ZAŁĄCZNIK  11

 

 

 

 

Edward Stachura, Poezja i Proza t. III, Czytelnik, Warszawa 1984, s. 308-309 (Siekierezada)

 

 

[ciąg dalszy załącznika 10] dalej, tylko o to wszystko razem wzięte i podane na tacy. I na pewno coś boskiego jest w takim widzeniu, na pewno, ale przez to może, że boskiego, to właśnie nieludzkiego. Straszliwie nieludzkiego. Bogiem się jest tylko czasami, bardzo rzadko to się zdarza i dosyć krótko to trwa, i dobrze, i tam, poza elipsą, bardzo rzadko się jest i dosyć krótko to trwa, i dobrze, i poza tymi krótkimi wypadami jest się zawsze tu, na tej planecie, i bardzo dobrze, i wtedy to już nie jest tak, wtedy to jest tak, że to jednak idzie o miłość, o życie, o dobro, o światłość, o pokój i tak dalej, i tak dalej, i niedobrze, niedobrze jest z tym na planecie, słabo z tym jest, ale o to idzie, o to się trzeba bić, więc tak to jest i jeśli ja do tego doszedłem, do tego, że tak to jest, a nie inaczej, do Szerucki też na pewno do tego doszedł i szybko stamtąd, spoza sfery powrócił na planetę i tak, jak go widzę, to gdzieś tam teraz w samym środku jakiegoś miasta albo na przedmieściach, na rogatkach, albo w jakiejś wsi zawieruszonej wśród lasów i pól, tak, jak go widzę, to gdzieś tam teraz bije się, walczy jak lew o miłość, o życie, o dobro, o światłość, o pokój i tak dalej, i tak dalej albo nie doszedł do tego i gdzieś tam teraz, Bóg wie gdzie, kołuje sobie nad sferą, albo doszedł do czegoś innego: nie do powrotu na planetę i nie do kołowania sobie poza elipsą, tylko do czegoś innego. Ale do czego, do czego można jeszcze dojść?

 

 

Strona główna