Strona główna

 

UPADEK

 

 

Jest jasne, że po tamtym spotkaniu z pięcioma tysiącami patriotów sytuacja nie mogła już wrócić do dawnego stanu i bez zdziwienia czytamy u Marka, że Jezus na pewien czas odszedł na terytorium cudzoziemskie.

Charles Harold Dodd, “Założyciel Chrześcijaństwa”1

 

 

Od tej pory Jezus wyraźnie unika tłumów, rozgłosu i widowiskowych cudów:

Mk 7,24        

Wybrał się stamtąd i udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu.

Mk 7,32-36  

Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. [Jezus] przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali.

Mk 8,11-13  

Nadeszli faryzeusze i zaczęli rozprawiać z Nim, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął głęboko w duszy i rzekł: «Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu». I zostawiwszy ich, wsiadł z powrotem do łodzi i odpłynął na drugą stronę.

Mk 8,23-26  

On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. (...) Jezus odesłał go do domu ze słowami: «Tylko do wsi nie wstępuj!».

Mk 8,30        

Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.

Wiele w tym czasie myślał. Zastanawiał się, co czynić dalej w sytuacji, gdy wszystkie jego plany zostały pokrzyżowane. Przecież królestwo Boże miało rozrastać się tak, jak ziarno gorczycy rozrasta się w wielki krzew (Mk 4,30-32). Na początku przekazuje swoją naukę uczniom i wszystkim napotykanym ludziom. Pokazuje im, jaką potęgą jest miłość, jaką siłę daje miłość i wiara w jej zwycięstwo. Pod wpływem jego nauki, jego miłości, jego wielkich czynów, ludzie ci przeżywają to, co on przeżył - “powtórne narodziny”:

J 3,3b

«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego».

Doznają tego wyzwolenia, które on przeżył:

J 8,31b-32    

«Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli».

Zapalają się do miłości, nabierają tej wiary i mocy, co on:

EwTm 108

«Kto napił się z mych ust., stanie się takim jak ja. Ja sam stanę się nim i tajemnice zostaną mu objawione.»

J 7,37-38      

«Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza».

A następnie:

Mk 4,20b      

«... wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny».

Wtedy dzieją się cuda - przekazują dalej swoją siłę i moc wiary w potęgę miłości, przywracają nadzieję wątpiącym, uzdrawiają chorych itd. Królestwo Boże rozrasta się tak jak ziarno gorczycy w wielki krzew (Mk 30-32), zaraża cały świat tak jak odrobina zaczynu zakwasza całe ciasto (Mt 13,33). Miłość ogarnia wszystkich. Zapanowuje na świecie radość, szczęście i dobrobyt. Zostaje pokonane wszelkie zło (Łk 10,18). Przecież to zwycięstwo miłości na ziemi miało być wypełnieniem wszystkich uprzednich zapowiedzi proroków o nastaniu szczęścia, radości, zmartwychwstania, odrodzenia i zwycięstwa po wieczne czasy (Iz 2,1-5; 11,1-9; 30,19-26; 32,15-20; 45,7-8; 54,1-55,13; 58,1-12; Jr 23,5-8; Ez 37,1-14; 37,21-28)

Mt 5,17-18   

«Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w prawie, aż się wszystko spełni.»

Tymczasem ci, którym dał miłość, zdrowie, przywrócił wiarę w siebie, nadzieję, ukazał potęgę dobra, zamiast rozchodzić się i nieść dalej miłość, cisnęli się do niego i pragnęli cudów, znaków (J 6,30), pragnęli, aby ich nakarmił (J 6,34). A gdy się rozchodzili, zamiast pełni mocy pomagać i uzdrawiać innych (Mk, 9,19), opowiadali o cudotwórcy, który uzdrawia - efekt był taki, że już nie mógł się opędzić od tych tłumów2. A przecież, gdyby mieli wiarę, pewność i nie tracili ducha, gdyby nie spierali się, ale byli zgodni, staliby się tacy, jak on i mogliby góry przenosić3:

Mt 17,20b     

«Bo zaprawdę powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze “Przesuń się stąd tam!”, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.»

Mk 11,23      

«Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: “podnieś się i rzuć się w morze!”, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.»

