ZAŁACZNIK  5

 

 

 

 

Edward Stachura, Poezja i Proza t. V, Czytelnik, Warszawa 1982, s. 110-111 (Fabula rasa)

 

 

Matka, ojciec, żona, dzieci, bracia siostry, cała twoja rodzina, wszyscy twoi przyjaciele, koledzy – nie miłują cię dla ciebie; wszyscy oni kochają cię dla siebie. Bo jesteś ich. Ich synem, mężem, ojcem, bratem, kuzynem, szwagrem, wujem, zięciem, przyjacielem, kolegą, kompanem, kamratem i tak dalej. Obcego, jak to wy mówicie, nie kochają tak, jak ciebie, bo on jest obcy, nie należy do rodziny (ta rodzina może być mała i może być duża, i może być bardzo duża, ale nigdy nie ogarnia, nie obejmuje ramieniem całej ludzkości, co pokazuje czarno na czarnym właśnie historia ludzkości, która jest historią wojen pomiędzy różnymi rodzinami składającymi, a raczej nie składającymi się na tę ludzkość). Więc obcy jest obcy. Nie jest ich. A ty jesteś ich. I dlatego cię kochają. Nie miłują cię bezinteresownie, czysto, prawdziwie. Tak, jak miłuje słońce, które nie dzieli ludzi na swoich i obcych, na niekochanych, troszeczkę kochanych, trochę kochanych, kochanych, bardzo kochanych („Kogo więcej kochasz? Tatusia czy mamusię?”). Prócz słońca i ludzi-nikt, nikt cię nie miłuje prawdziwie. Wszyscy kochają cię dla siebie, jak swoją własność, jako swoją własność, fizyczną lub psychiczną, lub te dwie rzeczy naraz. Nie kochają cię dla ciebie samego, więc nie kochają ciebie, lecz siebie, zawsze siebie, tylko siebie. Takie też jest i twoje, rzecz ciemna, ich wszystkich „kochanie”.

 

(...)

 

Tam, gdzie odrębność, nie może być prawdziwej jedności. Tam, gdzie odrębność, musi być nie-odrębność, ale to nie jest jedność. To fałszywa jedność, pole do opisu i do popisu dla odrębności, martwy teatr do odgrywania ciągle, ciągle, ciągle tej samej, tej samej, tej samej tragikomedii.

W świecie ludzi-Ja, w świecie nazwisk – nie ma miłości. Ani jednego błysku. Tylko lichwa, handel, interesy, giełda, rachunki, konta, banki, odliczanie, odmierzanie, odważanie, konkurencja, rywalizacja, eksploatacja, deptanie, miażdżenie słabszych, płaszczenie się przed silniejszymi, walka (nazywana walką o sprawiedliwość, przeciwko niesprawiedliwości) na pięści, łokcie, kolana, szczęki, żuchwy, noże, kłonice, sztachety, widły, cepy, bomby atomowe, wodorowe, neutronowe i co tylko wpadnie w rękę lub do głowy. W rękach i w głowie człowieka-Ja wszystko może posłużyć jako fuzja do transfuzji krwi z ciała przeciwnika do własnej cysterny. A przeciwnikiem, wrogiem jest każdy. Każdy nieJa, każdy nieMy.

 

 

Strona główna