ZAŁĄCZNIK 12
Edward Stachura, Poezja i Proza t. V, Czytelnik, Warszawa 1982,
s. 440-441 (Pogodzić się ze światem)
Ale po co człowiek ma
świadomość? Czy po to, żeby jej nie używać, żeby ją w kółko, bez ustanku
zagłuszać? Błogosławieństwem człowieka czy przekleństwem jest świadomość?
Wygląda na to, że tu na padole jest przekleństwem. Nadzieja szepcze, że tam
będzie błogosławieństwem, tam, w innym życiu. Ale nie ma żadnej pewności.
(...)
Kiedy Jezus mówi „ten dom”,
czy to znaczy ciało? „Jeśli dwaj zawrą pokój w tym jednym domu, powiedzą oni do
góry: «Rusz z miejsca», i ruszy się” (Ew Tom 48 – LN). A
także: „Nikt nie może wejść do domu mocarza, jeśliby nie związał rąk jego.
Wtedy dom jego ograbi” (Ew
Tom 35). A także: „Zburzę ten dom i nikt nie zdoła go odbudować” (Ew Tom 71).
O co tu chodzi?
(...)
Jestem cały odkryty,
odsłonięty, nagi, wystawiony na razy.
Człowiek-nikt zniknął.
Zniknął mój wielki Pocieszyciel. Zniknął ten, który był bez trwogi i który
wiedział wszystko. Zniknął ten, który stanął na początku. „Błogosławiony, kto
stanie na początku; pozna on koniec i nie skosztuje śmierci” (Ew Tom 18).
Ale jakby zniknął też ten,
któremu człowiek-nikt podyktował dwa teksty: Fabula rasa i Oto.
Niejaki Edward Stachura, który sam siebie zanegował. Który między innymi spalił
setki listów i setki swoich fotografii, i wyrzucił notesy z adresami, i rozdał
wszystko, co miał, i wyszedł z domu, zostawiając dom otwarty, i wyrzucił klucz,
i ach, Boże mój.