WZLOT
Jakie
myśli ożywiały Jezusa w tym ciemnym dla nas okresie jego życia? Od czego
rozpoczął swoją misję? Nie wiemy. Życiorys jego doszedł nas w stanie chaotycznym,
a fakty nie zostały chronologicznie ugrupowane. Ale wielkie idee rozwijają się
wszędzie jednakowo; potężna indywidualność Jezusa podlegała tedy prawdopodobnie
tym prawom ogólnym. Szczytne myśli o Bogu, których nie zaczerpnął z judaizmu, a
które aż do najdrobniejszego szczegółu były oryginalnym wytworem jego wielkiej
duszy, stanowiły główną jego siłę.
Ernest Renan “Żywot Jezusa”1
W wieku 20-25 lat Jezus przeżywa “powtórne
narodziny”. Wiek 25-33 lat to okres intensywnych przemyśleń, czytania pism i
dojrzewania do jawnej działalności.
Stopniowo, mając świadomość, że nikt inny,
oprócz niego, nie odczuwa ogromnej potęgi wielkiej, nieograniczonej niczym
miłości, nabiera przekonania, że otrzymał od Boga zadanie ogłoszenia i
rozniecenia miłości na cały świat.
W wieku 33 lat, gdy jego poglądy są już
mocno ugruntowane dowiaduje się o Janie Chrzcicielu. Jego działalność i nauka
zdobywają w tamtym czasie szeroki rozgłos (pisał o nim obszernie kilkadziesiąt
lat później Józef Flawiusz). Głoszona przez niego nauka:
Mk 1,4
...głosił chrzest nawrócenia i odpuszczenie grzechów.
budzi w Jezusie żywy oddźwięk. Jest bardzo
zbliżona do jego myśli. Był przecież z nimi sam przez 8-10 lat, jest w związku
z tym już bardzo “wyposzczony”. Udaje się zatem nad Jordan. Tam przyjmuje
chrzest. Staje się on dla niego “Rubikonem”; kroplą, która wypełnia kielich.
Gdy dana osoba przez dłuższy czas dojrzewa do pewnych radykalnych myśli i
czynów, pewne podniosłe wydarzenia, obrzędy - nawet pomimo, że nie dotyczą one
wyłącznie jej samej, ale biorą w nich udział inni, mogą być dla niej swego
rodzaju “zapalnikiem”. Po wyjściu z Jordanu Jezus nabiera zatem przekonania, że
jest wybranym przez Boga do rozpoczęcia dzieła zbawienia ludzkości i teraz
nadszedł na to właściwy moment.
Mk 1,9-11
W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili, gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie».
Jest to najwcześniejsza relacja. W
Ewangeliach napisanych później są już ozdobniki, które zdradza ich
“sztuczność”.
U Mateusza Jan od razu rozpoznaje w Jezusie
zbawiciela i chce być przez niego ochrzczonym (Mt 3,14). U Łukasza nie ma już
słowa “ujrzał”, a więc subiektywnego
wymiaru tego wydarzenia lecz następuje jego obiektywizacja (Łk 3,21-22). U
Mateusza podobny efekt zostaje osiągnięty poprzez zastąpienie słowa “Tyś” słowem “Ten”.
U Jana Chrzciciel rozpoznaje w Jezusie zbawiciela i to on widzi otwierające się
niebo i Ducha św. zstępującego na Jezusa.
Zaraz po tym wydarzeniu Jezus udaje się w
ustronne miejsce, aby przemyśleć do końca całą sprawę. Zna już oczywiście
bardzo dobrze Pisma i to co mówią one na temat tak bardzo oczekiwanego wtedy
przez Naród Wybrany mesjasza. Ma on tu do wyboru 3 archetypy zbawiciela:
Jezus wybiera oczywiście archetyp
mesjasza A.
