" proroctwo i w ten właśnie

> sposób podkreślić swoją "godność królewską" oraz pokazać, że jest

> pokorny:

>

> Za 9,9

> Raduj się wielce, Córo Syjonu,

> wołaj radośnie, Córo Jeruzalem!

> Oto Król twój idzie do ciebie,

> sprawiedliwy i zwycięski.

> Pokorny - jedzie na osiołku,

> na oślątku, źrebięciu oślicy.

 

Trudno jest poruszyć wszystkie zagadnienia.

 

Gdyby ktoś chciał wcielić w siebie wszystkie zapowiedzi Pisma, nie byłby w stanie - tak wiele ich było, tak bogate i zróżnicowane, a ludzie nawet do końca nie umieli wszystkich wyjaśnić, były tajemnicze. To dziwne, ale w Jezusie to wszystko stało się rzeczywistością i się rozjaśniło. W Nim się to wszystko wypełnia. On nie udaje pokornego, ale nim jest - krzyż tego dowodem. Pokory nie można udawać, w cierpieniu ujawnia się prawdziwa twarz człowieka.

 

Jezus nie uczył się Pism, nie chodził do żadnej szkoły rabinackiej - por. J 7, 14-18. Jako Żyd - owszem - czytał je, modlił się nimi, ale nie studiował. A jeśli je wypełnia, to dlatego, że przyszedł pełnić wolę Ojca. Wola Ojca zaś zawarta była w Pismach.

To ważne szanować innych ludzi i ich poglądy, ale przy tym samemu iść za Prawdą...

 

> > Rozumiem trochę Pana... I przykro mi, że tak się w życiu Pana stało.

> > Ale może zamiast zwracać na siebie uwagę w sposób negatywny, może

> > robić to w sposób pozytywny? Może niech Pan napisze do tych osób, na

> > których Panu zależy, i wyrazi wprost, jak się Pan poczuł, gdy oni tak

> > Pana potraktowali - tak szczerze, ale nie obraźliwie,

>

> Szczerze? A pani była przy tym, jak oni mnie traktowali, zna ich Pani,

> czy tylko taka jest Pani wiara?

>

> > i napisze

> > również o swoich oczekiwaniach, pragnieniach (poważna rozmowa). Nie

> > wiem, czy tamci ludzie są z Warszawy, ale jeśli tak, to może trochę to

> > tłumaczy... Słyszałam, że w Warszawie żyje się tylko pracą, w ciągłym

> > pośpiechu... tylko zarobki... A może - jeśli w ogóle widzieli Pana

> > witrynę - zlekceważyli,

>

> No ale to już jest ich problem.

 

Relacje buduje się na szczerości m. in., ale też na uznaniu wolności drugiego...

 

> > bo pomyśleli, że "kolejny coś wymyślił" -

> > przed Panem bowiem jest szereg innych, którzy podobne teorie

> > przedstawiali...

>

> Wiem, jako pierwsi "podobną teorię" przedstawili krewni Jezusa, czyli

> ci, którzy znali go lepiej niż obcy ludzie:

 

Tylko, że oni nie żyli z Nim tak blisko jak Apostołowie. Nie znali tak, jak Jego Matka... Oni zaś dali inne świadectwo.

 

> Mk 3,21

> A krewni, gdy o tym usłyszeli, przyszli, aby go pochwycić, mówili

> bowiem, że odszedł od zmysłów.

> (Biblia Warszawska; tak samo jest w Biblii Warszawsko-Praskiej,

> Gdańskiej, Brzeskiej oraz w tłumaczeniu Władysława Witwickiego)

>

> Podobną diagnozę wystawiło Jezusowi szereg psychiatrów oraz prof.

> Władysław Witwicki - ojciec polskiej psychologii, tłumacz dzieł

> Platona oraz ewangelii Mateusza i Marka:

 

Warto spojrzeć na także inne opinie.

 

> http://pl.wikipedia.org/wiki/Dobra_Nowina_wed%C5%82ug_Mateusza_i_Marka

>

> Zresztą ta diagnoza (psychiatryczna) była stawiana nie tylko Jezusowi.

> Jak pisze pan Jan Turnau (metro.blox.pl; tytuł wpisu: "Apostołowie

> idiotami...?"):

>

> Po przetłumaczeniu czterech ewangelii i kilku listów różnych apostołów

> zabraliśmy się do Dziejów Apostolskich - i tu dla mnie niespodzianka.

> Oto święci Piotr i Jan stają przed Sanhedrynem - i cóż o nich czytamy

> w świętym oryginale? Po polsku, że "są ludźmi niepiśmiennymi i

> prostymi" - w porządku, ale w grece ich prostota wygląda okropnie:

> mamy przymiotnik "idiotai"... Zawinił czas: zmienia wszystko, także

> sens słów. "Panta rei" - powiedział ktoś też po grecku.

>

> Dla porządku - w Wulgacie w tym miejscu jest słowo "idiotae". Pisze

> Pani, że opowieści o cudach były "sprawdzane, weryfikowane". Kto miał

> wtedy ochotę weryfikować opowieści idiotów, prostaków i fanatyków. Jak

> pisze prof. Aleksander Krawczuk ("Neron"):

>

> W pierwszym wieku, w czasach Nerona, nikt jeszcze nie mógł

> przewidzieć, że garstka prostaków i fanatyków da początek ruchowi,

> który kiedyś przekaże skarby antycznej myśli barbarzyńskim ludom nowej

> Europy.