Łk 17,6         

«Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: “Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!” a byłaby wam posłuszna.»

EwTm 106

«Gdy macie zwyczaj czynić dwoje jednością, staniecie się synami człowieczymi i jeśli powiecie: “Góro przesuń się,” ona się przesunie.»

Są tacy obojętni, nikt z nich nie jest spragniony tej wielkiej, potężnej miłości, którą on daje, a która może ogarnąć cały świat i uczynić z niego raj:

EwTm 28

«Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że pustymi przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata pustymi. Teraz jednak są pijani.»

Wydarzenia związane z “rozmnożeniem chleba” nie były pierwszymi, które przebiegały nie po jego myśli. Mogą o tym świadczyć: przypowieść o siewcy (Mk 4,1-20), relacja z jego pobytu w rodzinnej wsi (Mk 6,1-6; Łk 4,16-30) oraz groźby rzucane na Kafarnaum, gdzie rozpoczynał swoją działalność (Łk 10,15). Ucieczka przed rozentuzjazmowanym tłumem po “rozmnożeniu chleba” nie była pierwszą:

Mk 1,45        

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

Łk 5,15-16    

Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się.

Nie przejmował się jednak tym poprzednio. Wszelkie problemy napotykane w realizacji swojej misji rozpalenia ogólnoświatowej miłości traktował jako przejściowe trudności, które na pewno z pomocą Boga pokona. “Rozmnożenie chleba” było jedynie pewnym przesileniem ze względu na skalę i dramatyzm tych wydarzeń.

Wiedział już, że nie zbuduje królestwa Bożego na Ziemi. Wtedy zaczął zastanawiać się, jaki jest cel tych wszystkich wydarzeń? Jakie zadanie ma do spełnienia? Po co żyje na tym świecie4? Po co narzuca się tym ludziom z tym królestwem Bożym? Oni i tak go nie chcą. Myślą tyko o sobie i o swoich rodzinach, o swoim narodzie, o swojej pozycji w tym królestwie (Mk 9,34; 10,35-37), o tym, żeby być uzdrowionym. Zamiast nieść dobrą nowinę o zwycięstwie miłości powszechnej między wszystkimi ludźmi, warstwami społecznymi i narodami, chcieli w końcu wzniecić zbrojne powstanie przeciw Rzymianom i obwołać go królem zrodzonego z przelewu krwi nowego Izraela. A przecież uczył ich, że:

Mt 5,38-48   

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.

Przedtem czuł, że był temu światu potrzebny do realizacji wspaniałego dzieła, “należał do świata i świat mu smakował” (patrz: zał. 46) teraz tylko temu światu zawadza5 z tą swoją ideą królestwa Bożego. Nie jest tym ludziom potrzebny. Widać u niego w tym momencie wyraźne objawy kryzysu tożsamości, skoro:

Łk 9,18a       

Gdy raz modlił się na osobności...

zadał tej garstce uczniów, która z nim została, takie pytania:

Łk 9,18b       

«Za kogo uważają Mnie ludzie?»

Łk 9,20a       

«A wy za kogo Mnie uważacie?»

W takiej sytuacji “zbawiciel” może popaść w stan skrajnej depresji, gdyż czuje się opuszczony przez Boga -  najsilniejszego i jedynego ojca, w ogóle kogoś jedynego bliskiego, kogo jeszcze niedawno posiadał. Coś, co jeszcze niedawno wydawało mu się pewnym i niezawodnym planem bożym, runęło w gruzach. „Zbawiciel” może wtedy rozpaczliwie chwytać się każdej, chociażby najsłabszej “deski ratunku". Do stanu ponownej euforii może go wydźwignąć nawet odpowiednia wypowiedź ucznia, którą od razu uzna za znak dany mu przez Boga, że jednak ten jest z nim6:

Mt 16,16-17 

Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie».

W sytuacji, gdy cel i sens życia Jezusa - budowa królestwa miłości na ziemi - legł w gruzach, nie miał już po co żyć7. Ale teraz był już pewien, że Bóg jest z nim. Pozostało mu tylko rozpoznać jego wolę. Oczywiście swoją wolę Bóg wyraził w Pismach, poprzez proroków. Tam znalazł odpowiednie rozwiązanie:

Iz 52,13-53,12          

Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok - tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi - tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego.

Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli on wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że siebie na śmierć ofiarował i policzony został między przestępców.

Ps 22[21],17-19       

Bo [sfora] psów mnie opada,

osacza mnie zgraja złoczyńców.

Przebodli ręce i nogi moje,

policzyć mogę wszystkie moje kości.

A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;

moje szaty dzielą między siebie

i los rzucają o moją suknię.

Te teksty (szczególnie pierwszy) musiały być dla Jezusa, w tym momencie jego życia, w sytuacji psychicznej, w której wtedy się znalazł, bardzo odpowiednie, wręcz napisane dla niego. Działały na niego jak balsam. A zatem będzie mógł wkrótce odejść z tego oziębłego, małostkowego świata i będzie to zgodne z wolą i planem Boga, który pełnił w jego życiu rolę ojca. “Podczepił” się w ten sposób pod archetyp Mesjasza B - cierpiącego.

A zatem nie, jak się spodziewał, niewypowiedziana radość i szczęście jego i wszystkich ludzi, lecz cierpienia i śmierć - to jest droga, którą przygotował mu Bóg tutaj, na ziemi. Prawdopodobnie dzielił się tymi myślami z uczniami, jeżeli ich echa pozostały w ich wspomnieniach po latach i były przekazywane sobie przez pierwszych chrześcijan:

Hbr 12,2       

Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga.

Wiedział, że faryzeusze, uczeni w piśmie i kapłani czyhają na jego życie. Wiedział, że ich gniazdem, ich matecznikiem jest Jerozolima; a poza tym:

Łk 13,33b     

«(...) rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą.»

Podkreślone fragmenty rozdziałów 52-53 Księgi Izajasza oraz Psalmu 22 musiały Jezusowi sugerować, że Bóg chce, aby była to śmierć na krzyżu, a taka mogła być tylko z wyroku władz rzymskich (patrz: J 18,31). Drugi możliwy rodzaj śmierci – ukamienowanie - dotyczył przecież cudzołożnic (J 8,4-5) - śmierć niegodna mesjasza; Jezus takiej śmierci unikał (J 8,59). Dzielenie między sobą szat skazańca był zwyczajem rzymskich legionistów. Rzymianie mogli wydać na niego wyrok tylko z obawy przed zamieszkami. Takie obawy władz rzymskich najbardziej prawdopodobne były w święta: Paschy lub Tygodni (Pięćdziesiątnicy). Tylko w te dwa święta “każdy dorosły Izraelita obowiązany był stawić się w świątyni”8. Ze względu na przebywające w te dni w Jerozolimie tłumy i panującą wybuchową atmosferę nawet rzymski prokurator przeprowadzał się wtedy z Cezarei Nadmorskiej do Jerozolimy, aby na miejscu kontrolować sytuację i w razie problemów szybko interweniować. Opisywane powyżej wydarzenia miały miejsce w lipcu, musiał więc Jezus czekać do najbliższego święta Paschy - do kwietnia. Jest to najważniejsze żydowskie święto. W Jerozolimie są wtedy największe tłumy pielgrzymów. Śmierć mesjasza musi mieć przecież odpowiednią oprawę i widownię. Święto to jest obchodzone na pamiątkę wyjścia Izraelitów z Egiptu. Każda żydowska rodzina zabija, tak jak przed tamtym wyjściem, baranka na ofiarę a jego krwią oznacza drzwi swojego domu. Ta ofiara i krew na drzwiach miała wtedy ocalić pierworodnych żydowskich synów przed śmiercią, spowodowaną gniewem i zemstą Boga na Egipcjanach za to, że faraon nie zgadzał się na opuszczenie przez Żydów Egiptu. Ta ofiara, poniesiona przez Jezusa, miała ocalić w przyszłości tych, do których dotarła jego nauka. Analogia ta jest bardzo wymowna. Musiał zatem poczekać do najbliższego święta paschy - do kwietnia następnego roku. O prawdziwości powyższych rozważań zdaje się świadczyć ta oto wypowiedź Jezusa z Ewangelii Jana, umiejscowiona przez autora przed świętem namiotów9:

J 7,6b-8        

«Dla Mnie stosowny czas jeszcze nie nadszedł, ale dla was - zawsze jest do rozporządzenia. Was świat nie może nienawidzić, ale Mnie nienawidzi, bo Ja o nim świadczę, że złe są jego uczynki. Wy idźcie na święto; Ja jeszcze nie idę na to święto, bo czas mój jeszcze się nie wypełnił.»