Zdaje sobie dobrze sprawę z tego, jaką potęgą
jest miłość, którą zapewne utożsamia z Bogiem - Ojcem. Jest pewien mocy, jaką
będzie teraz dysponował. Jest wybranym przez Boga synem, który rozpali na ziemi
ogień powszechnej miłości. Dzięki jego nauczaniu i czynom ogarnie ona cały
świat, wszystkich ludzi. Nic i nikt mu się teraz nie oprze, a zwycięstwo jest
pewne. Jest to dla niego nowa sytuacja. W takiej chwili pojawiają się pokusy
całkiem przyziemne, wykorzystania tej mocy dla siebie (korzyści materialne,
widowiskowe cuda, władza - Łk 4,1-13)2. Odrzuca je jednak szybko, wie przecież dobrze, że bez Boga, bez tego
wielkiego, wspaniałego zadania, które ma do spełnienia, jest nikim. Jest
nieporadnym zakompleksionym, nic niewartym małym człowieczkiem. Gdyby zaczął
myśleć o sobie, od razu stałby się zerem. Powróciłby do sytuacji sprzed
“powtórnych narodzin”. Wybiera całkowite poświęcenie się w służbie Bogu,
zupełne zapomnienie o sobie i swoich przyziemnych sprawach, dążeniach, celach,
pragnieniach:
EwTm 69
«Błogosławieni, którzy znienawidzili siebie w swych sercach. Oni są tymi, którzy poznali Ojca w prawdzie.»
Zresztą tak jest napisane w Pismach:
Łk 4,8b
«(...) Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz3» .
Ostatecznym impulsem do rozpoczęcia
działalności staje się dla niego uwięzienie Jana Chrzciciela; teraz został sam,
a więc musi działać, musi go godnie zastąpić.
Mk 1, 14-15
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię4 Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»
Zaczął wzywać napotykanych ludzi, aby
wszystko zostawili i poszli za nim:
Mk 1,20
Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza i poszli za Nim.
Mk 2,14
A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!». On wstał i poszedł za Nim.
Łk 9,59-62
Do innego rzekł: «Pójdź za mną!» Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!» Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!» Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!» Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego» .
Szymon - Piotr miał teściową (Mk 1,30), miał
więc i żonę, być może dzieci. Również to wszystko zostawił. A oto co na ten
temat pisze Daniel Rops5:
Jednak, aby iść za Jezusem, trzeba się było wyrzec wszelkiego życia rodzinnego, a z wyjątkiem św. Jana wszyscy zapewne byli żonaci; Dzieje Apostolskie wspominają, że Szymon - Piotr miał córkę, a Euzebiusz mówi o wnuku Judy6.
Jezus nie pozostawiał żadnych wątpliwości co
do tego, jakie jest jego zdanie na temat więzi rodzinnych - dla królestwa
Bożego trzeba wszystko zostawić, również rodzinę7:
Mt 10,37
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
Mt 19,21
«Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!»
Mt 23,9
Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.
Mk 3,31-35
Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie» . Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i [którzy] są braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.»
Mk 10,28-30
Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą» . Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym» .
Łk 12,51-53
«Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej a synowa przeciw teściowej.»
Łk 14,26
«Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w
nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie
samego, nie może być moim uczniem» .
EwTm 55
Kto nie znienawidził swego ojca i swojej matki, nie będzie moim uczniem. I kto nie znienawidził swych braci i swe siostry, nie dźwiga swego krzyża tak, jak ja, nie będzie mnie godnym.
On przecież też tak uczynił:
Mt 13,44-46
«Królestwo niebieskie8 podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją.»
EwTm 8
«Człowiek jest podobny do rozumnego rybaka. Ten, gdy wrzucił swą sieć do morza, wyciągnął ją z morza pełną małych ryb. Wśród nich znalazł rozumny rybak dużą, ładną rybę. Wrzucił wszystkie małe ryby do morza a bez trudu wybrał dużą rybę.»
