Chorzy na schizofrenię mają coś z „ptaków niebieskich”, nie troszczą się o codzienne środki do życia, przyzwoity wygląd zewnętrzny, pozycję społeczną, ambicje zawodowe itd. Nie zależy im na pracy jako źródle utrzymania i awansu społecznego. Zachęcani do pracy, nierzadko odpowiadają filozoficznym wywodem na temat bezsensu pracy i życia. Jeżeli pracują, to siłą nawyku lub traktując pracę jako swą misją społeczną, poświęcenie dla innych, pole dla własnych fantastycznych pomysłów.
Troski codziennego życia
mało ich obchodzą; ich perspektywa jest odwrócona: gdy zwykli ludzie patrzą
blisko, oni patrzą w dal. Ważniejszy jest dla nich sens życia, cierpienia ludzi
w odległych krajach, los ludzkości itp. Nie są nastawieni na bliski cel; dzięki
temu, żyjąc w zbiorowości, np. na oddziale psychiatrycznym, wykazują postawę
bardziej altruistyczną i społeczną niż np. chorzy z zaburzeniami nerwicowymi.
Są mniej niż oni egoistycznie nastawieni. Czasem się wydaje, jak gdyby chorzy w
schizofrenii odpowiadali treści następujących słów: „Nie troszczcie się o duszę
waszą, co będziecie jedli, ani o ciało, w co będziecie się odziewali. Dusza
jest czymś więcej niż pokarm, a ciało czymś więcej niż odzienie. Przypatrzcie
się krukom, iż nie sieją, ani żną, nie mają one spiżarni ani spichlerza, a Bóg
je karmi (...). Przypatrzcie się liliom, jak rosną; nie pracują ani przędą, a
powiadam wam: ani Salomon we wszystkiej chwale swojej nie był tak ubrany, jak
jedna z nich” (Ewangelia św. Łukasza, 12, 22-27).
str. 161
Antoni Kępiński – Schizofrenia – Wydawnictwo
Literackie, Kraków 2001