A zatem:

Łk 9,51b10     

... zdecydował się nieodwołalnie iść do Jerozolimy.

Mt 16,21       

Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie.

Nie zapowiadał wtedy swoim uczniom, że zmartwychwstanie. Jest to przeniesienie do jego wypowiedzi późniejszych wydarzeń. Zainteresowanych odsyłam w tym miejscu do rozdziału “Rzekome zapowiedzi zmartwychwstania”.

Jezus nie mógł zapowiadać zmartwychwstania, bo w Pismach nie było nic o zmartwychwstaniu mesjasza. Jedyny odsyłacz do zmartwychwstania w Starym Testamencie umieszczono w Biblii Tysiąclecia w Ewangelii Jana (20,9) - odsyła on do Ps 16[15],8 i 2,7 - po przeczytaniu tych fragmentów trzeba uznać, że jest to bardzo naciągane11. W Ewangelii Łukasza rzekomo zmartwychwstały Jezus mówi do uczniów:

Łk 24,46       

...«Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie;...»

Nie ma w tym miejscu odsyłacza, bo nie ma do czego odsyłać!

Jego scenariusz był inny. Umiera w Jerozolimie, a po upływie niewielu lat:

Mk 13,24b-30          

«...słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą.. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba.

A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo! Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie.»

Jezus uroił sobie, że słynne w tamtym czasie proroctwo z księgi Daniela:

Dn 7,13b-14 

(...)

a oto na obłokach nieba przybywa

jakby Syn Człowieczy.

Podchodzi do Przedwiecznego

i wprowadzają Go do Niego.

Powierzono mu panowanie,

chwałę i władzę królewską,

a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki.

Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie,

a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

odnosi się właśnie do niego - jest to perspektywa rzeczywiście kusząca. Tym bardziej, że po przyjściu owego apokaliptycznego Syna Człowieczego “lud święty Najwyższego” miał otrzymać w wieczne posiadanie królestwo Boże:

Dn 7,18

Królestwo jednak otrzymają święci Najwyższego, i będą posiadać królestwo na zawsze i na wieki wieków.

Dn 7,27

A panowanie i władzę,

i wielkość królestw

pod całym niebem

otrzyma lud święty Najwyższego.

Królestwo Jego będzie wiecznym królestwem;

będą Mu służyły wszystkie moce

i będą Mu uległe.

Określenia “Syn Człowieczy”, występującego w Księdze Daniela, Jezus zaczyna używać dopiero od pierwszej zapowiedzi śmierci (w ewangelii Mateusza jest inaczej, ale jej autor był na bakier z chronologią). Tekst z księgi Daniela musiał w jego oczach wyraźnie korespondować z przytoczonym powyżej tekstem z księgi Izajasza.

Pozostaje kwestią do wyjaśnienia, dlaczego do jego powrotu miało nie przeminąć to pokolenie? Wiele wskazuje na to, że Jezus stracił cierpliwość do ludzi. Przyszedł do nich z dobrą nowiną od Boga. Został do nich przez niego posłany. Przecież to widać, to jest oczywiste, wystarczy, aby się ludzie wzajemnie kochali, a zapanuje szczęście wieczne i nastanie królestwo Boże. Tymczasem do nich ta nauka nie dociera. Grzeszą dalej, tak jak grzeszyli. Zajmują się tylko sobą i swoimi sprawami. Myślą tylko o tym, żeby się napić (J 4,15), najeść (J 6,30-34) i ubrać (Mt 6,25-31). Są tacy przyziemni, małostkowi, oziębli. Nie chcą wejść do królestwa, które przygotował dla nich Bóg. Nie słuchają go, a więc nie słuchają Boga.

Łk 10,16b     

«... lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał».