EwTm 107
«Królestwo podobne jest do pasterza
posiadającego sto owiec. Jedna z nich, ta, która była największa zgubiła się. Pozostawił
dziewięćdziesiąt dziewięć i szukał jednej, aż ją znalazł. Gdy zmęczył się,
powiedział do owcy: wolę ciebie niż tych dziewięćdziesiąt dziewięć.»
Razem ze świeżo pozyskanymi uczniami zaczyna
obchodzić miasta i wsie Galilei i nauczać w tamtejszych synagogach. W synagodze
w Kafarnaum dzięki swej sile psychicznej poskramia pewnego furiata, co zostaje
odczytane przez obecnych jako wyrzucenie z niego ducha nieczystego. Dzięki
temu wydarzeniu Jezus staje się sławny w całej Galilei:
Mk 1,21-28
Przyszli do Kafarnaum. Zaraz w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.
Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez
ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku?
Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży». Lecz Jezus rozkazał mu
surowo: «Milcz i wyjdź z niego!». Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z
głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden
drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym
rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej
okolicznej krainie galilejskiej.
Odczuwał w tym czasie ogromną potrzebę
niesienia wszystkim ludziom pociechy, nadziei, miłości, dobra i pomocy:
Mt 4,23-25
I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A wieść o Nim rozeszła się po całej Syrii. Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których dręczyły rozmaite choroby i dolegliwości, opętanych, epileptyków i paralityków, a On ich uzdrawiał. I szły za Nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania.
Mt 5,1-10
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.»
Łk 4,17-21
Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:
Duch Pański spoczywa na Mnie,
ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie,
abym ubogim niósł dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność,
a niewidomym przejrzenie;
abym uciśnionych odsyłał wolnymi,
abym obwoływał rok łaski od Pana.
Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli».
Łk 4,42-44
Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać, żeby nie odchodził od nich. Lecz On rzekł do nich: «Także innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany». I głosił słowo w synagogach Judei.
W jego rodzinnej wsi, gdzie go znano, nie
brano go zbyt poważnie:
Mk 6,4-6a
A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych, i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu.
Autor Ewangelii Mateusza, przepisując ten
fragment od Marka, stonował go tak, aby czytelnicy nie zaczęli powątpiewać we
wszechmoc Jezusa:
Mt 13,58
I niewiele zdziałał tam cudów, z powodu ich niedowiarstwa.
A oto tłumaczenie Władysława
Witwickiego9:
Mk 6,4-6a
A Jezus powiedział im, że «Nie ma proroka bez chwały - chyba tylko w rodzinnym mieście i w rodzinie i we własnym domu». I nie mógł tam zrobić żadnego cudu, chyba tylko to, że na kilku niemocnych ręce położył i uleczył ich. I dziwił się, że w niego tam nie wierzono.
Rodzina próbowała go powstrzymać:
Mk 3,20-21
Potem przyszedł do domu, a tłum znów się
zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy,
wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów».
A oto ten sam fragment w tłumaczeniu
Władysława Witwickiego10:
Mk 3,21
Jak to usłyszeli jego najbliżsi, wyszli, żeby
go siłą wziąć, bo mówili, że oszalał.
I jeszcze dwa inne tłumaczenia:
Mk 3,2111
A gdy dowiedzieli się o tym Jego bliscy, poszli, żeby Go upomnieć. Mówili bowiem między sobą: Postradał zmysły.
Mk 3,2112
A gdy to posłyszeli jego bliscy, wyszli, aby go
uprowadzić, mówili bowiem, że popadł w szaleństwo.
Przytoczę jeszcze jedno tłumaczenie, tym
razem na język niemiecki13:
Mk
3,21
Und
als die Seinen hörten, machten sie sich auf und wolten ihn festhalten; den
sie sprachen: Er ist von Sinnen.
Uczyniłem tak nie po to, aby pochwalić się
moją znajomością języka niemieckiego, lecz by stwierdzić na podstawie
powyższych tłumaczeń, że w Biblii Tysiąclecia dokonano świadomego przekłamania.