 

A czy on lub Pan zna grekę i zna się na egzegezie?

 

> To tak, jak by teraz sprawdzać, weryfikować to, co mówią np. Bubel czy

> Tejkowski. Dlatego też żaden poważny naukowiec (poza głęboko

> wierzącymi, wypowiadającymi się na łamach "Naszego Dziennika") nie

> sprawdzał prawdziwości "cudu" w Sokółce. Nikt nie będzie się

> kompromitować sprawdzaniem, czy w kawałku skrobi znajduje się mięsień

> sercowy człowieka zmarłego 2000 lat temu; każdy biolog dobrze wie, że

> to pałeczka krwawa - bakteria żerująca m. in. na skrobi.

 

Lanciano to też pałeczka krwawa...? Szkoda, że Pan wie więcej niż bezpośredni badacze podobnych zjawisk.

 

> > Myślę, że nawiązanie kontaktu z tymi osobami, szczere wypowiedzenie

> > swoich uczuć i oczekiwań będzie o wiele skuteczniejsze ...

>

> Teraz to Pani mnie ubawiła. Przecież oni tego właśnie najbardziej się.

> obawiają - nawiązania kontaktu ze mną.

 

Warto spróbować.

 

> > ale co gdy przeczyta ją jakiś prosty człowiek, który prosto

> > wierzy - bez jakichś dywagacji, znajomości dogłębnej chrześcijaństwa?

> > Może mu Pan zamącić i bierze Pan odpowiedzialność wówczas za jego

> > zwątpienie ewentualne. On nie ma dostatecznej wiedzy, by zobaczyć, że

> > to się nie zgadza z tym, co było.

>

> Jak Pani wie, mamy odmienne zdanie odnośnie tego "co było". A za

> ewentualne zwątpienie biorę odpowiedzialność. Ale nie ma obawy,

> zgodnie z tym, co napisałem na stronie głównej mojej witryny,

> opublikuję w całości naszą dyskusję. A zatem każdy będzie mógł poznać

> również Pani argumenty i wyrobić sobie własne zdanie na temat jej

> przedmiotu. Zresztą, jak napisał Władysław Witwicki:

 

Tylko, że nie przypominam sobie, bym wyraziła zgodę na publikację prywatnych wypowiedzi. Nie mam pewności, co Pan zrobi z moimi słowami.

 

> Ja tylko nad tym pracuję, żeby i wierzący i niewierzący byli

> oświeceni; jedni wiedzieli, w co i dlaczego wierzą, a drudzy

> wiedzieli, w co i dlaczego nie wierzą - a nie tak: bij zabij jeden na

> drugiego i nikt nikogo dobrze nie rozumie.

> ... ja niczego nikomu do wierzenia nie podaję. Tego się w ogóle nie

> robi w naukowych książkach. I tak samo nikomu nie narzucam swoich

> myśli. Wprost przeciwnie. I tekst... i komentarz zachęcają do myślenia

> samodzielnego tych, którzy myśleć potrafią.

> I zdaje mi się, że kto szczerze nie całkiem głupie książki pisze, ten

> Prawdzie służy. Nawet jeżeliby się pomylił i nie miał słuszności.

> Drudzy go poprawią. Nie dziś - to jutro. Ja głęboko w to wierzę, że

> Prawda to dobra rzecz i że w końcu zwycięża i pomnaża się w świecie

> powoli - przez wieki. I nie spada sama, tylko ją wypracować potrzeba.

>

> > Zarzuci mi Pan

> > indoktrynację, ale ja Panu polecam tych katolickich - świeckich czy

> > kapłanów, wiem, że np. pallotyni prowadzą terapie, a także Msze z

> > modlitwą o uzdrowienie. Wiem ze świadectw różnych osób, że tacy są

> > godni zaufania i zdrowo myślący. Piszę to Panu z całą troską i

> > życzliwością. Warto, żeby Pan powalczył o siebie, a nie grzązł w

> > jakiejś ponurej wizji swojego życia.

>

> Niestety, ale nadal będę "grzązł".

 

Pana decyzja.

 

> > > Otóż w takim

> > > świecie modlitwy raczej nic nie dadzą.

> >

> > Dadzą, dadzą... :) bo to już działka Tego, który pozostaje ponad tym światem...

>

> Na pewno nie zaszkodzą, a w każdym razie nie mnie. :)

>

> Życzę Pani dużo radości w życiu

> Serdecznie pozdrawiam

> Leszek Nowak

 

Polecam lekturę Ewangelii wg św. Jana z otwartym sercem i umysłem.

 

Życzę Panu geniuszu prostej Dziewczyny z Nazaretu, która zawierzyła Bożemu Słowu, przyjęła Jezusa i Miłość w Nim przychodzącą, a dziś jest najpiękniejszą i najszczęśliwszą Osobą spośród wszystkich ludzi...

 

Niech Bóg Panu błogosławi +

 

 

 

Krytyczne uwagi dotyczące strony opracowanie.eu