ROZMNOŻENIE CHLEBA
(Mk
6,30-44)
Do Jezusa cisnęły się coraz większe tłumy
pragnących uzdrowienia ludzi. Litował się więc nad nimi, uzdrawiał ich i:
Łk 9,11b
... mówił im o królestwie Bożym ...
o królestwie miłości, przyjaźni, dobroci i
serdeczności. Wpływ nauki i czynów Jezusa, jego wielkiej mocy, spowodował, że
wśród tego tłumu zapanowała atmosfera bezpieczeństwa, przyjaźni i miłości.
Atmosfera, która tym biednym, chorym, kalekim, przez wszystkich pogardzanym
ludziom, była zupełnie nieznana. Ci ludzie, którzy do tej pory czuli się
zapomniani lub wręcz odrzuceni przez Boga, teraz nagle poczuli, że Bóg jest z
nimi. Było im tak dobrze, że zasiedzieli się do wieczora i pomimo, że
znajdowali się na pustkowiu, wcale nie mieli zamiaru rozchodzić się. Bardziej
chłodno myśleli uczniowie Jezusa. Byli już przyzwyczajeni do roli jego
pomocników i organizatorów działalności oraz do takich sytuacji. Podnieśli
sprawę nakarmienia i odprawienia tych tłumów. Oczywiście nie było
wystarczającej ilości żywności. Rozdano więc to co było. Panujący wśród
tych ludzi nastrój wzajemnej miłości, przyjaźni i braterstwa sprawił, że
jedzenia nie wydzierano sobie, tak jak to zwykle w takich sytuacjach bywało, a
wręcz przeciwnie wzajemnie się nim częstowano, jednocześnie odmawiając sobie.
Poza tym w takich wyjątkowych, cudownych sytuacjach nie myśli się o jedzeniu.
Należy przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden, fizjologiczny aspekt tej
sprawy. Panujący tam klimat bezpieczeństwa i miłości był, jak zauważyłem, tym
pokrzywdzonym przez los ludziom nieznany. Normalną była dla nich sytuacja
ciągłego lęku, zagrożenia, osamotnienia, niepewności jutra. W ciągu miliardy
lat trwającej ewolucji organizmy w sytuacji zagrożenia były nastawione na
ucieczkę lub atak. Jedno i drugie wymaga większych ilości energii. Powoduje
większe łaknienie. W warunkach bezpieczeństwa spalanie jest mniejsze. Tak czy
inaczej rozdano niewiele jedzenia a wszyscy poczuli się nasyceni (patrz
“Ekstremalizm” i “Analiza
Fausta”).
Podobne zdarzenie miało już zresztą miejsce
w przeszłości w obecności “męża Bożego” Elizeusza:
2 Krl 4,42-44
Pewien człowiek przyszedł z Baal-Szalisza, przynosząc mężowi Bożemu chleb z pierwocin, dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeżego zboża w worku. On zaś rozkazał: «Podaj ludziom i niech jedzą!» Lecz sługa jego odrzekł: «Jakże to rozdzielę między stu ludzi?» A on odpowiedział: «Podaj ludziom i niech jedzą, bo tak mówi Pan: Nasycą się i pozostawią resztki». Położył więc to przed nimi, a ci jedli i pozostawili resztki - według słowa Pańskiego.
Opis tego zdarzenia znajduje się
bezpośrednio przed opisem uzdrowienia Syryjczyka Naamana, o którym mówił Jezus
w synagodze w swojej rodzinnej wsi (Łk 4,27). Można zatem przypuszczać, że
Jezus dobrze wiedział, co robi.