ZAŁĄCZNIK 20
Platon, Uczta,
211 D - 212 C
[ciąg
dalszy załącznika 19] życie jest coś warte: wtedy, gdy człowiek piękno samo
w sobie ogląda. Gdybyś je kiedyś ujrzał, nie myślałbyś go porównywać z
klejnotami, szatami, czy pięknymi chłopcami, ani z młodymi ludźmi. Dziś na
takie rzeczy patrzysz ty i wielu innych i zaraz każdy równowagę traci, i gwałt,
byle tylko ulubieńca zobaczył i był z nim ciągle razem, gdyby tylko można,
gotów nie jeść i nie pić, ale patrzeć tylko i nie odchodzić. A cóż myślisz –
powiada – gdyby komu było dane zobaczyć piękno samo w sobie, nieskalane,
czyste, wolne od obcych pierwiastków, nie splamione ludzkimi wnętrznościami i
barwami, i wszelką lichotą śmiertelną, ale to nadświatowe, wieczne, jedyne,
niezmienne piękno samo w sobie. Co myślisz, czyby mógł jeszcze wtedy marne
życie pędzić człowiek, który aż tam patrzy i to widzi, i z tym obcuje? Czy nie
uważasz, że dopiero wtedy, gdy ogląda piękno samo i ma je czym oglądać, potrafi
tworzyć nie tylko pozory dzielności, bo on nie z pozorami obcuje, ale dzielność
rzeczywistą, bo on dotyka tego, co naprawdę jest rzeczywiste. A skoro płodzi
dzielność rzeczywistą i rozwija, kochankiem bogów się staje, i jeśli komu wolno
marzyć o nieśmiertelności, to jemu wolno.
– Takie to rzeczy,
Fajdrosie, mówiła mi Diotyma i ja, proszę was, uwierzyłem. A skorom uwierzył,
próbuję i innych przekonywać, że do osiągnięcia tego celu nikt lepiej niż Eros
naturze ludzkiej pomóc nie potrafi. Nie łatwo przynajmniej znaleźć innego
patrona. Toteż powiadam, że każdy powinien czcić Erosa, i sam go czczę, a
szczególniej się ćwicząc w miłości i innym to doradzam, a teraz i zawsze
wielbię potęgę Erosa ze wszystkich moich sił. Przyjmij tedy, Fajdrosie, jeśli
wola, tę mowę jako pochwałę Erosa, a jeśli nie, to ją nazwij, jak ci się tylko
podoba.