P O C Z Ą T K I
Często powtarzam, że na to, by żyć naprawdę, trzeba
najpierw umrzeć. Najpierw trzeba wyobrazić sobie siebie w grobie, by uzyskać
przepustkę do życia. Wyobraź sobie, że leżysz w trumnie w dowolnej pozycji. W
Indiach umarli mają podkurczone nogi. Zdarza się, że w tej pozycji niesie się
ich na stos. Czasami jednak leżą. A więc wyobraź sobie, że umarłeś i leżysz
martwy. A teraz spójrz na swoje problemy z tej perspektywy. Czyż wszystko nie
ulega zmianie?
Cóż za wspaniała medytacja. Jeśli masz na to czas,
powtarzaj ją codziennie. Może brzmi to niewiarygodnie, ale przywróci ci to
życie. (...) Zobacz, jak rozkłada się twoje ciało, zostają jedynie kości, potem
proch. Ilekroć o tym mówię, ludzie oburzają się. - To wstrętne. - Ale co w tym
jest takiego wstrętnego? Taka jest rzeczywistość na miłość boską. Wielu z nas
jednak nie chce widzieć rzeczywistości.
Anthony de Mello - „Przebudzenie”
Fragment książki Josefa H. Reichholfa „Twórczy
impuls”1 (z rozdziału „Symbioza.
Postęp na skutek kooperacji”):
Istnieją komórki potrafiące się przemieszczać. Poruszają się one za pomocą wici. Podobne komórki tworzą aparat rzęskowy w naszych oskrzelach i w innych częściach układu oddechowego. Nieustannie oczyszczają płuca ze śluzu, nie dopuszczając do uduszenia się własną wydzieliną. Te komórki nabłonka rzęskowego tkwią w nim na stałe. Inne uwicione komórki, przeciwnie są bardzo ruchliwe. To niosące męską informację dziedziczną plemniki, nazywane fachowo spermatozoidami (od „sperma” - nasienie, „zoon” - zwierzę).
Skąd się wzięła ta osobliwa nazwa? Dlaczego biologowie ukuli ten termin, dodając doń cząstkę „zwierzę”? Krótkie spojrzenie przez mikroskop wyjaśni nam to bardzo szybko. Plemniki poruszają nieustannie witkami ruchem śrubowym, zupełnie jak wiciowce w środowisku wodnym. Jeśli środowisko staje się lekko kwaśne, ich aktywność rośnie. Nietrudno zatem domyśleć się, że po odkryciu plemników zauważono ich podobieństwo do wiciowców i fakt ten został uwieczniony w ich nazwie.
Szybko odkryto funkcję ruchliwości tych tworów. Witki plemników transportują ich materiał genetyczny do nie mającej możliwości ruchu komórki jajowej. Jest to mechanizm powszechny u wielu organizmów. Czy jest jednak tylko przypadkiem, że ultrastruktura wici, zbudowanych z dwóch wewnętrznych i okalających je siedmiu zewnętrznych łańcuchów białkowych, jest tak podobna do budowy uwicionych bakterii - krętków? Czy może zdarzyć się, że taki typ budowy powtórzy się w zupełnie innej grupie organizmów, nie mających nic wspólnego z pierwszymi posiadaczami wici?
Podobieństwa są tak zaskakujące, że łatwo można pokusić
się o hipotezę, że rzęski krętków mają swoją kontynuację w naszych plemnikach.
Kiedyś w dalekiej przeszłości do wnętrza komórek dostały się nie tylko takie
bakterie, z których później rozwinęły się mitochondria, ale również wiciowce,
których „główki” były już zanurzone w błonie komórkowej ze względu na
wcześniejszą symbiozę z mitochondriami. Na zewnątrz pozostała wić, która mogła
się poruszać, gdyż zaopatrywana była w wystarczającą ilość energii z wnętrza
komórki.
Opis ten może wyjaśnić powstanie trzeciego ważnego organellum komórki eukariotycznej, rzęski. Plemniki oprócz umieszczonego w główkach materiału genetycznego nie posiadają nic innego, nawet mitochondriów, które mogłyby je zaopatrywać w energię, nie zapominajmy jednak, że napędzane są ruchliwym ogonkiem, który dostały w spadku od pradawnych bakterii i dzięki niemu podążają w kierunku komórki jajowej. [Mitochondria znajdują się w szyjce plemnika - przyp. red.]