Marek napisał, że bliscy Jezusa mówili, że odszedł on od zmysłów, a nie, jak
przetłumaczono w Biblii Tysiąclecia: “mówiono”.
Ciąg dalszy tego epizodu przedstawia się w
ten oto sposób:
Mk 3,31
Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze posłali po Niego, aby Go przywołać.
Pozostawię to zestawienie cytatów bez
komentarza, gdyż mówią one same za siebie. Jedynie skonstatuję, że bardzo
dobrze się stało, że ta relacja Marka z tamtych wydarzeń przetrwała do naszych
czasów.
Jezusa szczególnie drażniło posądzanie go o
odchylenia umysłowe (ówcześni Żydzi określali je mianem “ducha nieczystego” -
Mk 1,23; 5,2). Uważał, że jego szczególny stan psychiczny jest wynikiem
zstąpienia na niego Ducha Świętego, zesłanego mu przez Boga - ojca, w momencie,
gdy wychodził z Jordanu po przyjęciu chrztu od Jana Chrzciciela (Mk 1,10-11).
Dlatego ten człowiek tak lekko, często i wielokrotnie gotowy odpuszczać
wszystkie grzechy i przebaczać wszystkie wykroczenia (Mt 18,21-22),
wypowiedział te słowa:
Mk 3,28-30
«Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego».
Jezus tymczasem chodził z miasta do miasta
po całej Galilei, nauczał o królestwie Bożym w synagogach (Mk 1,21), domach (Mk
2,1-2), na otwartych przestrzeniach (Mk 4,1) i uzdrawiał chorych. Była zawsze z
nim gromada wiernych uczniów oraz kobiet, którzy wszystko zostawili i poszli za
nim:
Łk 8,1-3
Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z nim dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów: Joanna, żona Chuzy; zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.
A oto relacja Marka z Golgoty:
Mk 15,40-41
Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.
Tymczasem sława Jezusa potęgowała się.
Dlatego napływały do niego coraz większe tłumy, aby go zobaczyć, i chociaż
dotknąć.
Mk 3,7b-10
A szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach. (...) Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby się Go dotknąć.
Oczywiście osoba Jezusa nie podobała się tym
wszystkim, których pozycję swą działalnością podkopywał: kapłanom, faryzeuszom,
uczonym w piśmie, przywódcom ludu. Poza tym osoby te nie były tak łatwowierne.
Miały miejsce pierwsze konflikty. Zarzucali mu bluźnierstwa, zwodzenie ludu,
nieprzestrzeganie przepisów kultu, spoufalanie się z grzesznikami, opętanie
przez szatana (Mk 2,7; 2,16; 2,18; 3,22).
Jezus odnosił się do drobiazgowych przepisów
religii żydowskiej w sposób nonszalancki. Wielokrotnie zwracał uwagę, że
najważniejsza jest dla niego miłość bliźniego. Dlatego zdarzały mu się
wielokrotnie uzdrowienia w dzień szabatu (Mk 3,1-6; Łk 14,1-6; J 5,1-18;
9,1-41). O lekceważącym stosunku do przepisów religijnych, mających ogromne
znaczenie dla poczucia tożsamości Żydów, które przyczyniły się do przetrwania
tego narodu wśród wielu bolesnych dla niego dziejowych doświadczeń, nawet w sytuacjach,
gdy nie uzasadniała tego chęć niesienia pomocy cierpiącym, mogą świadczyć
następujące fragmenty: Mt 17,24-27; Mk 2,18-22; Mk 2,23-28; 7,1-23; Łk
11,37-54; J 4,20-24 (patrz również: “Nieformalizm”).
Fakt, że nie wszyscy przyjmowali jego naukę
i działalność tak, jak on by tego chciał, zilustrował przypowieścią o siewcy
(Mk 4,1-20).