Nie działa na nich potęga powszechnej miłości. Nie widzą jaką moc daje Bóg tym, którzy spełniają Jego wolę. Nie rozumieją znaków, które czyni dzięki niemu. Jaki stąd wypływa wniosek? Poniosą zasłużoną karę za swoją niewierność. Wszyscy z wyjątkiem tych, którzy pozostali mu wierni i którzy jeszcze w międzyczasie zdążą nawrócić się dzięki jego nauce rozpropagowanej przez uczniów po jego śmierci. Nie chcą wejść do królestwa Bożego ci, do których poszedł, wejdą inni, chociażby to mieli być poganie i grzesznicy:

Mt 22,2-10   

«Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: "Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!" Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: "Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie". Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami».

Łk 14,16b-24

«Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: "Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!" Drugi rzekł: "Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!" Jeszcze inny rzekł: "Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść". Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: "Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!" Sługa oznajmił: "Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce". Na to pan rzekł do sługi: "Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty"».

Łk 13,27-30  

«"Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości!"12 Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi»

Chodziło mu teraz już tylko o wytracenie “nieposłusznych” i zebranie pod swoje skrzydła przed bliskim (w jego mniemaniu) końcem świata tych, których uzna za wiernych jemu, a więc dobrych, przeznaczonych do wiecznego szczęścia u boku Boga:

Mt 13,40-43a

«Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.»

J 14,2b-3      

«Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem».

Oczywiście on, gdy powróci, będzie wszystkich sądzić:

Mt 16,27       

«Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania».

Mt 25,31-33 

«Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej a kozły po swojej lewej stronie.»

Łk 10,13-15  

«Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze pokutnym i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie, niżeli wam. A ty Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do otchłani zejdziesz!»          

Łk 11,29b-3213         

(...) «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. (...) Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.»

Jego myśl nie sięgała za bardzo w przyszłość. Interesowali go jedynie ci, których znał i widział, jak pozostają obojętni, jak grzeszą. Nie zaprzątał sobie głowy tymi, którzy dopiero w przyszłości mieli się urodzić. Chodziło mu jedynie o wytracenie tego pokolenia, tego plemienia - takich terminów wtedy często używał - (Mk 8,12; 8,38; 9,19; 13,30; Łk 11,29-32; 11,50-51; 17,25).

Mk 8,38        

«Kto się bowiem mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi.»

Dz 2,40b       

«Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!»

Poza tym i tak w tamtym czasie powszechna była świadomość końca czasów, przecież Jan Chrzciciel mówił:

Łk 3,9a

«Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. (...)»14

Udzieliło się to również i Jezusowi:

Łk 12,54-56

Mówił także do tłumów: «Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: “Deszcz idzie”. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa powiadacie: “Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie?»

J 4,35-36

«Czyż nie mówicie: “Jeszcze cztery miesiące a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. Żniwiarz już otrzymuje zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem.»

A zatem była to kwestia tak krótkiego czasu, że zapowiedział swoim uczniom:

Mt 10,23b

«Zaprawdę powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy.»

Natchnienie w tym czasie czerpał Jezus z tych ustępów Pism Prorockich, w których była mowa o rychłym nadejściu “Dnia Pańskiego” jako kary za grzechy, w szczególności: Iz 13,4-18; 24,1-23; Jr 23,16-20; Dn 7,11-14; Jl 1,15-20; 2,1-11; 3,1-4,21; So 1,14-18; Za 13,1-14,14 (patrz: “Ulubione Pisma Jezusa” - “Apokalipsa według Jezusa”). Wszystkie te fragmenty odczytywał jako wolę Boga, wyrażoną ustami proroków.

Ponieważ jego powtórne przyjście miało nastąpić za życia współczesnych mu ludzi, musiał zatem tych, którzy pozostali mu wierni, przygotować na to wydarzenie:

Mt 24,42-44

«Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.»

Mk 13,33-37

«Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. (...) Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!»

Łk 12,36-40

A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. (...) Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Łk 21,34-36

«Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

Tak więc znów poczuł się potrzebny na świecie. Większość ludzi nie posłuchała go, więc poniosą zasłużoną karę. Znów był potrzebny Bogu - ojcu. Był potrzebny do zrobienia “końca świata” i przeprowadzenia sądu nad tymże światem.

