ZAŁĄCZNIK 34
Edward Stachura, Poezja i Proza t. V, Czytelnik, Warszawa 1982,
s. 442-443 (List do Pozostałych)
Umieram
za
winy moje i niewinność moją
za
brak, który czuję każdą cząstką ciała i każdą cząstką duszy,
za brak rozdzierający
mnie na strzępy jak gazetę zapisaną hałaśliwymi nic nie mówiącymi słowami
za
możliwość zjednoczenia się z Bezimiennym, z Pozasłownym, Nieznanym
za
nowy dzień
za
cudne manowce
za
widok nad widoki
za
zjawę realną
za
kropkę nad ypsylonem
za
tajemnicę śmierci w lęku, w grozie i pocie czoła
za
zagubione oczywistości
za
zagubione klucze rozumienia
z
malutką iskierką ufności, że jeżeli ziarno umrze, to wyda owoc
za
samotność umierania
bo
trupem jest wszelkie ciało
bo
ciężko, strasznie i nie do zniesienia
za
możliwość przemienienia
za
nieszczęście ludzi i moje własne, które dźwigam na sobie i w sobie
bo
to wszystko wygląda, że snem jest tylko, koszmarem
bo
to wszystko wygląda, że nieprawdą jest
bo
to wszystko wygląda, że absurdem jest
bo
wszystko tu niszczeje, gnije i nie masz tu nic trwałego poza tęsknotą za
trwałością
bo
już nie jestem z tego świata i może nigdy z niego nie byłem
bo
wygląda, że nie ma tu dla mnie żadnego ratunku
bo
już nie potrafię kochać ziemską miłością
bo noli me tangere
bo
jestem bardzo zmęczony, nieopisanie wycieńczony
bo
dużo wycierpiałem
bo
już zostałem, choć to działo się w obłędzie, najdosłowniej i najcieleśniej
ukrzyżowany i jakże bardzo i realnie mnie to bolało
bo
chciałem zbawić od wszelkiego złego ludzi wszystkich i świat cały i jeżeli tak
się nie stało, to winy mojej w tym nie umiem znaleźć
bo
wygląda, że już nic tu po mnie
bo
nie czuję się oszukany, co by mi pozwoliło raczej trwać niż umierać; trwać i
szukać winnego, może w sobie; ale nie czuję się oszukany
bo
kto może trwać w tym świecie - niechaj trwa i ja mu życzę zdrowia, a kiedy
przyjdzie mu umierać - niechaj śmierć ma lekką
bo
co do mnie, to idę do ciebie Ojcze pastewny żeby może wreszcie znaleźć uspokojenie,
zasłużone jak mniemam, zasłużone jak mniemam,
bo
nawet obłęd nie został mi zaoszczędzony
bo
wszystko mnie boli strasznie
[tekst
nieczytelny]
bo
duszę się w tej klatce
bo
samotna jest dusza moja aż do śmierci
bo
kończy się w porę ostatni papier i już tylko krok i niech Żyje Życie
bo
stanąłem na początku, bo pociągnął mnie Ojciec i stanę na końcu i nie skosztuję
śmierci.