ZALĄCZNIK 28
Pierre Teilhard de
Chardin, Pisma, t. III - Moja wizja świata, W. PAX, Warszawa
1987, s.435
Dlaczego więc, gdy rozglądam
się wokół siebie, upojony jeszcze tym, co mi się ukazało, spostrzegam, że
jestem niemal samotny pośród innych ludzi, że tylko ja jeden widziałem,
jestem więc niezdolny przytoczyć bodaj jednego autora, jednego tekstu, w którym
wyraźnie byłaby mowa o cudownej „diafanii”, co wszystko odmieniła w moich
oczach.
Czemu to przypisać, że gdy
„zszedłem z góry”, pomimo wspaniałości zachowanych i przyniesionych w oczach,
widzę, że stałem się tak niewiele lepszy, że jestem tak niewiele uspokojony,
tak niezdolny do przemienienia w działanie, a zarazem do skutecznego
przekazania innym cudownej jedności, w której jestem zanurzony.
(...)
Pomimo wysokich wymagań zawartych w jej sformułowaniach, moja wiara nie przynosi tyle rzeczywistej miłości ani tyle spokojnej ufności, co katechizm przeznaczony dla dzieci skromnej osoby klęczącej obok mnie. Wiem też jednak, że ta wyrafinowana wiara, którą tak nieudolnie się posługuję, jest jedyną, jaka mnie zadowala, a nawet (nie mogę w to wątpić) jedyną, jaka jutro będzie mogła wystarczyć „prostym ludziom” i „zacnym kobietom”.
Drugą oczywistością jest zaraźliwość
tej miłości, którą można darzyć Boga nie tylko „całym ciałem i całą duszą”,
ale i całym ewoluującym wszechświatem.
Pierre
Teilhard de Chardin, Wybór Pism, W. PAX, Warszawa 1966, s. 325
... toteż jest rzeczą naturalną,
iż pewne fakty niezbyt wyczuwalne dla tych, co stale przebywają w obrębie
jednego z tych światów, stały się dla mnie tak oczywiste, że muszę krzyczeć.
Pragnę jedynie, by to
wołanie zostało wysłuchane. Wołanie człowieka, który jest przekonany, że widzi.