A zatem, jak świat (to pokolenie) go nie potrzebuje, jeżeli mu zawadza lub jest mu obojętny, pcha się do niego z tym królestwem Bożym, narzuca mu się, to on sobie pójdzie15 (oczywiście pójdzie tam, gdzie będzie mile widziany - do swojego ojca), ale przyjdzie jeszcze jego dzień - wróci, zrobi z tym wszystkim porządek i wtedy dopiero nastanie królestwo Boże.

Mt 23,39

«Albowiem powiadam wam: Nie ujrzycie Mnie odtąd, aż powiecie: Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie».

Łk 17,24-25

«Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego. Wpierw jednak musi wiele wycierpieć i być odrzuconym przez to pokolenie.»

Mt 25,34

«Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!»

Można już w tym miejscu zauważyć ewolucję zachowania Jezusa, jego nauki oraz zmianę klimatu wydarzeń. Przed rozmnożeniem chleba:

Po rozmnożeniu chleba:

W dalszym ciągu mówił o bliskim królestwie Bożym, lecz teraz uważał, że miało ono, zgodnie z tym, co wyczytał w księdze Daniela (Dn 7,22), nastąpić dopiero po owym sądnym dniu:

Łk 10,10-12

«Lecz jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Nawet Sodomie lżej będzie w ów dzień, niż temu miastu.»

i miało “przyjść w mocy”:

Mk 9,1

Mówił także do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy16».

Prawdopodobnie nie mógł już wtedy nawet spokojnie patrzeć na tych obojętnych, zimnych ludzi, żyjących zwyczajnie z dnia na dzień, zabieganych wokół swych codziennych spraw i obowiązków, zamkniętych w kręgu swoich interesów, swojej rodziny17, na swój skromny sposób urządzonych i w miarę sytych, umiejących cieszyć się z drobiazgów. Miał ochotę to wszystko zniszczyć:

Łk 6,24-2618

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.

Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.

Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom.

Łk 17,26-30

«Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota; jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.»

A oto dla porównania fragment dziennika Edwarda Stachury, napisany 19 dni przed jego samobójczą śmiercią:

Trzeba być specjalnej konstrukcji, żeby móc żyć, jak żyje większość ludzi. Praca, dom, spanie. Praca, dom, spanie. Tak można przetrwać życie. Chrzciny, wesele, pogrzeb.19

Z upływem czasu Jezus staje się coraz bardziej niecierpliwy i nerwowy, nawet w stosunku do najwierniejszych uczniów:

Mk 9,17b-19

(...) «Nauczycielu, przyprowadziłem do Ciebie mojego syna, który ma ducha niemego. (...) Powiedziałem Twoim uczniom, żeby go wyrzucili, ale nie mogli» . On zaś rzekł do nich: «O, plemię niewierne, dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? Przyprowadźcie go do Mnie!»

Dodatkowo jego nerwowość spotęgował fakt, że wydarzenie to miało miejsce bezpośrednio po przemienieniu na górze20 (Mk 9,1-16) – gwałtowne zejście z wyżyn w świat przyziemnych problemów, ograniczeń, niemożności.

Proszę zwrócić szczególną uwagę na te słowa: “...dopóki mam być z wami? Dopóki mam was cierpieć? A oto ten sam fragment w tłumaczeniu Władysława Witwickiego21:

Mk 9,19

«...pokądże ja będę u was? Pokąd będę was znosił?»

I wracamy do Biblii Tysiąclecia:

Łk 9,41b

«Jak długo jeszcze będę u was i będę was znosił?»

Jest to wyraźnie wypowiedź kogoś, kto nie może już dłużej wytrzymać tu, na tych nizinach, na tym nędznym padole, w tej szarej codzienności, wśród cierpień, wśród tych oziębłych, zajętych wyłącznie sobą robaczków, niedowiarków, słabeuszy. Jest to wypowiedź kogoś, komu spieszno odejść wreszcie z tego małostkowego świata.

A oto jeszcze jedna wypowiedź Jezusa:

Łk 12,50

«Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie».

