ZAŁĄCZNIK 6
Edward Stachura, Poezja i Proza t. V, Czytelnik, Warszawa 1982,
s. 422-423 (Pogodzić się ze światem)
Niektórzy
ludzie, nie wiadomo za jaką sprawczą przyczyną, próbują rozeznać się w świecie,
próbują znaleźć jakiś sens, czemu służy dola człowiecza, błądzą i szukają,
miotają się i tak dalej, bez końca, aż do śmierci. Do takich ludzi należę. Czy
to moja wina, czy to nasza wina, że tacy jesteśmy? Kto zasiał w nas ziarno
niepokoju i szukania, przyjaciele mili, bracia i siostry w niewytłumaczalnym
cierpieniu, w prawości, w uwadze i bezradności? Jekież wielkie ponosimy koszta
za to, że tacy jesteśmy. Czy to nasza wina, że mamy oczy i uszy otwarte i że
widzimy i słyszymy, że jest tak, jak jest, niewesoło jest, chaos jest, smutno
jest, i że mogłoby być nie tak smutno, gdyby trochę pohamować samolubne zapędy.
Czy to nasza wina, że jakoś
tacy wyrodziliśmy się? Że trochę inni jesteśmy niż większość ludzi? Nie to, że
lepsi, lecz inni, nieprzystosowani, z większym garbem na plecach, z większym
kamieniem na sercu, z ostrzejszą szpilką w głowie.
Czy to moja wina, że pasąc
krowę zacząłem patrzeć w niebo
dzienne, potem nocne, i zasiało się we mnie pojęcie nieskończoności,
wieczności, Nieznanego. Czy to moja wina, że chciałem być sierotą z wyboru. Czy
to moja wina, że chciałem unieść wszystkie nieszczęścia, które nie chodzą po
ziemi, lecz po ludziach. Czy to moja wina, że chciałem pokonać zło. Czy to moja
wina, że w te dni przedostatnie chciałem wręcz zbawić wszystkich ludzi. Czy to
jest nienormalne, chorobliwe pragnąć szczęścia ludzi, oczywiście szczęścia
bezwyjątkowo wszystkich ludzi, bo czy „wszyscy” ludzie mogliby być szczęśliwi,
wiedząc, mając świadomość, że jest na świecie chociażby jeden człowiek
nieszczęśliwy. Czy w tym kierunku jest możliwe nie być ekstremalistą. Czy w tym
kierunku jest możliwe nie iść do końca. Czy w tym kierunku jest możliwy umiar i
przestrzeganie tej złotej normy. Czy można kogokolwiek ramieniem miłości nie
objąć, czy można jednego choćby człowieka pominąć. Czy mogą być wybrańcy i
niewybrańcy w ładzie świata. Jeżeli tak, to nie da się mówić o ładzie.
Czy to moja wina, że
pracowałem w słowie, nie na roli lub w fabryce. Gdzie jest napisane, że ten
urodził się do tego, a tamten do tamtego. Człowiek w takich sprawach zdany jest
na samego siebie i na przypadkowość zdarzeń. Czy mogę powiedzieć, że moim
powołaniem było pisać. Jak widać, nawet już nie stawiam znaków zapytania po
tych pytaniach. Czy to moja wina, że szukałem i szukam, że miotałem się i
miotam, choć wyglądało, że znalazłem i nie mogę temu zaprzeczyć, ale wszystko
zgubiłem. Czy to moja wina, że wraca do mnie łagodne buntownictwo. Jeżeli
zdarzają się na świecie ludzie nie potrafiący zabić muchy, to znaczy, że mogą
się tacy pojawić. Czy to ich wina, że tacy są.