Strona główna

 

 

 

O losach świata decydują ludzie z urojeniami

 

 

 

 

Spokojnie, dobry człowieku, to nie czas na robienie sobie wrogów.

 

Te słowa miał powiedzieć Wolter krótko przed śmiercią, zapytany przez księdza, czy wyrzeka się szatana. Co myślą obecnie zastrachani Polacy, grzmiący na forach internetowych pod adresem ateistów, sceptyków i wolnomyślicieli, wyszczególniając, co ci rzekomo będą myśleć w chwili śmierci lub ciężkiej choroby – wiadomo. Oczywiście za 200-300 lat nikogo to już nie będzie obchodzić, tak jak obecnie nikogo nie interesuje, co zdewociali narodowo-katoliccy Polacy myśleli na ten czy inne tematy 200-300 lat temu. Natomiast znacznie bardziej współczesny świat interesuje się tym, co wtedy myślał Wolter – prekursor i patron Oświecenia, epoki rozumu i związanej z nią rewolucji naukowo-technicznej. I przy okazji – co myślał Wolter o Polakach.

 

Wkład narodowo-katolickich Polaków w dziewiętnastowieczny rozwój był praktycznie żaden. Ateistka Maria Skłodowska-Curie swoich odkryć wraz z mężem Francuzem dokonała we Francji.

 

Wcześniej Polacy rzekomo pod Wiedniem obronili Austrię i chrześcijańską Europę przed Turkami (sprzymierzonymi z katolicką Francją), za co Austria podziękowała Polsce chłodnym przyjęciem Sobieskiego przez cesarza Leopolda I, głodzeniem polskich żołnierzy, strzelaniem do nich, a niecałe 100 lat później – przyłączeniem się do rozbiorów. Turcja podziękowała Polsce, nigdy nie uznając tychże rozbiorów.

 

Gdyby nie manewr Piłsudskiego (socjalisty, co najmniej sceptycznego wobec religii, Kościoła i znacznej części zdewociałych Polaków) w sierpniu 1920 roku, być może sowieccy komuniści zajęliby większą część Europy (niż faktycznie zajęli), ale może wtedy nie byłoby Hitlera, II Wojny Światowej i nazistowskiego ludobójstwa. Zresztą ten sam Piłsudski wpierw ocalił sowieckich komunistów od zagłady ze strony „białych generałów”, obiecując podczas tajnych negocjacji w Mikaszewiczach nieatakowanie komunistów, gdy ci przerzucą swoje wojska w inne rejony do walk z „białymi”. W ten sposób Polacy jedynie chociaż częściowo zmniejszyli problem, który wcześniej światu zafundowali – sowiecki komunizm.

 

Na krótki okres istnienia wolnej Polski – tzw. dwudziestolecia międzywojennego – przypada niestety wzrost tendencji nacjonalistycznych, ksenofobicznych, bigoteryjnych (np prohibicja w USA) oraz izolacjonistycznych w całym świecie.

 

Gdy Polacy byli pod butem sowieckim, w świecie znów notujemy niebywały rozwój naukowo-techniczny, zwieńczony podbojem Kosmosu w latach 60-tych XX wieku. Polskie osiągnięcia w tym czasie? Kosmonauta Mirosław Hermaszewski – jako przedstawiciel czwartego państwa (po ZSRR, USA i Czechosłowacji) na orbicie wokółziemskiej. Ale to zasługa sowieckich komunistów.

 

Obecny wzrost znaczenia Polski nie wróży światu nic dobrego, oznacza bowiem wzrost tendencji nacjonalistycznych, ksenofobicznych, separatystycznych, fundamentalistycznych i obskurantystycznych w Europie i na świecie.

 

Niestety, ale Polacy (prawie) nic dobrego nie wnieśli do świata. Prawie. Gdy jednak 2 (słownie: dwa) razy trafiło nam się przez przypadek (jak ślepej kurze ziarno) coś dobrego wnieść,

1)     polski Renesans – tolerancja religijna, wielonarodowość, wielokulturowość, wielowyznaniowość, ostoja ściganych, prześladowanych gdzie indziej wolnomyślicieli, a także prekursorów Oświecenia – Braci Polskich; to wszystko w ramach jednej Pierwszej Rzeczypospolitej; potężne państwo, liczące się w świecie;

2)     polski zryw 1980 roku, pierwsza Solidarność, rok 1989 – Polska jako tzw. pierwsza kostka domina, pierwsza cegła wyjęta z bloku komunistycznego, prekursorka Jesieni Ludów; Lech Wałęsa fetowany i przemawiający przed połączonymi izbami Kongresu USA krótko po zburzeniu Muru Berlińskiego, mówiący słowa: „Teraz inni przeskakują płoty i burzą mury”, wieńczący swoją przemowę słowami: „Runął już mur, który był granicą wolności. Mam nadzieję, że narody świata już nigdy nie pozwolą na budowę takich murów.”

potem Polacy szybko i skwapliwie sami to niszczyli.

 

Gdy w XIX wieku świat cieszył się pokojem i niebywałym wręcz rozwojem naukowo-technicznym (plus globalna gospodarka, rozwój handlu światowego), Polska (na szczęście) nie istniała. To jest jeszcze jeden (trzeci) moment, kiedy Polska wniosła do świata coś dobrego – swoje nieistnienie.

 

 

 

Strona główna