Dla porównania przytoczę teraz zapisy z dziennika Edwarda Stachury, napisane 23 dni przed popełnieniem przez niego samobójstwa22:

Jestem cieniem Edwarda Stachury i brodzę w mrocznej próżni, i czekam na kruszynę wewnętrznego spokoju, który pozwoliłby mi przetrwać do śmierci i od czasu do czasu może uśmiechnąć się. Jak długo jeszcze będę tak skamleć? (...)

Czy można tu żyć i tęsknić rozdzierająco za czymś innym? Gdzie jest to inne? Jedyne miejsce tego gdzie może być, jeżeli nie tu, nie tu? Och, dolo, na tym padole. Jak długo można tak pisać i pisać, nie mając już o czym pisać? Jak długo można tak wałęsać się i wałęsać, nie mogąc znaleźć sobie miejsca? Do śmierci, do śmierci. Mam dopiero 42 lata, więc przypuszczalnie szmat czasu przede mną. A czy nie można by wyjść śmierci na spotkanie? Czy nie byłoby to normalne w mojej sytuacji? Taki krok. Czy to byłby przejaw obłędu, czy też coś zbliżonego do naturalności, do spontaniczności? Co robić? Żyć, nie będąc ani żywym, ani umarłym, czy umrzeć i... kto wie?

O nerwowości Jezusa może też świadczyć wybuch furii, który nastąpił, gdy pewien faryzeusz, który zaprosił go na obiad, zwrócił mu uwagę, że nie obmył rąk przed jedzeniem:

Łk 11,37-5223

Gdy jeszcze mówił, zaprosił Go pewien faryzeusz do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: «Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste. Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą».

Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: «Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz». On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie. Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce24. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli».

W tym czasie Jezus miał obsesję na punkcie zemsty za zabitych w poprzednich stuleciach proroków (Mt 23,37-39; Mk 12,1-9). Byli to przecież wysłannicy jego „ojca”.

W ten sposób Jezus “podczepił się” pod archetyp Mesjasza C - mściwego. Wykorzystał już wszystkie archetypy mesjasza, jakie miał do dyspozycji.

Teraz już wyraźnie widać, jak głęboką ewolucję przeszła jego psychika od czasu, gdy w Kazaniu na Górze mówił:

Mt 5,44-45

«Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych».

Mt 7,1-3

«Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?»

Łk 6,37-38

«Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

Mt 5,22-25

«A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia.»

Gdy wypowiadał te słowa, nie przypuszczał jeszcze, że w przyszłości staną się one dla niego aktualne.


Przypisy:

1 Éditions du Dialogue Paryż 1978, s. 149

2 Patrz: Richard Bach, “ILUZJE czyli człowiek, który nie chciał być mesjaszem” (Zysk i Spółka Wydawnictwo s.c. Poznań 1996): Dziennik mesjasza: pkt. 3-8, 21, s. 54-55

3 Patrz: Tamże: Dziennik mesjasza: pkt. 9, 19.

«Dziwne jest raczej to, że Jezus nie rzucił tego wszystkiego, kiedy tylko zaczęli mówić do niego “zbawicielu”. Zamiast już wtedy dać sobie spokój, próbował im tłumaczyć: “OK, jestem synem Boga, ale wszyscy jesteśmy Jego synami; jestem zbawicielem, ale wy też nimi jesteście! To, co ja robię, i wy możecie robić!” Przecież każdy o zdrowych zmysłach to rozumie.» (tamże: s. 37).

4 Normalny człowiek nie zadaje sobie takich pytań. Żyje dla swoich rodziców, chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy, tak głęboko ma to zakodowane w swojej podświadomości od pierwszych miesięcy swojego życia. Czuł już wtedy, że jest dla nich największą radością, a nie utrapieniem, jak to zdarzyło się w tym przypadku.

5 Dla normalnych ludzi całym światem są ich rodzice, nie mają zatem z tym żadnych problemów.

6 Doszukiwanie się w wydarzeniach i wypowiedziach innych osób znaków od Boga - ojca jest charakterystyczne dla “zbawicieli ludzkości”. Obrazuje to naturalną potrzebę takiego człowieka, związaną z poczuciem bycia szczególnym, wybranym dzieckiem Boga.