Tak, każdy organizm wielokomórkowy jest kolonią żyjących w symbiozie
komórek. I niczym więcej. Ale to opracowanie ma dotyczyć nieświadomości -
strukturalnej części naszej psyche.
Wypadałoby zatem zacząć od początku. Cofnijmy się w czasie o kilkaset milionów
lat. Żył wtedy w morzach i oceanach nasz daleki przodek zbliżony
wyglądem i budową do współczesnego lancetnika.
Półprzeźroczyste zwierzę dł. 5-8 cm, o nie
wyodrębnionym odcinku głowowym;
żywi się zawiesinami org.; rozdzielnopłciowy; rozwój w wodzie z planktonową
larwą; klasyczny obiekt badań rozwoju zarodkowego. ... szkielet osiowy w
postaci struny grzbietowej, cewka nerwowa nie zróżnicowana na mózg i rdzeń,
układ krwionośny zamknięty (serca brak).
Przytoczyłem te wypisy z encyklopedii, aby przybliżyć czytelnikom wygląd
naszego odległego dziadziusia (i babci), który wyewoluował spośród półstrunowców.
Oczywiście, jak w każdym organizmie wielokomórkowym, pojawiła się u tego
robaczka kwestia sterowania2. Tym bardziej, że miał on śmiertelnego wroga
- był to dosyć szkaradny
drapieżnik pożerający wszystko, co tylko pojawiło się na jego drodze.
Praktycznie wszystkie ówczesne żyjątka były zdane na jego łaskę i niełaskę
(raczej na to drugie). Potwór ten nie był podobny do niczego, co żyje obecnie,
gdyż wyginął bezpotomnie. U naszego odległego przodka żywotną kwestią była
odpowiednio szybka reakcja na określone, dobiegające do niego bodźce, takie jak
np. zmiana oświetlenia czy falowanie otaczającej go wody. W tym celu
wykształciła się u niego rozciągająca się wzdłuż ciała cewka nerwowa, osłaniana
przez tzw. strunę grzbietową. Schemat był dosyć prosty - nerwy sięgające
wszystkich zakamarków jego ciała, biegnące do cewki nerwowej. Funkcjonowanie też
dosyć proste - bodziec dociera do cewki, tam zostaje wygenerowany odpowiedni
„rozkaz”, który z kolei nerwy przekazują do odpowiednich komórek ciała,
reakcja. Poza tym cewka nerwowa (również na zasadzie bodziec - reakcja)
sterowała takimi funkcjami wegetatywnymi, jak pochłanianie planktonu,
trawienie, wydalanie, oddychanie (przednia
część przewodu pokarmowego, przebita szczelinami skrzelowymi, służyła jako
narząd oddychania)3. W tym wszystkim chodziło oczywiście wyłącznie o jak
najdłuższe utrzymanie się przy życiu komórek ciała robaka oraz o przekazanie
genów. Wszystko, co służyło tym dwóm celom, było dobre. Takie były początki
formowania się naszej psyche.
Przypisy:
1 Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1996, str. 214-216
2 Podczas pisania tego opracowania będę stosował skróty
myślowe personifikujące mechanizmy ewolucji. Dlatego tutaj wyjaśniam:
Oczywiście ewolucja nie działa na zasadzie systematycznej budowy organizmów.
Mamy tu do czynienia z ogromną ilością drobnych, przypadkowych zmian w budowie
ogromnej ilości organizmów. Zdecydowana większość tych zmian to zmiany
niekorzystne dla danego osobnika. Takie osobniki są w sposób naturalny
eliminowane. Nie przekazują swoich genów, giną bezpotomnie. Zmiany te nie są
utrwalane. Jedynie drobny procent zmian jest korzystny w danym środowisku.
Osobniki, u których one wystąpiły, z powodu braku konkurencji szybko
rozprzestrzeniają się. Wszystkie współczesne organizmy to kropla faktów w
oceanie możliwości. Kropla życia w oceanie śmierci.
3 Jak widać, był to już dosyć skomplikowany organizm, z
rozmaitymi funkcjami układu sterowania. Nie zapominajmy jednak, że jego
tworzenie (patrz przyp. 2) trwało już od ok. 3 miliardów lat.
Strona
główna Następny odcinek