Mt 9,35-38
Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».
Jezus zdawał sobie sprawę z tego, że nie
jest w stanie roznieść swojej nauki i miłości sam po całej Ziemi.
Prawdopodobnie nie miał od początku takiego zamiaru. Pragnął być jedynie
zapalnikiem,
Łk 12,49
Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.
siewcą, który sieje słowo, a inni
rozgłaszając je dalej wydają owoc (Mk 4,1-20). Jego “zaraźliwy” przykład
miłości do wszystkich bliźnich mieli dalej przekazywać uczniowie:
Mt 5,14-16
Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
Dlatego rozsyła swoich uczniów, których
uprzednio w tym celu sobie dobrał (Mk 3,13-15), do okolicznych wiosek i miast z
tą samą misją, którą sam prowadził:
Łk 9,2
I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych.
Łk 9,6
Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.
Później następuje duże zagęszczenie
dramatycznych wydarzeń, zbliża się punkt kulminacyjny działalności Jezusa.
Dociera do niego wiadomość o ścięciu Jana Chrzciciela - zginął w bardzo głupich,
jak na proroka, okolicznościach. Jezus musiał to bardzo przeżyć, przecież to on
był dla niego znakiem danym od Boga, wzywającym do rozpoczęcia działalności.
Pragnął oddalić się razem z dopiero co przybyłymi z rozesłania uczniami (Mt
14,13; Mk 6,30-32), aby w spokoju to wszystko przeżyć i przemyśleć powstałą
sytuację. Niestety nie dano mu takiej możliwości. Ciągnęły za nim coraz większe
tłumy pragnących uzdrowienia ludzi. Litował się więc nad nimi, uzdrawiał ich i:
Łk 9,11
... mówił im o królestwie Bożym, ...
o królestwie miłości, przyjaźni, dobroci i
serdeczności. Jezus dokonuje wtedy tzw. cudu rozmnożenia chleba14. Wśród tłumu zapanował nastrój euforii. Jezus
roztaczał wokół siebie atmosferę miłości, braterstwa, bezpieczeństwa, pewności
i siły, a do tego jeszcze ten cud nasycenia tak wielu tak niewielką ilością
jedzenia. I ta nauka, że niedługo nastanie królestwo Boże:
J 6,14
A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat» .
Nic zatem dziwnego, że chcieli od razu
przejść do czynu. Postanowili wywołać powstanie przeciw Rzymianom, ustanowić
królestwo Boże a Jezusa obwołać królem.
J 6,15
Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.
Ludzie ci widzieli go jako mesjasza C –
mściwego, walczącego. W przekonaniu zdecydowanej większości współczesnych
Jezusowi Żydów oczekiwany mesjasz miał być zwycięzcą, miał ich wyzwolić z pod
obcego panowania:
Łk 24,21a
«A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela.»
Oczywiście nie o to Jezusowi chodziło.
Dlatego, aby zrealizować swoje zamiary, przywódcy tego ludu chcieli go porwać.
Ta sytuacja bardzo odpowiadała natomiast jego uczniom. Być najbliżej mesjasza w
nowym, wielkim królestwie Izraela - perspektywa bardzo kusząca. Musiał ich
zatem jak najszybciej odsunąć od tych dramatycznych wydarzeń:
Mk 6,45-46
Zaraz też przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim odprawi tłum. Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić.
A oto ten sam fragment w tłumaczeniu
Władysława Witwickiego15:
Mk 6,45-46
I natychmiast przynaglił uczniów, aby wsiedli do łodzi i pojechali naprzód na drugi brzeg, do Betsaidy, pokąd on sam nie odprawi tłumów. I uwolniwszy się od nich, odszedł na górę, aby się modlić.