7“(...) miłość matczyna (...) każe dziecku czuć, że dobrze jest się urodzić; przekonanie to wpaja dziecku nie tylko samo pragnienie utrzymania się przy życiu, ale i miłość do życia.” - Erich Fromm - O sztuce miłości, (Wydawnictwo Sagittarius, Warszawa 1994), s. 49

Wszystko zdaje się mnie pytać: “Po co żyjesz na tym świecie, jeżeli nic ci z tego świata nie smakuje?” - Edward Stachura - Poezja i Proza, t. 5 (Czytelnik, Warszawa 1982), s. 439

8 Biblia Tysiąclecia, s. 1427

9 Jest to trzecie, po święcie Paschy i Pięćdziesiątnicy, święto żydowskie. Obchodzone jest ono jesienią.

10 Przytaczam za: Bp. Kazimierz Romaniuk, “Synopsa Polska Czterech Ewangelii”, (Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, Wrocław 1987), str. 69

11 Patrz: “Wpływ Pism na Jezusa

12 Ps 6,9

13 W Ewangelii Mateusza znak Jonasza jest niewłaściwie umieszczony przed rozmnożeniem chleba i zgrabnie przekręcony:

Mt 12,39b-40

«(...), ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem, jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.»

Znowu widać tutaj naciąganie - Jezus “był w łonie ziemi” półtora dnia i dwie noce: od piątku popołudnia do niedzielnego świtu.

A oto cytat z książki Johna Dominica Crossana “Historyczny Jezus” (KiW W-wa 1997) s. 273:

Źródło Q nigdy nie odwołuje się bezpośrednio do zmartwychwstania” To Łukasz zachowuje pierwotne wyjaśnienie źródła Q, mówiące, iż dla Jezusa, tak jak kiedyś dla Jonasza, jedynym znakiem jest zapowiedź sądu.

14 Patrz: “Wzlot

15 Nastąpiło w tym momencie odreagowanie.

16 Jest to zapewne pierwsza u Jezusa zapowiedź końca świata, ogłoszona krótko po pierwszej zapowiedzi śmierci (Mk 8,31).

17 Patrz załączniki: 45, 46, 48

18 Słowa te, mimo, że wypowiedziane po rozmnożeniu chleba, zostały przez Łukasza umieszczone przed tym wydarzeniem. Uczynił on tak aby zestawić je z błogosławieństwami (Łk 6,20-23).

19 Edward Stachura - “Poezja i proza”, T. 5, (SW Czytelnik, Warszawa 1984), s. 439

20 Patrz: rozdział “Przemienienie

21 Władysław Witwicki “Dobra Nowina według Mateusza i Marka”, PWN, Warszawa 1958

22 Edward Stachura “Poezja i proza” T. 5 (Czytelnik, Warszawa 1982) s. 438

23 A oto komentarz Władysława Witwickiego do równoległego fragmentu w Ewangelii Mateusza (Mt 23,1-36):

Wielki wybuch skrajnej niechęci, chociaż to za słabe słowo, przeciwko uczonym w Piśmie i Faryzeuszom. Niepohamowany bezsilny gniew dyktuje tu obelgi, za które w Kazaniu na Górze groziło piekło każdemu. Wyrok potępienia wydany w formie ogólnej i skrajnej bez przesłuchania i obrony i bez litości i bez miłosierdzia. Wzmożone poczucie mocy i godności boskiej, która zamiast uznania i poddania się, napotkała na opór i krytykę.

(Władysław Witwicki “Dobra Nowina według Mateusza i Marka”, PWN, Warszawa 1958, s. 338)

24 Ten fragment mowy Jezusa w równoległym fragmencie Ewangelii Mateusza ma nieco inne brzmienie:

Mt 23,30-32

«... i mówicie: „Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! Dopełnijcie i wy miary waszych przodków!*»

Aby nie było już żadnych wątpliwości odnośnie tego, co Jezus miał na myśli w ostatnim zdaniu przytoczonego fragmentu, Biblia Tysiąclecia w miejscu oznaczonym gwiazdką odsyła do przypisu o następującej treści: „Zabijając Jezusa”.

 

Strona główna                         Następny rozdział