ZAŁĄCZNIK  17

 

 

 

 

Edward Stachura, Poezja i Proza t. V, Czytelnik, Warszawa 1982, s. 112-113 (Fabula rasa)

 

 

W świecie ludzi-Ja, w świecie egoistów, w świecie nazwisk, w świecie lichwy – nie ma ani jednego czystego, prawdziwie bezinteresownego, miłosnego. słonecznego czynu. Wszystko idzie natychmiast na wagę: finansową lub metafinansową. Jeżeli nawet przytrafi się, jak ślepej kurze ziarno, zrobić coś, co ma szansę być bezinteresowne, zaraz przestaje być bezinteresowne, a staje się interesowne, bo zaraz wychodzi na pierwszy plan autor, który nazywa to ludzkim obowiązkiem, dobrym uczynkiem, miłością bliźniego lub podobnie gromko i samochwalnie, i posyła to przez skrzydlatych Aniołów do Pana Boga, bo a nuż na Sądzie Ostatecznym ten uczynek przechyli szalę dobrego i złego na stronę dobrego i będę zbawiony. A jeżeli tego do Pana Boga nie posyła (bo uważa się za człowieka wykształconego, światłego, cywilizowanego, kulturalnego ateistę), to zatrzymuje przy sobie pamięć swojego czynu, jest z siebie ogromnie zadowolony, jest samemu sobie wdzięczny, niezależnie do tego oczekuje od wszystkich wdzięczności i nie widzi, że w ten sposób sam siebie opłaca, samemu sobie wystawia honorarium, odpowiednio – rzecz ciemna – wysokie, i że to wewnętrzne honorarium jest zupełnie tym samym, co w tak zwanym świecie zewnętrznym tak zwana „żywa gotówka”, cash, l’argent liquide, i zupełnie tym samym, czym dla wierzącego honorarium w zaświatach, rajskie honorarium, a więc, że to wszystko biznes, a więc nie ma to wszystko absolutnie nic wspólnego z miłością. Nie widzi tego, że gdyby zrobił coś naprawdę bezinteresownego, coś słonecznego, to nie potrzebowałby być z tego zadowolony, nie potrzebowałby o tym pamiętać po to, żeby wspominać i roztkliwiać się nad sobą „ach, jakiż jestem dobry, życzliwy dla ludzi, wspaniałomyślny, rycerski, szlachetny” i tak dalej, i temu podobne; nie potrzebowałby żadnego z tych żałosnych zachowań, bo cała jego radość spełniałaby się w czynieniu, w działaniu, w spełnieniu. Bo miłość jest czynieniem, promieniowaniem. Czyn zakończony, miłość zakończona. Do kolejnego czynu. Miłość i czynienie miłości to jedno. Bez czynienia miłości – miłości nie ma.

Jedno wielkie, gigantyczne targowisko, na którym szaleją chciwość, lęk, agresja, okrucieństwo, chaos i wojny, a pomiędzy gorącymi wojnami zimne wojny i tak zwana walka o pokój, na którym todos contra todos, wszyscy przeciwko wszystkim i każdy przeciwko każdemu – oto czym jest ten świat, którego jesteś twórcą i ofiarą, i w którym w straszliwy sposób miotasz się, szarpiesz, gryziesz, męczysz, dręczysz, dręcząc tym samym wszystko w wkoło siebie, i mówisz o miłości, szukasz wszędzie miłości, potrzebujesz miłości, jesteś jednym rozpaczliwym wołaniem o miłość, rzężeniem o miłość, jednym tragicznym, kosmicznym wyciem o miłość, ale kto ci ją może dać, jeżeli każdy, tak jak ty, potrzebuje miłości? Kto komu ma dać miłość, jeżeli każdy jej potrzebuje? A jeżeli potrzebuje, to przecież znaczy, że jej nie ma. A jeżeli jej nie ma, to jej nie może dać. Co może wlać próżne do pustego i odwrotnie?

Tylko ktoś, kto poznał świat ludzi-Ja i umarł dla tego ja, umarł dla świata ludzi-Ja (nie po śmierci cielesnej, lecz za życia) i tym samym wydostał się z tego świata, i narodził się w całkowicie wręcz innym, nigdy przedtem wyobrażalnym, przypuszczalnym, spodziewalnym świecie jako coś nigdy przedtem wyobrażalnego, przypuszczalnego, spodziewalnego, jako coś całkowicie wręcz innego od człowieka-Ja (którym kiedyś ten człowiek był, bardzo był, straszliwie bardzo był) i to coś, co stało się w drugim świecie, co stało się drugim światem, okazuje się być trzecim światem, bo oto okazuje się, że to coś może poruszać się z absolutną swobodą w obydwu światach będących jeden w drugim, ale dla siebie nieistniejących, siebie wykluczających, albo-albo: w świecie wymysłu i w świecie faktu, w świecie fałszywego i w świecie prawdziwego, w świecie czasu i w świecie wiecznego tu-i-teraz, w piekle i w raju – tylko ktoś taki może dać miłość, jako, że dane mu jest być pełnym miłości, jaką daje rozumienie bólu i prawdziwej radości, cierpienia i ekstazy, niewoli i wolności, nieszczęścia i szczęścia, choroby i fundamentalnego zdrowia; miłości, jaką daje jasne widzenie obydwu światów i bycie trzecim światem, co jest pierwszym i drugim, a oto nie jest ani pierwszym ani drugim, ale trzecim. Człowiek-nikt.

 

 

Strona główna