Tymczasem sam ucieka na górę, aby
przemyśleć powstałą sytuację. Do tej pory wszystkie wydarzenia rozgrywały się
zgodnie z jego zamiarami. Teraz utracił impet. Wkrótce na przeciwległym brzegu
jeziora znowu musi spotkać się z poszukującymi go ludźmi, lecz już stracił z
nimi kontakt. Tym razem już tylko prawi im niezrozumiałe kazanie (J 6,22-59).
Efekt jest łatwy do przewidzenia:
J 6,60
A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?» (...)
J 6,66-69
Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga.»
Powyższa relacja nie jest w tym miejscu
zgodna z Ewangelią Marka. Według niej:
Mk 6,53-56
Gdy się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go poznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych, tam gdzie, jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby choć frędzli u Jego płaszcza mogli się dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.
Dla naszych dalszych rozważań nie jest
istotne, która z tych relacji jest prawdziwa. Mogą być zresztą obie prawdziwe.
Opisywane wydarzenia mogły mieć miejsce jedne po drugich, w krótkich odstępach
czasu. Ja osobiście uważam, że właśnie tak było. Najistotniejsze w tym
wszystkim jest to, że w tym czasie, wiosną 29 roku, ponad rok po rozpoczęciu
przez Jezusa publicznej działalności, miał on do czynienia z pchającym się do
niego egzaltowanym, rozhisteryzowanym tłumem, który oczekiwał od niego
uzdrowienia, cudów, znaków (J 6,30), manny z nieba (J 6,31) oraz podjęcia się
roli przywódcy lub króla i stanięcia na czele zbrojnego powstania przeciwko
Rzymianom.
Przypisy:
1 Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1991, s. 65
2 Później Jezus opowiedział o tej walce z przyziemnymi pokusami swoim uczniom, a ci opowiadali o nich werbowanym przez siebie pierwszym chrześcijanom i tak zrodził się, zawarty w Źródle Q, z którego czerpali materiał do swoich relacji autor Ewangelii Mateusza oraz Łukasz, opis kuszenia Jezusa przez szatana.
3 Pwt 6,13
4 Ewangelia – termin grecki oznaczający “dobrą nowinę” – przede wszystkim o zwycięstwie. (Biblia Tysiąclecia, s. 1423).
5 Daniel Rops, “Dzieje Chrystusa”, IW “PAX”, Warszawa 1968, s.274
6 Tadeusza a nie Iskarioty
7 Niektóre z przytoczonych cytatów (Mk 10,28-30; Łk12,51-53) pochodzą z okresu po “rozmnożeniu chleba”, dlatego ich wymowa jest nieco inna od atmosfery wypowiedzi Jezusa panującej w tej części przebiegu wydarzeń – mowa jest o rozłamie prześladowaniach, dźwiganiu krzyża itp.
8 Tylko on (autor Ewangelii Mateusza – przyp. mój) używa – i to aż trzydzieści dwa razy – wyrażenia “Królestwo Niebieskie”, a to dlatego, że słowo “niebiosa” było jednym z owych określeń, które zastępowały niewysłowione imię Najwyższego i którego używanie stało się powszechną regułą w Izraelu. Inni ewangeliści mówią po prostu: “Królestwo Boże”. (Daniel Rops, Dzieje Chrystusa – IW “PAX”, Warszawa 1968, s. 40).
9 Władysław Witwicki, “Dobra Nowina według Mateusza i Marka” (PWN, Warszawa 1958), s.120-121
10 Tamże, s.113
11 Bp. Kazimierz Romaniuk, “Synopsa Polska Czterech Ewangelii”, (Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, Wrocław 1987), str. 37
12 “Pismo Święte
Nowego Testamentu” (Księgarnia Św. Wojciecha;
Poznań 1973)
13Das Neue Testament; (Internationalen Gideonbund in Deutschland e.V.)
14 Wyjaśnienie: patrz rozdział: “Rozmnożenie chleba”
15 Władysław Witwicki, “Dobra Nowina według Mateusza i Marka” (PWN, Warszawa 1958), s.123
Strona główna Następny rozdział